- W teorii to możesz go zapytać tylko o jedną rzecz - odparł - O to kto go wysłał tutaj. Wątpię, że sam wpadł na tak błyskotliwy pomysł... Ale prędzej czy później i tak ktoś zacznie go szukać, a następnie trafi tutaj. Taki jest obieg rzeczy - skwitował. Może podprogowo chciał powiedzieć, że "wszystkie drogi prowadzą do Głębiny" albo że jak problemy to właśnie do nich? Coś było na rzeczy i gdyby się bardziej zastanowić to miało to jakiś sens.
Śmierć była nierozłączną częścią życia. Tam gdzie komuś się odbierało ten cenny dar - ktoś inny go zyskiwał. W świecie musiała panować równowaga, a pewne elementy - nieużyteczne - należało usunąć. Wymazać z historii. Sprawić, aby wszyscy o takiej osobie zapomnieli. Taki właśnie los miał zgotowany ich kolega w oczach Stanleya.
- Da sobie radę, a na pewno zna bardziej smakowite kąski od niego. Sam bym go nie tknął na jego miejscu. Preferowałbym, aby Sauriel żywił się pełnoprawnymi daniami, a nie odpadkami - stwierdził - Z drugiej strony daleko mi do dietetyka czy kogoś kto mógłby decydować za niego - wzruszył ramionami - Nie mniej jednak nie potrzebujemy go. Pies by go pewnie nie tknął - podsumował. Chłopak był chuderlawy, trochę pewnie też miał na bakier z czystością w żyłach, a i zapewne miał z pół tablicy Mendelejewa w swoim krwioobiegu. Nikt nie chciał mieć więcej wspólnego z taką osobą.
Mężczyzna miał przymknięte oczy. Wydawał się spać albo udawać, że go "nie ma". Może chciał w ten sposób wzbudzić odrobinę łaski w oczach Nicholasa? Może liczył, że ten go nie zauważy i jakoś to wszystko minie? A może miał jakiś sprytny plan, który miał pozwolić mu uciec w jakieś dogodnej chwili?
- Eksperymenty? Co dokładnie chciałbyś na nim eksperymentować? - zapytał z nieukrywaną ciekawością. Może Stanley mógł mu jakoś pomóc? Wstąpić w wielki świat nauki? Przyczynić się do rozwoju świata magii i sprawić, aby nazwisko Borgin znaczyło coś pośród tych wszystkich mądrych głów? Piękna idea, chociaż wolał to zostawić dla Nicholasa - należało mu się, a Stanley jedynie chciał mu pomóc i może ów karierę umożliwić.
Im dłużej światło zdawało się padać na twarz ich obiektu, tym dłużej on zaczynał wracać do żywych. Budził się? Tak to właśnie wyglądało. Szkoda tylko, że pierwsza rzecz którą zobaczył był Nicholas w czarnych rękawicach - co najmniej jak jakiś chirurg, który miał wykonać na nim operację.
- Argghh... - wydał z siebie stłamszony dźwięk, kiedy został pociągnięty za włosy - Pr-r-r-os...sz...szę nie - wydukał, łapczywie starając się złapać powietrzę i chociaż odrobinę zwilżyć swoje usta. Jego stan był ciężki. Bardzo ciężki, a wzrok nie wykazywał większych chęci do życia.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972