• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine

[12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
13.05.2024, 13:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2024, 13:55 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Geraldine siedziała jeszcze chwilę w stajni obserwując swojego konia. Słowa ojca skłoniły ją do przemyśleń. Coś jej w tym wszystkim nie pasowało. Zaczęło się od Lestrange'a, który w liście uznał ją za wariatkę. Nie napisała przecież nic dziwnego, po prostu zapytała o brata, a on kwestionował jego istnienie. Tylko, jak to w ogóle możliwe, że go nie kojarzył, przecież pamiętała Thorana od samego początku, przecież zawsze był w jej życiu. Doszedł do tego ojciec, który już wczoraj po raz kolejny zrobił ogromną awanturę. Może Louvain nie był dla niej w pełni godzien zaufania, jednak ojciec... cóż, jemu wierzyła. Był przecież jej największym wsparciem, może to faktycznie było coś więcej niż konsekwencje tego upadku z konia, może było jakieś inne dno? Musiała przyjrzeć się temu wszystkiemu bardziej.

Ten nocny koszmar również nie dawał jej spokoju, był tak cholernie realistyczny, że to nie mógł być przypadek. Tylko jak wyjaśnić obecność Thorana w jej życiu? Nie miała pojęcia, co się wydarzyło i dlaczego przytrafiło się to jej. Zaczynała gubić się w swoich myślał. Na pewno nie poradzi sobie z tym problemem sama, będzie musiała zasięgnąć informacji u swoich przyjaciół, na szczęście nie była na tym świecie sama, miała kogo poprosić o wsparcie i wierzyła, że ci którym ufała nie odmówią jej pomocy. Będzie musiała szybko zająć się sprawą, bo kto wie, co właściwie jeszcze Thoran mógł zrobić. Po Beltane zachowywał się jeszcze gorzej niż wcześniej, może nie w stosunku do niej, jednak do całej reszty, nie mogła pozwolić na to, by kogoś skrzywdził. Musiała znaleźć rozwiązanie, dowiedzieć się, co właściwie się z nią lub z nim działo. Tego była pewna, nie mogła zostawić tego tematu bez rozwiązania.

Poprosiła jeszcze stajennego, żeby wezwał jednego z bardziej zaufanych pracowników. Musiała zabrać stąd ojca, nie mogła pozwolić, żeby spał tutaj na sianie. Musiała o niego zadbać.

Pomogła mu odprowadzić ojca do domu, nie było to wcale łatwe, bo Gerard był ogromny, na pewno cięższy od niejednego głazu, a doprowadził się do takiego stanu, że nie był w stanie ciągnąć swych nóg. Doprowadzili go do sypialni, gdzie Geraldine spędziła jeszcze chwilę spoglądając na to, jak ojciec śpi. Przykryła go kołdrą i pomogła mu się ułożyć w łóżku.

Później poszukała Astarotha, nie chciała jednak z nim rozmawiać o tym wszystkim w domu, bo nie czuła się tutaj do końca bezpiecznie, bo coś nie dawało jej spokoju. Podzieli się z nim swoimi obawami jak wrócą do jej mieszkania na Horyzontalną.

Pożegnała się jeszcze z matką, poprosiła ją, by wybaczyła ojcu to chwilowe nieogarnięcie. Dla Jennifer to nie było wcale takie łatwe do zrozumienia, rozmawiała więc z nią dłuższą chwilę, przerodziło się to w niewielką kłótnię, która pewnie doszła do uszu służby, a przynajmniej kilku z nich. Nie przeszkadzało jej to wcale, nie był to pierwszy raz, kiedy rozmowa z matką przebiegała w podobny sposób, nigdy nie umiały się dogadać, nigdy nie pokazywała zrozumienia, tylko i wyłącznie wymagała. Zawsze ją to ogromnie irytowało, o czym oczywiście nie zapomniała wspomnieć. Wreszcie wkurwiona, po zapaleniu kilku papierosów ze stajennym mogła wyruszyć w drogę do domu. Skorzystała z kominka podłączonego do sieci Fiuu, aby móc opuścić rezydencję z Astarothem, w końcu był dzień, a w jego przypadku promień słońca mógł doprowadzić do śmierci, musieli być ostrożni i nie mogli sobie pozwalać nawet na najdrobniejsze błędy. Miała sporo do zrobienia, oczywiście nie zamierzała zwlekać, bo nie dawało jej to spokoju, musiała rozpocząć śledztwo związane ze swoim bratem bliźniakiem.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (1568), Pan Losu (464)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.05.2024, 14:30
RE: [12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine - przez Pan Losu - 10.05.2024, 20:16
RE: [12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.05.2024, 20:57
RE: [12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine - przez Pan Losu - 13.05.2024, 12:02
RE: [12.06.1972] Doppelganger (III) córeczka tatusia | Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.05.2024, 13:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa