14.05.2024, 14:57 ✶
Crow przeczesał palcami kilka zakręconych pukli, a te naciągnięte wróciły na swoje miejsce, odbijając się od jego czoła jak sprężynki. Ewidentnie używał na nich jakiegoś specyfiku. Wyglądał lepiej - starał się - nie przypominał wraku człowieka, jakim był przed swoją ucieczką z Londynu. Generalnie się zmienił. Wciąż sprawiał wrażenie bycia kimś z nizin społecznych, ale teraz miał w sobie nutę zwyczajnego ekscentryzmu, mieszającą się z dawnym wizerunkiem zbira, który za chwilę miał obić ci mordę.
- Rozgość się? Kurwancka, to brzmi, jakbyś zaprosiła mnie na chatę. - Zaciągnął się papierosem, rozkładając na siedzisku wygodnie. Tyłek miał odsunięty od oparcia, na którym wyłożył się, jakby chciał zająć swoją osobą każdą wolną przestrzeń. Oparł o nie łokcie, nogi miał rozkraczone, chociaż kostkę jednej z nich oparł o kolano drugiej. - Mieszkasz w tej melinie? - Nie oczekiwał żadnej odpowiedzi, zwyczajnie ją zaczepiał. - Ty za to wyglądasz, jakbyś nie spała od trzech dni. - Jasne, że mógłby ją zasypywać komplementami, ale była w nim taka myśl... Kurczę, to było takie dziwne - jak coś tkwiące na końcu języka, niepotrafiące wybrzmieć, chociaż wszystko w twoim ciele krzyczy, piszczy, drze się - to tam jest, zaraz ci się objawi. Nic mu się nie objawiało. Nie chciał flirtować z Geraldine - dlaczego? Była ładna. Była cholernie wysoka, więc miała takie zajebiście ładne, zgrabne nogi. Mogła być od niego o dwie głowy wyższa, to mu w ogóle nie przeszkadzało - ten wzrost czynił wszystko jeszcze lepszym, nie był problemem. Ale istniało coś... nie mógł sobie przypomnieć...
- Ja też nie pamiętałem, dlatego wziąłem sobie piwo. - Po cholerę to powiedział? - Znaczy co? - Napił się dużego łyka. Było tak obleśne jak to przewidywał, ale nie dał tego po sobie poznać.
Ja smakuję całkiem nieźle. To byłby jego standardowy komentarz. Prawie otworzył już mordę, ale wciąż... Cholera, gdyby brał coś ostatnio, zrozumiałby takie luki w pamięci, teraz go to wyjątkowo sfrustrowało. Zniesmaczenie ostatecznie wypełzło na jego oblicze - nie mógł pogodzić się z własnymi myślami. Odpowiedź zdawała się być czymś zamkniętym w głębokiej szufladzie, a on zgubił do tego klucz.
- Nie wiem, czy to jakiś podstęp, bo twoja koleżanka jest mną zainteresowana i boi się zapytać, czy mówisz to na serio. Jak to pierwsze to mam już dupę. - Nawet dwie. Prześliczne, męskie dupy.
- Rozgość się? Kurwancka, to brzmi, jakbyś zaprosiła mnie na chatę. - Zaciągnął się papierosem, rozkładając na siedzisku wygodnie. Tyłek miał odsunięty od oparcia, na którym wyłożył się, jakby chciał zająć swoją osobą każdą wolną przestrzeń. Oparł o nie łokcie, nogi miał rozkraczone, chociaż kostkę jednej z nich oparł o kolano drugiej. - Mieszkasz w tej melinie? - Nie oczekiwał żadnej odpowiedzi, zwyczajnie ją zaczepiał. - Ty za to wyglądasz, jakbyś nie spała od trzech dni. - Jasne, że mógłby ją zasypywać komplementami, ale była w nim taka myśl... Kurczę, to było takie dziwne - jak coś tkwiące na końcu języka, niepotrafiące wybrzmieć, chociaż wszystko w twoim ciele krzyczy, piszczy, drze się - to tam jest, zaraz ci się objawi. Nic mu się nie objawiało. Nie chciał flirtować z Geraldine - dlaczego? Była ładna. Była cholernie wysoka, więc miała takie zajebiście ładne, zgrabne nogi. Mogła być od niego o dwie głowy wyższa, to mu w ogóle nie przeszkadzało - ten wzrost czynił wszystko jeszcze lepszym, nie był problemem. Ale istniało coś... nie mógł sobie przypomnieć...
- Ja też nie pamiętałem, dlatego wziąłem sobie piwo. - Po cholerę to powiedział? - Znaczy co? - Napił się dużego łyka. Było tak obleśne jak to przewidywał, ale nie dał tego po sobie poznać.
Ja smakuję całkiem nieźle. To byłby jego standardowy komentarz. Prawie otworzył już mordę, ale wciąż... Cholera, gdyby brał coś ostatnio, zrozumiałby takie luki w pamięci, teraz go to wyjątkowo sfrustrowało. Zniesmaczenie ostatecznie wypełzło na jego oblicze - nie mógł pogodzić się z własnymi myślami. Odpowiedź zdawała się być czymś zamkniętym w głębokiej szufladzie, a on zgubił do tego klucz.
- Nie wiem, czy to jakiś podstęp, bo twoja koleżanka jest mną zainteresowana i boi się zapytać, czy mówisz to na serio. Jak to pierwsze to mam już dupę. - Nawet dwie. Prześliczne, męskie dupy.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.