13.05.2024, 10:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2025, 10:37 przez Olivia Quirke.)
Roześmiała się. Taki biedny, taki pozbawiony energii... Olivia pokręciła głową, bo doskonale wiedziała, co chciał zrobić Isaac. I wcale jej to nie przeszkadzało, chociaż trzeba było przyznać, że uwielbiała się z nim przekomarzać. To była taka ich gra, w którą grali oboje i doskonale się bawili nawet jeśli znali jej zakończenie.
- Och nie, taki jesteś zmęczony? Czy to oznacza, że mam cię zanieść do łóżka i się tobą zaopiekować? - zapytała zaczepnie. Wbrew wszystkiemu jednak przysunęła się, pozwoliła żeby chłopak ją do siebie przytulił. Nie strzepnęła też jego ręki, która znalazła się na jej tyłku. Nie przeszkadzało jej to: nikogo tutaj nie było oprócz nich, a oni już dawno przestali być dziećmi. To, co jednak sprawiło, że pisnęła, to zimna ręka Isaaca, która dotknęła przyjemnie rozgrzanej skóry. - Masz zimne ręce!
Wyrzuciła z siebie, próbując się wykręcić i złapać go za dłoń, by chociaż trochę ją ogrzać, zanim posunie się dalej. Dopiero co wyszedł z lodowatej rzeki, to nie był przyjemny dotyk. W przeciwieństwie do pocałunku, którym ją obdarzył. Gdy poczuła na sobie jego miękkie usta, w końcu przestała się wyrywać - dała sobie spokój, bo przecież i tak nic by nie osiągnęła. Olivia momentalnie się rozluźniła, pozwalając by haftki stanika odskoczyły od siebie praktycznie bez żadnego dźwięku. Odwzajemniła pocałunek, pogłębiając go niemal od razu.
- No... Mogę poczekać jeszcze kilka minut - mruknęła w odpowiedzi, lekko uchylając powieki. Na jej policzki wstąpił rumieniec. Już nie przeszkadzał jej fakt, że chłopak miał lodowate ręce czy że leżeli na trawie, kamieniach i gałązkach. W końcu to nie ona, a on na tym leżał i skoro mu to nie przeszkadzało... - Ale chyba będziesz musiał się bardziej postarać, niż tylko zwykły pocałunek.
- Och nie, taki jesteś zmęczony? Czy to oznacza, że mam cię zanieść do łóżka i się tobą zaopiekować? - zapytała zaczepnie. Wbrew wszystkiemu jednak przysunęła się, pozwoliła żeby chłopak ją do siebie przytulił. Nie strzepnęła też jego ręki, która znalazła się na jej tyłku. Nie przeszkadzało jej to: nikogo tutaj nie było oprócz nich, a oni już dawno przestali być dziećmi. To, co jednak sprawiło, że pisnęła, to zimna ręka Isaaca, która dotknęła przyjemnie rozgrzanej skóry. - Masz zimne ręce!
Wyrzuciła z siebie, próbując się wykręcić i złapać go za dłoń, by chociaż trochę ją ogrzać, zanim posunie się dalej. Dopiero co wyszedł z lodowatej rzeki, to nie był przyjemny dotyk. W przeciwieństwie do pocałunku, którym ją obdarzył. Gdy poczuła na sobie jego miękkie usta, w końcu przestała się wyrywać - dała sobie spokój, bo przecież i tak nic by nie osiągnęła. Olivia momentalnie się rozluźniła, pozwalając by haftki stanika odskoczyły od siebie praktycznie bez żadnego dźwięku. Odwzajemniła pocałunek, pogłębiając go niemal od razu.
- No... Mogę poczekać jeszcze kilka minut - mruknęła w odpowiedzi, lekko uchylając powieki. Na jej policzki wstąpił rumieniec. Już nie przeszkadzał jej fakt, że chłopak miał lodowate ręce czy że leżeli na trawie, kamieniach i gałązkach. W końcu to nie ona, a on na tym leżał i skoro mu to nie przeszkadzało... - Ale chyba będziesz musiał się bardziej postarać, niż tylko zwykły pocałunek.
Koniec sesji