W tym świecie może się skończyć wszystko, ale na pewno nie więź między Alastorem i Millie. Brzydkie i paskudne żarty nie sprzyjały budowaniu sobie relacji, chociaż (wyjątkowo) w przypadku tej dwójki celem nie było psucie relacji w tym trójkącie. Wyjątkowo, tak. Co innego pogłaskanie kuzyna pod włos (bo to gejowe nie było) żeby się z nim trochę podrażnić. Tylko trochę. Drugi raz by nie powtórzył tego samego żartu, bo skończyłby ze złamanym nosem, a dopiero co sam opuścił szpital.
- Oo, czy to prowokacja na niewygodne pytania? - Cain uśmiechnął się szerzej i niby ten uśmiech był bardzo sympatyczny i miły, ale drzemało w nim podjęcie rękawicy. I brak zlęknięcia się przed groźbą o zmowę na temat potencjalnej panienki sprowadzonej do domu.
Dźganie kijem działało na Millie idealnie i nie rozumiał w zasadzie, dlaczego Alastor tego nie widział. Gdyby sądził, że ją taki żart zaboli to nie wystosowałby go. Choć ludzie potrafili naprawdę zadziwiająco reagować na rzeczy, szczególnie, kiedy mieli styczność ze Śmiercią. I może właśnie dlatego, że sam ledwo jej umknął i potem obrzucał się z nią szpinakiem na stołówce w Lecznicy Dusz to czuł pełne przyzwolenie na bycie chamem. Nie to, żeby specjalnie takiego przyzwolenia potrzebował.
Obejrzał się za Millie i Alastorem, zostając w swoim miejscu. Obrócił ciasteczko w dłoni. Przesunął się bardziej pod drzewo.
*
Popatrzył w kierunku Brenny zastanawiając się, czy jej też nie wyciągać na parkiet. Ale tak poza tym - dzielnie sobie stał i paczał na okolice.
Spoiler![[Obrazek: FVPaBNHakAAmikZ.jpg]](https://pbs.twimg.com/media/FVPaBNHakAAmikZ.jpg)