12.05.2024, 19:07 ✶
– Longbottom? Co? Nie, no ja się rozmówiłem z Neilem i zabroniłem mu to robić znów, to głupie żarty są, czarodzieje czasem tak bezmyślnie ...no ten... czarują. – Próbował powrócić w głowie do swoich własnych słów, jak to się stało, że te dwie historie się ze sobą zlały, chyba zbyt płynnie przeszedł z jednego tematu do drugiego. – A ten, no, Pan Mothpeus uratował go przy zupełnie innej okazji, przynajmniej tak mówił, że tak się właśnie poznali i że Neil jest jego przyjacielem, więc no, pomyślałem, że może myliłem się do niego na początku, że wiesz ten skrzyp, szczur, to może był zły start. A teraz to sam już nie wiem. Nie chce się nikomu narzucać przecież, co nie? – wzruszył ramionami, samemu poklepując się po ramieniu, niepomny na to, że przed momentem jeszcze, póki chłopak był w jego okolicy to narzucał mu się bardzo.
– Nie wiem czy znanie ludzi to takie szczęście. W sensie no... Dni są bardzo różne. Cały czas coś się dzieje. Jestem przez to bardzo zmęczony czasami, uciekam wtedy na wrzosowisko i sobie tylko oddycham patrząc na drzewa i jest jakoś lżej. A czasem to nie działa i wtedy to już sam nie wiem...– Nie chciał mówić o najstraszniejszych rzeczach, które mu się przydarzyły przez to przebywanie wśród ludzi. Nie chciał do tego wracać myślami teraz, kiedy postanowił, że jednak da życiu drugą szansę. – No i ten w ogóle wiesz, że może będę mieć swój warsztat? Taki stolarski. Bee pokazała mi fundamenty domu przylegającego do murów Warowni i wydają się być całkiem znośne. Tak na dwa piętra, myślałem, że może na poddaszu ogarnę sobie małą sypialnie i nie wiem. – Westchnął ciężko przytłoczony kryzysem urodzaju, który dotykał go na każdym kroku. – Tego wszystkiego jest po prostu za dużo – burknął bardziej do siebie niż do Uli.
– Podoba Ci się, co? Jest takim barwnym ptakiem. Ale znalazł sobie partnerkę na ostatniej zabawie. Chyba. Nawet łóżko zepsuli, chociaż nie zdążyłem go naprawić. – opowiadał lekkim tonem znad ciągnącej się obierki, zupełnie nieświadomy tego jak nieodpowiednie było rozmawianie na ten temat w taki sposób. – Byś widziała ich taniec godowy, Neilowi się chyba nie podobał za bardzo bo aż szklankę zepsuł w dłoni, ale te kolorowe piórka, takie same, migoczące... – rozmarzył się na to wspomnienie. – Ale Ty też wywijałaś na tym całym konkursie co nie? Nie spodziewałem się po Tobie takiego animuszu! – rozpromienił się na to wspomnienie. – Odebrałaś już nagrodę? Co to w ogóle było? – Sam nie słuchał za dobrze, bo był zbyt zajęty myśleniem o Norze. Pewnie dlatego jego partnerka się do końca wieczoru już do niego nie odezwała, bo za bardzo miała podeptane nogi.
– Nie wiem czy znanie ludzi to takie szczęście. W sensie no... Dni są bardzo różne. Cały czas coś się dzieje. Jestem przez to bardzo zmęczony czasami, uciekam wtedy na wrzosowisko i sobie tylko oddycham patrząc na drzewa i jest jakoś lżej. A czasem to nie działa i wtedy to już sam nie wiem...– Nie chciał mówić o najstraszniejszych rzeczach, które mu się przydarzyły przez to przebywanie wśród ludzi. Nie chciał do tego wracać myślami teraz, kiedy postanowił, że jednak da życiu drugą szansę. – No i ten w ogóle wiesz, że może będę mieć swój warsztat? Taki stolarski. Bee pokazała mi fundamenty domu przylegającego do murów Warowni i wydają się być całkiem znośne. Tak na dwa piętra, myślałem, że może na poddaszu ogarnę sobie małą sypialnie i nie wiem. – Westchnął ciężko przytłoczony kryzysem urodzaju, który dotykał go na każdym kroku. – Tego wszystkiego jest po prostu za dużo – burknął bardziej do siebie niż do Uli.
– Podoba Ci się, co? Jest takim barwnym ptakiem. Ale znalazł sobie partnerkę na ostatniej zabawie. Chyba. Nawet łóżko zepsuli, chociaż nie zdążyłem go naprawić. – opowiadał lekkim tonem znad ciągnącej się obierki, zupełnie nieświadomy tego jak nieodpowiednie było rozmawianie na ten temat w taki sposób. – Byś widziała ich taniec godowy, Neilowi się chyba nie podobał za bardzo bo aż szklankę zepsuł w dłoni, ale te kolorowe piórka, takie same, migoczące... – rozmarzył się na to wspomnienie. – Ale Ty też wywijałaś na tym całym konkursie co nie? Nie spodziewałem się po Tobie takiego animuszu! – rozpromienił się na to wspomnienie. – Odebrałaś już nagrodę? Co to w ogóle było? – Sam nie słuchał za dobrze, bo był zbyt zajęty myśleniem o Norze. Pewnie dlatego jego partnerka się do końca wieczoru już do niego nie odezwała, bo za bardzo miała podeptane nogi.