Norka była z początku zdziwiona propozycją Brenny. Nie do końca czuła ten pomysł. Jednak zaakceptowała go, w momencie w którym uświadomiła sobie, że takie możliwości nie trafiają się często. Po chwili zastanowienia stwierdziła, że jest to idealny moment, lepszego nie będzie. Ostatnio trochę rzeczy spadło jej na głowę. Nie spodziewała się takiego ogromnego zainteresowania klubokawiarnią, a jak na razie była jedynym pracownikiem tego przybytku, do tego ta sytuacja związana z balem, a na sam koniec - na dobicie przepowiednia Szeptuchy. Namnożyło się tego wszystkiego sporo, w te dwa tygodnie miała chyba więcej problemów niż przez ostatnie pięć lat, a przecież wydawało się, że wszystko miało się już ułożyć. W końcu spełniła swoje największe marzenie. Jak widać, zawsze musiało się coś spieprzyć. Dlatego też tak entuzjastycznie podeszła do pomysłu Brenny, skorzystała z zaproponowanego dnia wolnego, zamierzała odetchnąć, może trochę przestać myśleć o tych niepowodzeniach.
Kiedy ostatnio widziała się z Erikiem na Ostarze wspomniał coś o tym, że powinna wybrać się z koleżankami na babski wieczór. Dlatego też postanowiła poprosić go o towarzystwo, nie miała w gronie swoich bliskich bardziej odpowiedniej osoby. Longbottom nie ukrywał przed nią nigdy swojego zdania - można to było zobaczyć dzień prze otwarciem cukierni, kiedy zaczął mieć wątpliwości, co do wyglądu klubokawiarni. Wiedziała też, że jej nie odmówi - zawsze przystawał na jej propozycje, nie miała pojęcia dlaczego, ale tak to już było.
Pojawiła się w umówionym miejscu punktualnie, nigdy się nie spóźniała. Ogromny uśmiech gościł na jej twarzy pomimo pogody, wydawało się, że jeszcze chwila i lunie deszczem, nie miało im to jednak w niczym przeszkodzić. Nie musiała długo czekać na przybycie Erika, przywitała go ogromnym uśmiechem i mocno przytuliła kiedy do niej podszedł. Naprawdę miała szczęście, że zawsze był gdzieś obok. Figg wyglądała promiennie jak zawsze - zwracała uwagę swoim strojem, była to zielona sukienka w białe groszki, może trochę zbyt krótka, ale to nic nowego, na ramiona narzuciła szarą kurtkę bomberkę - podobno nowy krzyk mody, nie wiedziała tylko, czy u mugoli, czy czarodziejów, nie żeby się tym specjalnie przejmowała. Buty wybrała płaskie, kto wie w jakim stanie przyjdzie jej dzisiaj wracać do domu. Włosy mogły wydawać się trochę krótsze niż ostatnio, czy udało jej się odwiedzić dziś też fryzjera? Jest takie prawdopodobieństwo. Erik jako brygadzista z doświadczeniem powinien zauważyć różnicę w jej wyglądzie.
- Strasznie długo czekałam... nie masz za co przepraszać Erik, każdemu może się zdarzyć pięciominutowe spóźnienie.- Wcale nie miała mu tego za złe. - Darmowa kolejka brzmi znakomicie.- Widać było, że Figg ni mogła się doczekać tego spotkania. Chwilę zajął im wybór miejsca - zdawała sobie sprawę, że Erik nie był anonimowy, a nie chcieli, żeby przeszkadzały im dzisiaj jego fanki, musieli dobrze to przemyśleć. - Tak, wydaje mi się, że to miejsce powinno być odpowiednie, raczej kameralne, nikt nie powinien nam przeszkadzać. Ja i Nokturn? Poraziłabym tam wszystkich swoim pozytywnym blaskiem.- Nie była częstym gościem tamtej części miasta, nie uważała, że miała po co się tam pojawiać, zresztą wyglądała jak dzieciak - na pewno by ją zaczepiali, a wolała nie ryzykować, że stanie się jej krzywda.
- Zaczynajmy ten wieczór!- Rzekła jeszcze nim weszła przed Erikiem do środka. Rozejrzała się po wnętrzu w poszukiwaniu jakiegoś stolika, najlepiej na uboczu. Muzyka, która leciała w tle była dość głośna, jednak zupełnie jej to nie przeszkadzało. Kiedy udało im się przepchnąć przez tłum, który znajdował się przy wejściu do lokalu znaleźli odpowiednie miejsce. Nikt im nie powinien tu przeszkadzać. - Hmm, kolorowe drinki kuszą.- Odparła zdejmując z siebie kurtkę, chwilę później siedziała już na przeciwko mężczyzny. - Jednak nie będę Cię do tego zmuszać, też się masz tu ze mną dobrze bawić!