13.05.2024, 14:23 ✶
– A Ty się odzywasz tak jakbyś miał kij w dupie wsunięty po samo gardło Leo weź zluzuj kurwa paski, co oni Ci w tym Ravenclaw robią, przecież to nie od wysokości, oboje mieszkamy w wieży. – Zaśmiała się zaraz po tym i zgarnęła wszystkie karty po czym wyszeptała do nich, nie spuszczając złocistych oczu z kuzyna. – Na miłość na miłość, czyli nie chodzi o ruchanie, no dobrze, zobaczmy jak tam Twoje sprawy sercowe się mają, kto Ci wpadł w oko nic nie mówiłeś! – Może słusznie że Leon nie dzielił się tak wrażliwymi informacjami z kuzynką. Nie to, że by od razu wszystkim paplała, ale czy wrażliwy intelektualista byłby w stanie znieść "porady" rozbuchanej hormonalnie Millie? Pytanie czy będzie w stanie znieść układ od niej.
– Leon, Leon, otwarte sprawy sercowe, otwarte serce szukające miłości. Co mi powiecie dupeczki w tej sprawie? – szepnęła do kart dziwnie nienaturalnie słodkim dla siebie głosem i zaczęła tasować. Jej talia była do bólu podstawowa, tradycyjny w szacie graficznej Waite'a. Nie zmęczyły ich jeszcze lata. To był świeży prezent, który dostała od swojego niepisanego nauczyciela. Pewnie obraziłby się jakby nazwała go mistrzem. Był dość wrażliwy na punkcie swojego wieku, a mistrz jednak jakoś go postarzał, przynajmniej w głowie dziewczyny.
Gdy skończyła tasować, ale nim rozłożyła karty zmarszczyła jeszcze na moment brwi i wypchnęła z siebie:
– I odpierdol się od tego jak mówię ok? Chyba że Ty będziesz mi wrzucał do tego słoika piątaka to spoko po miesiącu pójdziemy wszystko przechlać w trzech miotłach! – Cmoknęła a zaraz potem przed nią pojawiło się dziesięć kart:
– Hmm... – zrobiła zatroskaną minę. Te miecze... one nie wróżyły nic dobrego. – No ewidentnie nie wiesz jak się do tego zabrać chłopie, ale na końcu czeka Cię as kielichów, więc... no ten... miłość znajdzie drogę – podsumowała zachowawczo.
– Leon, Leon, otwarte sprawy sercowe, otwarte serce szukające miłości. Co mi powiecie dupeczki w tej sprawie? – szepnęła do kart dziwnie nienaturalnie słodkim dla siebie głosem i zaczęła tasować. Jej talia była do bólu podstawowa, tradycyjny w szacie graficznej Waite'a. Nie zmęczyły ich jeszcze lata. To był świeży prezent, który dostała od swojego niepisanego nauczyciela. Pewnie obraziłby się jakby nazwała go mistrzem. Był dość wrażliwy na punkcie swojego wieku, a mistrz jednak jakoś go postarzał, przynajmniej w głowie dziewczyny.
Gdy skończyła tasować, ale nim rozłożyła karty zmarszczyła jeszcze na moment brwi i wypchnęła z siebie:
– I odpierdol się od tego jak mówię ok? Chyba że Ty będziesz mi wrzucał do tego słoika piątaka to spoko po miesiącu pójdziemy wszystko przechlać w trzech miotłach! – Cmoknęła a zaraz potem przed nią pojawiło się dziesięć kart:
![[Obrazek: wCWJEwP.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wCWJEwP.jpeg)
– Hmm... – zrobiła zatroskaną minę. Te miecze... one nie wróżyły nic dobrego. – No ewidentnie nie wiesz jak się do tego zabrać chłopie, ale na końcu czeka Cię as kielichów, więc... no ten... miłość znajdzie drogę – podsumowała zachowawczo.