Teleportacja zakończyła się z powodzeniem i przynajmniej nie wylądowali w jakimś błocie. Bo to, że nie wpadli w zasadzkę, było dużym plusem, to utkwienie w błocie do przyjemnych nie należało. Koniec końców, bezpiecznie wylądowali. Teraz tylko pozostawało rozejrzeć się i poszukać kolejnych śladów. Czegokolwiek informującego o czyjejś obecności. Sprawców, ofiar czy nawet zaginione osoby. Jak dwaj aurorzy.
Trzymając różdżkę mocno w dłoni, Nicholas orientacyjnie obejrzał się za siebie, aby upewnić, że faktycznie zostawili za sobą miejsce, z którego przybyli. Orientacyjnie, gdyż nie wiadomo czy czasem na to miejsce nie narzucono klątwy czy iluzji. Zaraz jednak spojrzeniem zlustrował otoczenie, na jakim stanęli. Spojrzał pod nogi, aby zbadać ścieżkę przed sobą. Czy dostrzeże coś, co mogłoby wplątać ich w coś niebezpiecznego. Pomijając już sam fakt, uczucia tego stanu. Czujność i ostrożność była tutaj konieczna.
Travers wysunął przed siebie różdżkę, jakby zapobiegawczo. W razie sytuacji zagrożenia, gdyby takie zaistniało, szybko zareagować. Przystąpił parę kroków przed siebie, spoglądając nie tylko pod nogi, ale i otoczenie przed sobą, z prawej i lewej strony. Wzrokiem obejmując także sylwetki towarzyszy, czy i u nich jest bezpiecznie i nie nastąpi na nich jakiś atak zza pleców.
Rzut na percepcję.
Akcja nieudana