13.05.2024, 01:13 ✶
— Powiedzmy, że pojawiło się tam więcej dzikich zwierząt, niż kilka ryb z lokalnego jeziora — wyjaśnił tajemniczym głosem.
Głowa. Harper. Wzdrygnął się na samą myśl o tych doniesieniach. Było to aż nader makabryczne.
— Pomimo całej mojej sympatii do Dumbledore'a, to nie ufałbym temu, co mówi w stu procentach. Niechętnie, bo niechętnie, ale muszę przyznać, że jakiś margines błędu zawsze istnieje — przyznał z niemałym wysiłkiem. Gdyby nie stosowali się do zaleceń Albusa, zapewne dużo trudniej byłoby im operować tako tajna organiacja, jednak po ostatnich wydarzeniach, trudno było mu brać cokolwiek za pewnik. — Zwłaszcza, że Harper też nie ma w zwyczaju informowaniu nas o tym, co się dzieje czy o tym, co planuje Ministerstwo Magii.
Dalej nie rozumiał, jak podczas majowego spotkania Harper mogła po prostu siedzieć cicho, gdy we wspólnym gronie próbowali ustalić jakąkolwiek taktykę co do tego, jak wykorzystać potencjalne działania Ministerstwa Magii czy stricte Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów do tego, aby wpaść na jakiś trop dotyczący Śmierciożerców. Sądził, że skoro do Zakonu Feniksa trafiła tak prominentna osoba, operująca na dobrą sprawę bardzo wysoko w strukturach władzy czarodziejów, to da im to jakąś przewagę.
Chyba że Moody nie miała w zwyczaju zwierzać się zwykłym członkom organizacji i kontaktowała się w takich przypadkach bezpośrednio z Dumbledorem. Co też w gruncie rzeczy nie napawało radością, skoro nawet ich lider siedział cicho i rzadko kiedy wyściubiał nos poza mury Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Skrzywił się na wspomnienie swego zawodu, gdy okazało się, że Albus zdecydował się nawet nie odwiedzić ich po pogrzebie Derwina. To było... w jakimś stopniu zrozumiałe, biorąc pod uwagę, jak intensywny był dla wszystkich maj, jednak mimo wszystko deprymujące.
— Rozumiem twoje obawy — przyznał na słowa Heather. — Ale nie możemy dać się zastraszyć. Jeśli stracimy zaufanie do wszystkich poza wewnętrznym kręgiem sojuszników, to tylko utrudni nam pracę. I życie. A nie zrobienie sobie wrogów z potencjalnych podejrzanych może być dla nas sporym atutem.
Na ich korzyść zdecydowanie działało to, że Zakon Feniksa dalej był w dużej mierze kryty. Większość działań zakonników z Brygady Uderzeniowej można było zrzucić na karb ich pracy w Ministerstwie Magii czy progresywnym poglądom. Chociaż Longbottomowie oficjalnie i tak mieli już na plecach wymalowany wielki znak ''x'' w który aż korciło, aby strzelić kilkoma zaklęciami. Zwłaszcza Erik po swoim małym wywiadzie dla mediów po Beltane.
— Miło teoretyzować, że nie tylko nasza rodzina grupowo angażuje się w podobne działalności — mruknął z wyczuwalną nutą sarkazmu w głosie. Nie chciał skreślać całych rodów na podstawie działań jednej osoby, jednak biorąc pod uwagę tendencję panujące w ich własnej rodzinie... Wciąganie krewnych do organizacji wcale nie było takie dziwne. Longbottomowie, rodzina Moody... — Roszady w patrolach? — Uniósł sugestywnie brwi. — Zazwyczaj działamy w podobnych zespołach. Parę zmian powinno wprowadzić kapkę chaosu.
Pokiwał głową.
— Tak — potwierdził za siostrę, gdy Ruda zaczęła dopytywać o Hadesa.
Głowa. Harper. Wzdrygnął się na samą myśl o tych doniesieniach. Było to aż nader makabryczne.
— Pomimo całej mojej sympatii do Dumbledore'a, to nie ufałbym temu, co mówi w stu procentach. Niechętnie, bo niechętnie, ale muszę przyznać, że jakiś margines błędu zawsze istnieje — przyznał z niemałym wysiłkiem. Gdyby nie stosowali się do zaleceń Albusa, zapewne dużo trudniej byłoby im operować tako tajna organiacja, jednak po ostatnich wydarzeniach, trudno było mu brać cokolwiek za pewnik. — Zwłaszcza, że Harper też nie ma w zwyczaju informowaniu nas o tym, co się dzieje czy o tym, co planuje Ministerstwo Magii.
Dalej nie rozumiał, jak podczas majowego spotkania Harper mogła po prostu siedzieć cicho, gdy we wspólnym gronie próbowali ustalić jakąkolwiek taktykę co do tego, jak wykorzystać potencjalne działania Ministerstwa Magii czy stricte Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów do tego, aby wpaść na jakiś trop dotyczący Śmierciożerców. Sądził, że skoro do Zakonu Feniksa trafiła tak prominentna osoba, operująca na dobrą sprawę bardzo wysoko w strukturach władzy czarodziejów, to da im to jakąś przewagę.
Chyba że Moody nie miała w zwyczaju zwierzać się zwykłym członkom organizacji i kontaktowała się w takich przypadkach bezpośrednio z Dumbledorem. Co też w gruncie rzeczy nie napawało radością, skoro nawet ich lider siedział cicho i rzadko kiedy wyściubiał nos poza mury Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Skrzywił się na wspomnienie swego zawodu, gdy okazało się, że Albus zdecydował się nawet nie odwiedzić ich po pogrzebie Derwina. To było... w jakimś stopniu zrozumiałe, biorąc pod uwagę, jak intensywny był dla wszystkich maj, jednak mimo wszystko deprymujące.
— Rozumiem twoje obawy — przyznał na słowa Heather. — Ale nie możemy dać się zastraszyć. Jeśli stracimy zaufanie do wszystkich poza wewnętrznym kręgiem sojuszników, to tylko utrudni nam pracę. I życie. A nie zrobienie sobie wrogów z potencjalnych podejrzanych może być dla nas sporym atutem.
Na ich korzyść zdecydowanie działało to, że Zakon Feniksa dalej był w dużej mierze kryty. Większość działań zakonników z Brygady Uderzeniowej można było zrzucić na karb ich pracy w Ministerstwie Magii czy progresywnym poglądom. Chociaż Longbottomowie oficjalnie i tak mieli już na plecach wymalowany wielki znak ''x'' w który aż korciło, aby strzelić kilkoma zaklęciami. Zwłaszcza Erik po swoim małym wywiadzie dla mediów po Beltane.
— Miło teoretyzować, że nie tylko nasza rodzina grupowo angażuje się w podobne działalności — mruknął z wyczuwalną nutą sarkazmu w głosie. Nie chciał skreślać całych rodów na podstawie działań jednej osoby, jednak biorąc pod uwagę tendencję panujące w ich własnej rodzinie... Wciąganie krewnych do organizacji wcale nie było takie dziwne. Longbottomowie, rodzina Moody... — Roszady w patrolach? — Uniósł sugestywnie brwi. — Zazwyczaj działamy w podobnych zespołach. Parę zmian powinno wprowadzić kapkę chaosu.
Pokiwał głową.
— Tak — potwierdził za siostrę, gdy Ruda zaczęła dopytywać o Hadesa.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞