14.05.2024, 18:47 ✶
Charlie miał już dość Londynu.
Zaczęło się od czekania na ojca, spotkania z wujem, które poszło mniej niż idealnie i kolejnych wydarzeń, rzucających cień tak na stolicę Anglii, jak i na samego Charlesa w rzeczonym Londynie. W Oslo życie było o wiele łatwiejsze! Jakby mogli wrócić, tata, Charlie, Leo... świat znowu byłby piękny.
Ale wrócić nie mogli i Charles wylądował w niemagicznej dzielnicy razem ze swoim starszym bratem. Ten dzień miał wolny, ale ile by dał, by schować się w ciemnym Olibanum przed żarem dnia!
- Szybciej, Leo... głowa mi pęka od tego upału. - Poskarżył się, gdy brat decydował się na jeden z lokali. - A nogi wchodzą... nie powiem gdzie. Przegoniłeś mnie po całym mieście. - Jęczał, szukając ukojenia w cieniu budynku, opierając się o jedną z ulicznych latarni. - Może być ten. Ale naprawdę nie moglibyśmy pójść do magicznego pubu? Chociaż nie, czekaj. Cofam. Chodźmy tutaj. - Zgodził się szybko. - Nie przejdę już ani pół mili dalej! Chociaż nie wiem, ile to mila. Dlaczego oni robią wszystko na opak? - Marudził, przyciskając czoło do chłodnego metalu. Nieco mu ulżyło, ale tylko na moment. Potrzebował zimnego piwa!
Zaczęło się od czekania na ojca, spotkania z wujem, które poszło mniej niż idealnie i kolejnych wydarzeń, rzucających cień tak na stolicę Anglii, jak i na samego Charlesa w rzeczonym Londynie. W Oslo życie było o wiele łatwiejsze! Jakby mogli wrócić, tata, Charlie, Leo... świat znowu byłby piękny.
Ale wrócić nie mogli i Charles wylądował w niemagicznej dzielnicy razem ze swoim starszym bratem. Ten dzień miał wolny, ale ile by dał, by schować się w ciemnym Olibanum przed żarem dnia!
- Szybciej, Leo... głowa mi pęka od tego upału. - Poskarżył się, gdy brat decydował się na jeden z lokali. - A nogi wchodzą... nie powiem gdzie. Przegoniłeś mnie po całym mieście. - Jęczał, szukając ukojenia w cieniu budynku, opierając się o jedną z ulicznych latarni. - Może być ten. Ale naprawdę nie moglibyśmy pójść do magicznego pubu? Chociaż nie, czekaj. Cofam. Chodźmy tutaj. - Zgodził się szybko. - Nie przejdę już ani pół mili dalej! Chociaż nie wiem, ile to mila. Dlaczego oni robią wszystko na opak? - Marudził, przyciskając czoło do chłodnego metalu. Nieco mu ulżyło, ale tylko na moment. Potrzebował zimnego piwa!