Bardzo dobrze, że Bulstrode odmówiła większej ilości pieszczot Pierdole i Cukrowi, gdyby tego nie zrobiła, to nie dałyby jej spokoju, a tak legły na swoich wielkich posłaniach, które znajdowały się w salonie, nie przeszkadzały im już więcej, przynajmniej, jak na razie.
- No bliźniak. - Potwierdziła swoje słowa, nie do końca wiedząc dlaczego Florence jest taka zdziwiona. Na pewno musiała o nim wspominać, przecież był dosyć istotną osobą w jej życiu, jak to bliźniak. Te dzieci łączyła przecież wyjątkowa więź, silniejsza niż wszystkie inne, od poczęcia ich losy zostały ze sobą splecione. Musiała jej o nim kiedyś opowiadać, a może nie miała okazji? Teraz już niczego nie była pewna. Zaczynała się gubić w swoich myślach, wspomnieniach, to było bardzo dziwne.
- Mam, nie wiem dlaczego o tym nie wiedziałaś, to dziwne. - Poczuła się nieco nieswojo, gdy widziała zaskoczenie malujące się na twarzy Bulstrode. Kolejna osoba, która nie wiedziała o jego istnieniu. Ona przecież kojarzyła braci Florence, może nie była z nimi blisko, ale jednak ich znała. Poznałaby ich na ulicy, dziwne, że jej przyjaciółka nie znała jej brata, szczególnie, że przecież Astarotha kojarzyła, nieraz jej o nim wspominała, dlaczego nie miała pojęcia o istnieniu Thorana?
Usiadły wreszcie na krzesłach, będą mogły na spokojnie porozmawiać. Bulstrode mogła teraz zauważyć, że Gerry miała pod oczami sińce, jakby nie sypiała ostatnio najlepiej, coś musiało ją gryźć, nie, żeby to była jakaś nowość, bo nie była w najlepszej formie, przynajmniej tej psychicznej od kilku miesięcy, ciągle pojawiały się kolejne problemy z którymi powoli przestawała sobie radzić.
- Narkomanem? - Powtórzyła drżącym głosem. Nie miała pojęcia, że aż tak z nim źle. Fakt, po Beltane bywał dziwny, rozdrażniony, nigdy jednak w stosunku do niej. Może przez to jej to, aż tak nie zaniepokoiło. - Dlaczego miałby chcieć ci zrobić na złość, nie rozumiem. - Coraz mniej rozumiała z tego wszystkiego. Po co Thoran niepokoiłby Florence, jej przyjaciółkę, w jakim celu robiłby jej na złość?
- Czy wszystko z nim w porządku? - Drgnęła na krześle, jednak zatrzymała odruch, który nakazywał jej go poszukać. Nie, kiedy nie znała wszystkich faktów, sięgnęła do kieszeni koszuli po paczkę fajek i wsadziła sobie jednego w usta, odpaliła go mugolską zapalniczką i zaciągnęła się dymem. To zawsze chociaż trochę koiło nerwy. Odrobinę. - Rzucił na ciebie urok? - Wolała się upewnić dokładnie o czym mówi jej przyjaciółka.