14.05.2024, 15:23 ✶
Biedny Robert! Jego własne dzieci, zagrały nim jak chciały! Jeśli Sophie dowie się, że Stanley jest jej bratem, to może rodzeństwo zawiąże jakąś wspólną komitywę?
-Rozumiem tato.- Odpowiedziała, starając się zapamiętać na przyszłość to, co usłyszała. W końcu wuj Richard będzie szkolił ją w kontaktach z klientami. Dobrze żeby wiedziała, że handlują świecami oraz kadzidłami z Borginami.
Mulciberówna ruszyła do jadalni wraz z ojcem oraz "panem" Borginem". Wiedziała, że rodzic wybaczy jej całe to przedstawienie. W końcu była jego córką, prawda? Złość mu przejdzie, a Sophie po prostu postara się go unikać przez najbliższe kilka godzin.
Kiedy weszła do jadalni, zrobiła wielkie oczy. Co tu się działo? O co chodziło? Skąd wszyscy się tutaj wzięli? Macocha, kuzyni...? Kuzyni! Sophie wyszczerzyła zęby do Charlie'go, z którym pierwszym złapała kontakt wzrokowy. Zrobiła trzy szybkie kroki w jego stronę, tym samym wyprzedzając ojca oraz Stanley'a. W połowie czwartego kroku zwolniła jednak, ponieważ przypomniała sobie, że w domu nie wolno biegać, a ona była przecież dorosła. Kątem oka zerknęła, czy ojciec to widział.
- Dzień dobry. - Powiedziała więc do wszystkich żeby się przywitać. Nie potrafiła powstrzymać szerokiego uśmiechu, kiedy usiadła obok macochy, na przeciwko młodszego z kuzynów.
- Dzień dobry.- Przywitała się z nią cicho, nie chcąc przeszkadzać wujowi kiedy przedstawiał członków rodziny.
- Cześć Charlie, witaj Leonardzie. - Powiedziała, żeby zwrócić na siebie ich uwagę. Niby to poprawiając się na krześle, wysunęła nogę żeby kopnąć Charlesa w kostkę/piszczel. W międzyczasie poprawiała sobie grzywkę, pokazując Leonowi środkowy palec. Tak, żeby tylko on zauważył ten "znak". Dla reszty nieświadomych gości, było to niezauważalne. W końcu palce różnie się układają, kiedy poprawia się włosy, prawda? Kiedy tak się wierciła, trąciła lekko łokciem pana Borgina.
- Och, przepraszam panie Borgin... - Zmieszała się lekko, jednak na widok kuzynów, nie potrafiła przestać się uśmiechać. To dopiero będzie zabawa!
Nie zaczepiała macochy, ponieważ nie miała pojęcia, jak powinna z nią rozmawiać. To było skomplikowane. Dodatkowo, całą jej atencja została skierowana na Charlesa oraz Leona. Zapomniała nawet, że upiekła ciasteczka.
-Rozumiem tato.- Odpowiedziała, starając się zapamiętać na przyszłość to, co usłyszała. W końcu wuj Richard będzie szkolił ją w kontaktach z klientami. Dobrze żeby wiedziała, że handlują świecami oraz kadzidłami z Borginami.
Mulciberówna ruszyła do jadalni wraz z ojcem oraz "panem" Borginem". Wiedziała, że rodzic wybaczy jej całe to przedstawienie. W końcu była jego córką, prawda? Złość mu przejdzie, a Sophie po prostu postara się go unikać przez najbliższe kilka godzin.
Kiedy weszła do jadalni, zrobiła wielkie oczy. Co tu się działo? O co chodziło? Skąd wszyscy się tutaj wzięli? Macocha, kuzyni...? Kuzyni! Sophie wyszczerzyła zęby do Charlie'go, z którym pierwszym złapała kontakt wzrokowy. Zrobiła trzy szybkie kroki w jego stronę, tym samym wyprzedzając ojca oraz Stanley'a. W połowie czwartego kroku zwolniła jednak, ponieważ przypomniała sobie, że w domu nie wolno biegać, a ona była przecież dorosła. Kątem oka zerknęła, czy ojciec to widział.
- Dzień dobry. - Powiedziała więc do wszystkich żeby się przywitać. Nie potrafiła powstrzymać szerokiego uśmiechu, kiedy usiadła obok macochy, na przeciwko młodszego z kuzynów.
- Dzień dobry.- Przywitała się z nią cicho, nie chcąc przeszkadzać wujowi kiedy przedstawiał członków rodziny.
- Cześć Charlie, witaj Leonardzie. - Powiedziała, żeby zwrócić na siebie ich uwagę. Niby to poprawiając się na krześle, wysunęła nogę żeby kopnąć Charlesa w kostkę/piszczel. W międzyczasie poprawiała sobie grzywkę, pokazując Leonowi środkowy palec. Tak, żeby tylko on zauważył ten "znak". Dla reszty nieświadomych gości, było to niezauważalne. W końcu palce różnie się układają, kiedy poprawia się włosy, prawda? Kiedy tak się wierciła, trąciła lekko łokciem pana Borgina.
- Och, przepraszam panie Borgin... - Zmieszała się lekko, jednak na widok kuzynów, nie potrafiła przestać się uśmiechać. To dopiero będzie zabawa!
Nie zaczepiała macochy, ponieważ nie miała pojęcia, jak powinna z nią rozmawiać. To było skomplikowane. Dodatkowo, całą jej atencja została skierowana na Charlesa oraz Leona. Zapomniała nawet, że upiekła ciasteczka.