Ulżyło jej, może nie jakoś bardzo, bo jednak odważył się zaatakować jej przyjaciółkę. Florence, która pomagała jej od lat, ratowała jej życie wiele razy, bez najmniejszego zawahania. Zawsze była gotowa jej pomóc, a teraz ona odwdzięczyła jej się czymś takim? Nie do końca ona, ale jej brat. Kurwa mać. Nie wiedziała, jak z tego wybrnąć, przepraszam to było za mało po takim zamieszaniu.
- To dobrze, znaczy, może lepiej, jakby mu się coś stało, nie uciekłby wtedy. - Sama nie wiedziała, co było lepsze. W końcu był jej bratem, zależało jej na tym, żeby był bezpieczny, jednak nie do końca akceptowała to, że mógł kogoś skrzywdzić. To była bardzo dziwna sytuacja i nie potrafiła spoglądać na nią do końca racjonalnie.
- Tak, od tego warto zacząć, daj mi chwilę. - Zostawiła przyjaciółkę samą w kuchni, po czym udała się do swojej sypialni, zabrała ostatnio nawet od rodziców jedno wspólne zdjęcie, na którym był Thoran, miała je na szafce, więc nie zajęło jej to zbyt długo. Gdy wróciła do kuchni położyła fotografię przed przyjaciółką. - To on. - Nie musiała chyba nawet pokazywać o kogo chodzi, bo z tego, co się orientowała to Bulstrode znała resztę jej rodziny.
- Astaroth pamięta, oni nigdy się nie lubili, Thoran lubi podkreślać, że jestem bardziej jego siostrą. Matka i starszy brat też go pamiętają, ojciec nie. Ojciec strasznie się irytuje kiedy o nim wspominamy. Ostatnio też dostałam ten list od Lestrenga, który mówił mi, że chyba zwariowałam, bo nie mam brata bliźniaka, a rękę bym sobie dała uciąć, że zdarzyło nam się pić razem we trójkę w Wiwernie. - Miała kilka takich wspomnień, nie wiedziała dlaczego Louvain o tym nie pamiętał, nie był wtedy aż tak pijany, a może jej się wydawało?
- Nie wiem, ojciec miewa różne zaniki pamięci, ale żeby zapomniał syna? - Nawet jej się wydawało to podejrzane, bo nie zauważyła, żeby z Gerardem było, aż tak źle.
- Obracał się zawsze w szemranym towarzystwie, może to mieć coś z tym wspólnego. - Yaxley mógł być wyśmienitym kąskiem dla śmierciożerców. Mogli się nim wysługiwać w wielu sytuacjach, nie pomyślała o tym wcześniej.
- Pójdziesz jutro ze mną do domu? W sensie do moich rodziców, może uda nam się tam zastać, nie wiem, gdzie indziej mógł się podziać. - Kiedy jej przytrafiało się coś złego, to wracała do rodziców, to było bezpieczne miejsce, może on pomyślał o tym samym.
Porozmawiała z Florence jeszcze chwilę, umówiły się na kolejne spotkanie, w którym może uda im się dowiedzieć czegoś więcej, później odprowadziła ją do drzwi i pożegnała, cholernie była zaniepokojona tym wszystkim.