-...Przykro mi...
Słowa powoli opuszczały jego usta niemal w szepcie, gdy jego wargi poruszały się minimalnie. Było mu przykro, bo znał to uczucie tęsknoty. To uczucie odizolowania od wszystkiego, co się znało. Znał to uczucie, gdy twoja Bezpieczna Strefa zostaje obdarta ze wszystkich zabezpieczeń, gdy wdziera się intruz, wyrywa cię z twojego spokoju i rzuca na żer nieznanemu światowi, który wiecznie czegoś od ciebie chce, bo coś posiadasz, albo cię nienawidzi, bo jesteś inny. Dla Nikolaia tą Bezpieczną Strefą była rodzinna posiadłość w Rosji, bo mimo wielu dziwnych zasad, których powinien przestrzegać, znał każdy zakątek tego miejsca, i wiedział, kiedy i na ile mógł sobie pozwolić. Intruzem byli ojciec i starszy brat, którzy próbowali założyć mu kaganiec, zapiąć na szyi obrożę i trzymać go na smyczy, którymi były ich "autorytet" i "tradycje rodziny". Wyrwali go ze świata, który znał, i rzucili w nieznane, gdy odesłali go na ten przeklęty statek. Wciąż gdzieś w środku tęsknił za swoim domem, za swoimi bliskimi, i wciąż nie do końca się z tym pogodził, chociaż życie w Anglii okazało się przyjemniejsze, niż przypuszczał. Budował swoją wolność. Oczywiście, popełniał wiele błędów, które przypłacił ranami, lub krzywdziły kogoś innego, ale były to błędy, które popełniał z własnej winy i ponosił za nie konsekwencje. Jakby uczył się życia na nowo.
Tęsknił, oczywiście, i chociaż ta tęsknota słabła z każdym kolejnym wschodem słońca, to nie potrafił pozbyć się uczucia, że tęsknota Samuela była o wiele, wiele mocniejsza.
Jego serce biło powoli, w spokojnym tempie, wyczuwalnym pod palcami drugiego animaga.
-Moje serce? - powtórzył, marszcząc brwi, wciąż wpatrując się w oczy Samuela. -Ja... Zostawiłem pół mojego serca na Uralu... Wymykaliśmy się czasami ze szkoły i... Kiedy nam się udawało, biegaliśmy między drzewami... Nikt nas nie widział i... Nikt nas nie ganiał... Nikt do nas nie strzelał - ranka na udzie zamrowiła. -Byliśmy tylko my i las... Dziwna zbieranina zwierząt... Wciąż tęsknię do uczucia śniegu, chrupiącego pod łapami.
A gdzie było drugie pół jego serca?
-Drugą połowę zostawiłem... - opuścił wzrok -...w Małym Salonie w domy moich rodziców. Moja mama... Grała tam na skrzypcach. Lubiłem jej słuchać, a potem... Kiedy podrosłem, nauczyła mnie i kiedy mojego ojca i brata nie było w domu, graliśmy razem. Lubiłem, kiedy uśmiechała się tak szeroko.
Czy tam było jego serce? Zdecydowanie tak. Wśród lasów Uralu, gdzie jego niedźwiedzia dusza wreszcie mogła wyjść na świat, i w Małym Salonie, gdzie jego matka uśmiechała się pełnią swojej radości, jakby odmłodniała o ponad dziesięć lat, tylko dlatego, że mogła z kimś dzielić swoją pasję. Tam Nikolai zostawił swoje serce, ale tę pustkę w piersi coś zaczynało powoli zapełniać.