Naprawdę uważała, że wygląda lepiej, jakby nieco się ogarnął, może nawet trochę o siebie dbał. Była to całkiem niezła odmiana od tego, jak go zapamiętała. Nie to, żeby miała z nim związane jakieś złe wspomnienia, tyle, że wtedy wydawał się być w dużo gorszym stanie - niczego innego nie można się było spodziewać po przydupasie jednej z królowych Nokturna. Nie zamierzała pytać, co się zmieniło, gdzie się podziewał, może i nawet była tego ciekawa, ale nie byli nigdy ze sobą na tyle blisko, żeby uważała, że ma prawo go tak wypytywać o szczegóły jego życia.
- Ostatnio często tu bywam, ale nie tak często, żeby można uznać to miejsce za moją chatę, chyba... - właściwie nie wiedziała, czemu wybierała Wiwerna jako miejsce spotkań. Może wiedziała, że nikt z jej bogatych znajomych nie pojawi się tu zupełnie przypadkiem. Wolała się na nikogo nie nadziać, bo to mogło spowodować niepotrzebne pytania, a tych chciała uniknąć. Szczególnie, że nie do końca wiedziała co się dzieje, z nią, z jej życiem, z jej umysłem. Pojawiło się zbyt wiele niewiadomych, musiała jakoś dojść do odpowiedzi. Najlepiej powoli, angażując w to niewielką ilość ludzi. To powinno uchronić jej rodzinę od plotek, chociaż i tak wydawało jej się, że od jakiegoś czasu szepczą na ich temat.
- Dzięki? - Rzuciła nieco niepewnie, czy to miał być komplement? Chyba nie. Może zwyczajne stwierdzenie faktu. Zdawała sobie sprawę, że nie wygląda najlepiej, była zmęczona tym wszystkim, co działo się wokół niej. - Czyli nie wyglądam tak źle, bo nie spałam jakiś tydzień. - Nie licząc krótkich drzemek, które przychodziły do niej zupełnie znienacka. Trudno jej było zasypiać, gdy nie wiedziała, co się wokół niej dzieje. Szczególnie po tym koszmarze, który nawiedził ją w rodzinnej rezydencji. Na samą myśl o tym śnie przechodziły ją dreszcze.
- Jak możesz nie pamiętać, co lubisz pić? - To stwierdzenie było dziwne, przynajmniej ona zwróciła na to uwagę, bo ostatnio miewała również problemy z pamięcią. Nie sądziła jednak, że jest to zaraźliwe.
- Na całe szczęście nie to pierwsze, chociaż gdybyś tylko wyraził chęć na pewno by się znalazła jakaś koleżanka... - Nie miała pojęcia, czy powinna jakąkolwiek ze swoich znajomych kierować do Flynna, bo mogło to być trochę wprowadzanie na minę, ale teraz o tym nie myślała. - Mówię na serio. - Ton jej głosu zmienił się, stała się wyjątkowo poważna jak na siebie. Zaciągnęła się przy okazji dymem i upiła łyk alkoholu ze szklanki, potem zaczęła mówić dalej. - Nie wiem od czego zacząć tak naprawdę, mam pewien problem, ale nie wiem na czym on polega. Mam brata bliźniaka, wspominałam ci kiedyś o nim? - Nie pamiętała, czy ich rozmowy były na tyle osobiste, zresztą zakładała, że nawet jeśli mu coś o nim opowiedziała, to pewnie tego nie pamiętał. - Coś mi w nim nie pasuje, do tego mój ojciec ostatnio zarzeka się, że nigdy nie miałam bliźniaka, ma lekkie problemy z pamięcią, bo kiedyś spadł z konia, jebnął trochę za mocno i coś mu się poprzestawiało, ale nigdy nie podważał istnienia kogokolwiek z rodziny. - To wzbudzało jej podejrzenia, no i argument z koniem kupionym specjalnie dla niej, którego Thoran wziął dla siebie. - Tutaj chciałabym skorzystać z twojej pomocy, może mógłbyś rzucić na niego okiem, zobaczyć jak bardzo wiarygodny jest, ten mój brat, może przed kimś takim uroczym jak ty nie miałaby problemu się otworzyć. - Pamiętała jak spoglądał na stajennego, chyba faktycznie płeć była mu obojętna, bo wspominał jej o śnie i trzech czarownicach.