14.05.2024, 22:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2024, 17:18 przez Millie Moody.)
– Ach, więc jesteś wróżką chrzestną! To się doskonale składa, bo w sumie mojej matce zmarło się gdy miałam osiem lat – wypaliła bardzo bezpośrednio rzecz, która pewnie spaliłaby ją na pierwszej randce. Ale Milie nie dbała o to, to w sumie nawet nie była randka tylko oddanie przysługi. Więc w sumie mogła mu mówić takie rzeczy, ruchać się przecież nie będą. – Ogarniasz też karoce z dyni? Bo te szczury w lokajów, to moim zdaniem byli ewidentnie jakieś zapodziane w tańcu animagi, co się ich po prostu zmusiło do powrotu do ludzkiej postaci. Słyszałam o tym, że czasem animagia wchodzi za mocno i człowiek zapomina jak to jest być człowiekiem. Dlatego nigdy nie chciałam nawet próbować się tego nauczyć. Chociaz gdybym miała wybór to pewnie chciałabym być krukiem. A Ty? – rozmowa przychodziła jej łatwo. Kiedyś z politowaniem patrzyła na ludzi którzy tak się fapają na widok sukienek, ale w sumie ta pieprzona Narnia i ten błysk w oku Rosiera, gdy o nich mówił... Dla Millie bardziej tworzył obrazy niż ciuchy. A to było interesujące.
– Kurwa nie chciałabym grać Helgi, jakby mi płacili. Ona na wszystkich obrazach jest taka wielka i w ogóle... robią z niej Hogwarcką kucharkę trochę. Co to w ogóle za numer? Co to za sztuka? Wcisnęli tam jakiś romans chociaż? Morderstwo jak w Hamlecie? Ale dobry pomysł z tym żółtym. To bardzo niedoceniany kolor ale przez choroby utrwaliło się z nim złe skojarzenie. No i przez ikonografię, wszyscy zdrajcy noszą żółte płaszcze. Ha, to byłby plot twist, jakby złolem wśród założycieli była Helga, a nie wcale Salazar. – fantazjowała swobodnie, wyobrażając sobie, że Helga układa straszliwą klątwę, która sprawia, że żarcie w Hogwarcie miesza ludziom w głowach i chcą sypiać z mugolami. Z resztą, amortencja na liście eliksirów do poznania w SZKOLE to na pewno był jej pomysł. Idźcie i rozmnażajcie się jak borsuki! Domena puchonów, to pewne. – Byłeś pewnie ślizgonem co?– wypaliła nagle rozbawiona, bo znów kolejny randkowy strzał w stope, wyzywać ojca założyciela pana mówię po wężowemu od bad guyów. W dupie to miała. I tak jej wisiał szampana, a sukienki z szafy jej zabrać by nie mógł.
– Kurwa nie chciałabym grać Helgi, jakby mi płacili. Ona na wszystkich obrazach jest taka wielka i w ogóle... robią z niej Hogwarcką kucharkę trochę. Co to w ogóle za numer? Co to za sztuka? Wcisnęli tam jakiś romans chociaż? Morderstwo jak w Hamlecie? Ale dobry pomysł z tym żółtym. To bardzo niedoceniany kolor ale przez choroby utrwaliło się z nim złe skojarzenie. No i przez ikonografię, wszyscy zdrajcy noszą żółte płaszcze. Ha, to byłby plot twist, jakby złolem wśród założycieli była Helga, a nie wcale Salazar. – fantazjowała swobodnie, wyobrażając sobie, że Helga układa straszliwą klątwę, która sprawia, że żarcie w Hogwarcie miesza ludziom w głowach i chcą sypiać z mugolami. Z resztą, amortencja na liście eliksirów do poznania w SZKOLE to na pewno był jej pomysł. Idźcie i rozmnażajcie się jak borsuki! Domena puchonów, to pewne. – Byłeś pewnie ślizgonem co?– wypaliła nagle rozbawiona, bo znów kolejny randkowy strzał w stope, wyzywać ojca założyciela pana mówię po wężowemu od bad guyów. W dupie to miała. I tak jej wisiał szampana, a sukienki z szafy jej zabrać by nie mógł.