14.05.2024, 18:12 ✶
Małe zderzenie światów.
Brenna nie prosiła Heather, by „dobrze się zachowywała” – byłoby to ze wszech miar niegrzeczne, skoro de facto w pewnym sensie Wood wyświadczała jej przysługę. Poprosiła jedynie o… odrobinę wyrozumiałości, gdyby pojawiły się jakieś różnice kulturowe. Być może powinna też powiedzieć Nikolaiowi, że Heather bywała bardzo bezpośrednia, ale skoro młody czarodziej zniósł zwiedzanie w towarzystwie Brenny, to właściwie powinien całkiem dobrze poradzić sobie także z Wood.
Nie miała pojęcia, jak bardzo oboje chcieli zachowywać się dobrze. Pewnie trochę by ją to rozczuliło, trochę rozbawiło. Zwłaszcza w kontekście Heather, której zwykle raczej nie zależało na tym, co inni pomyślą.
Nie miała też pojęcia, w jaki sposób Vlad powiadomił Nikolaia o wyjściu. Tu pewnie byłoby jej z kolei trochę głupio, bo prosiła jedynie o zapytanie, czy młody Petrov chce się zabrać z nimi…
– Hm… mówiąc szczerze, wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że są tam duchy, ale dlaczego miałoby ich nie być? I myślę, że uczniowie regularnie próbują dostać się do środka.
Opowieści o nawiedzeniu mogły odstraszać mieszkańców Hogsmeade, ale Brenna nie wierzyła, że odstraszą takiego Jamesa Pottera. Wręcz przeciwnie. Raczej go zaintrygują albo zachęcą do prób udowodnienia, że jest odważny.
– Ale prawdopodobnie jest zabezpieczona? Słyszałam głównie opowieści o strasznych odgłosach, które stamtąd dochodzą, może okoliczni mieszkańcy będą w stanie powiedzieć coś więcej. Raczej Heather ma rację, trudno mi sobie wyobrazić, żeby siedziało tam aż tyle duchów. W Hogwarcie przecież mieszka ich całe stado, nie wiem, jak Chata miałaby to przebić. Taki Krwawy Baron, Prawie Bezgłowy Nick, Szara Dama, Gruby Mnich, Irytek i Jęcząca Marta mieszkający w takim małym miejscu? Wyobrażasz sobie to, Heather?
Zimne piwo – powinna domyślać się, że Heather właśnie tak odpowie, zwłaszcza w letni wieczór. Podejrzewała wprawdzie, że Nikolai wolałby zwiedzić okolicę, ale Trzy Miotły były miejscem wartym zobaczenia, kremowego piwa trzeba było spróbować (chociaż Brenna podejrzewała, że Wood będzie wolała akurat coś z większą zawartością alkoholu), a wypicie po kuflu nie zajmie im dwóch godzin.
– Świetnie, w takim razie Trzy Miotły. Gdybym bardziej uważała na historii, mogłabym ci opowiedzieć, jak to były siedzibą goblińskich rebeliantów… ale ponieważ nie uważałam, nie pamiętam, jacy to byli rebelianci, kiedy to się stało ani nawet czy to naprawdę były Trzy Miotły i nie mylę ich z Gospodą pod Świńskim Łbem – plotła, kiedy całą trójką wędrowali w stronę okolicznego pubu. – Za to mogę ci opowiedzieć, co dobrego mają w menu. To znam na pamięć.
Brenna nie prosiła Heather, by „dobrze się zachowywała” – byłoby to ze wszech miar niegrzeczne, skoro de facto w pewnym sensie Wood wyświadczała jej przysługę. Poprosiła jedynie o… odrobinę wyrozumiałości, gdyby pojawiły się jakieś różnice kulturowe. Być może powinna też powiedzieć Nikolaiowi, że Heather bywała bardzo bezpośrednia, ale skoro młody czarodziej zniósł zwiedzanie w towarzystwie Brenny, to właściwie powinien całkiem dobrze poradzić sobie także z Wood.
Nie miała pojęcia, jak bardzo oboje chcieli zachowywać się dobrze. Pewnie trochę by ją to rozczuliło, trochę rozbawiło. Zwłaszcza w kontekście Heather, której zwykle raczej nie zależało na tym, co inni pomyślą.
Nie miała też pojęcia, w jaki sposób Vlad powiadomił Nikolaia o wyjściu. Tu pewnie byłoby jej z kolei trochę głupio, bo prosiła jedynie o zapytanie, czy młody Petrov chce się zabrać z nimi…
– Hm… mówiąc szczerze, wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że są tam duchy, ale dlaczego miałoby ich nie być? I myślę, że uczniowie regularnie próbują dostać się do środka.
Opowieści o nawiedzeniu mogły odstraszać mieszkańców Hogsmeade, ale Brenna nie wierzyła, że odstraszą takiego Jamesa Pottera. Wręcz przeciwnie. Raczej go zaintrygują albo zachęcą do prób udowodnienia, że jest odważny.
– Ale prawdopodobnie jest zabezpieczona? Słyszałam głównie opowieści o strasznych odgłosach, które stamtąd dochodzą, może okoliczni mieszkańcy będą w stanie powiedzieć coś więcej. Raczej Heather ma rację, trudno mi sobie wyobrazić, żeby siedziało tam aż tyle duchów. W Hogwarcie przecież mieszka ich całe stado, nie wiem, jak Chata miałaby to przebić. Taki Krwawy Baron, Prawie Bezgłowy Nick, Szara Dama, Gruby Mnich, Irytek i Jęcząca Marta mieszkający w takim małym miejscu? Wyobrażasz sobie to, Heather?
Zimne piwo – powinna domyślać się, że Heather właśnie tak odpowie, zwłaszcza w letni wieczór. Podejrzewała wprawdzie, że Nikolai wolałby zwiedzić okolicę, ale Trzy Miotły były miejscem wartym zobaczenia, kremowego piwa trzeba było spróbować (chociaż Brenna podejrzewała, że Wood będzie wolała akurat coś z większą zawartością alkoholu), a wypicie po kuflu nie zajmie im dwóch godzin.
– Świetnie, w takim razie Trzy Miotły. Gdybym bardziej uważała na historii, mogłabym ci opowiedzieć, jak to były siedzibą goblińskich rebeliantów… ale ponieważ nie uważałam, nie pamiętam, jacy to byli rebelianci, kiedy to się stało ani nawet czy to naprawdę były Trzy Miotły i nie mylę ich z Gospodą pod Świńskim Łbem – plotła, kiedy całą trójką wędrowali w stronę okolicznego pubu. – Za to mogę ci opowiedzieć, co dobrego mają w menu. To znam na pamięć.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.