Chociaż Yaxley wygrał tę wymianę zaklęć, wcale nie wyglądał na zadowolonego z siebie. W jego oczach dostrzegałeś wciąż pustkę, chociaż rzucił do ciebie wesoło:
- Już się o to pytałeś, o ty genialny wróżbito, odpowiedź wciąż brzmi tak samo - twojej matki.
Nie chciał powiedzieć ci niczego więcej, przybrał minę, jakby chciał zadrwić z ciebie i twoich umiejętności, ale... coś ci w nim nie pasowało. Ta drwina była ubrana w atmosferę... trochę jakby uśmiech nie sięgał mu oczu. To były tylko miny. To była tylko skrzętnie dobrana intonacja, ale... nic więcej, nie widziałeś za tym rzeczywistych emocji. Byłeś zbyt spostrzegawczy, żeby nabrać się na jego maskę. Kimkolwiek był, albo czymkolwiek był Thoran, nie budował w tobie wrażenia kogoś podejmującego świadome, przemyślane działania, a osoby przyjmującej jakąś rolę. Robił to bardzo dobrze - problemem nie było to, że skusił gdzieś po drodze, problemem było to, że twoje oczy dostrzegały więcej, niż by tego chciał.
Nie skomentował tego, że udało ci się powstrzymać jego zaklęcie - zamiast się z tobą kłócić, spróbował zakląć sznur i związać cię jeszcze raz.
- Już się o to pytałeś, o ty genialny wróżbito, odpowiedź wciąż brzmi tak samo - twojej matki.
Nie chciał powiedzieć ci niczego więcej, przybrał minę, jakby chciał zadrwić z ciebie i twoich umiejętności, ale... coś ci w nim nie pasowało. Ta drwina była ubrana w atmosferę... trochę jakby uśmiech nie sięgał mu oczu. To były tylko miny. To była tylko skrzętnie dobrana intonacja, ale... nic więcej, nie widziałeś za tym rzeczywistych emocji. Byłeś zbyt spostrzegawczy, żeby nabrać się na jego maskę. Kimkolwiek był, albo czymkolwiek był Thoran, nie budował w tobie wrażenia kogoś podejmującego świadome, przemyślane działania, a osoby przyjmującej jakąś rolę. Robił to bardzo dobrze - problemem nie było to, że skusił gdzieś po drodze, problemem było to, że twoje oczy dostrzegały więcej, niż by tego chciał.
Nie skomentował tego, że udało ci się powstrzymać jego zaklęcie - zamiast się z tobą kłócić, spróbował zakląć sznur i związać cię jeszcze raz.
Rzut Z 1d100 - 37
Slaby sukces...
Slaby sukces...