Norka nie miała w zwyczaju obarczać innych opieką nad córką. No chyba, że sami tego chcieli. Wiedziała, że nie dla wszystkich jest to przyjemność. Zdarzały się też osoby, które nieco przerażała wizja spędzenia czasu z siedmiolatką. Jak najbardziej to rozumiała. Tutaj zupełnym przypadkiem Fergus został wybrany na chwilowego opiekuna małej Mabel, ależ miał szczęście. Norka odłączyła się od nich jedynie na krótką chwilę, miała nadzieję, że nie zacznie panikować, dlatego też dość szybko załatwiła swoją sprawę.
Mabel wydawała się być zachwycona możliwością spędzenia czasu z wujkiem Fergusem. Zawsze go podziwiała, słyszała od mamy, że potrafi on zrobić różdżki. Prawdziwe różdżki, którymi czarodzieje mogli rzucać zaklęcia, uważała, że to niesamowita umiejętność. Żadna z jej koleżanek nie miała takiego fajowego wujka. Miała nadzieję, że jak będzie starsza zrobi specjalnie dla niej, jakąś różdżkę, której wszyscy jej będą zazdrościć, może z jednorożcem? Miała zamiar z nim kiedyś o tym porozmawiać, na razie trochę się wstydziła i w głowie układała sobie plan, jak powinna mu o tym wszystkim opowiedzieć, kiedy skończy listę życzeń, to mu ją przedstawi. Wujek był naprawdę w porządku, pozwolił jej na kupno całej masy czekoladowych żab - nie mogła się doczekać, aż je wszystkie zje. Nie to, żeby brakowało jej słodyczy, w końcu mama miała ich sporo w cukierni, no ale czekoladowe żaby, to jednak czekoladowe żaby. Były najlepsze na świecie!
Ollivander nie miał szczęścia. Mabel była dobrym obserwatorem, nie do końca rozumiała, co się tutaj wydarzyło, jednak czuła, że to było coś złego. W końcu nie można było brać rzeczy bez pytania, mama zawsze to powtarzała. Spoglądała na Fergusa dość niepewnie, jakby oczekując jakichś wyjaśnień, wtedy wróciła do nich Nora. Mabel wzięła oddech i już chciała zacząć mówić, kiedy zobaczyła gest wujka. To miał być sekret, ich wspólny! Skoro tak miało być , to nie zamierzała puścić pary z ust.
Figg nachylona nad córką nie zauważyła gestu Fergusa. - Nie wiem, czy powinnam Wam wierzyć, powiedzmy, że jak na razie zaakceptuję taką odpowiedź.- Uśmiechnęła się do nich serdecznie, wydawać się mogło, że zapomniała o tym, co chwilę wcześniej mówiła jej Szeptucha. Tak naprawdę po prostu odetchnęła głęboko i starała się nie pokazywać, że dalej o tym myśli. Miał to być miły dzień. - Kupiłam trochę ziół, mogą się przydać do eliksirów, a jak Wasze zakupy, znaleźliście coś ciekawego?