Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Wczorajsza rozmowa z Florence dała jej do myślenia, to nie tak, że wcześniej nie zastanawiała się nad tym, co właściwie się wokół niej działo, bo przecież zaczęła już w tym grzebać po ostatniej wizycie w rodzinnym domu. Pojawiało się jednak coraz więcej znaków zapytania, kolejnych dziwnych spraw, musiała szybciej szukać odpowiedzi. Inaczej pewnie niedługo całkiem oszaleje. Na całe szczęście Bulstrode zgodziła się z nią udać do Snowdonii, wierzyła w to, że jej umiejętności mogą coś im podpowiedzieć. Wcześniej miała dosyć sceptyczne nastawienie do wróżbitów, czy jasnowidzów, jednak sytuacja, w której się znalazła skłoniła ją do zmiany nastawienia. Musiała próbować wszystkich możliwych środków, nie mogła sobie pozwolić na lekceważenie żadnej z dziedzin magii.
Teleportowały się do rodzinnej rezydencji Yaxleyów rano. Umówiła się z Florence, żeby do niej przyszła, by razem mogły odbyć te podróż. Teleportacja łączona była jednak całkiem użyteczna w podróżowaniu.
Gdy znalazły się w domu poinformowała służbę o tym, aby nie wspominała jeszcze nikomu z członków rodziny, że się tutaj pojawiła. Chciała im zrobić niespodziankę, przynajmniej tak twierdziła, broń Merlinie nie mieli wspominać o gościu, który się z nią tutaj znalazł.
Nie miała pojęcia, czy Thoran się tutaj znajduje. Kto wie, gdzie go właściwie nogi poniosły po tym, co zrobił wczoraj Florence, bo że to był on upewniły się wczoraj, gdy pokazała przyjaciółce zdjęcie. Nie miała pojęcia, co mogło go skłonić do takich czynów, nie był może nieskazitelnie dobry, nie przyszło jej jednak nigdy na myśl, że mógłby zaatakować kogoś bez powodu, chociaż może miał jakiś powód? Tylko jaki, dlaczego postanowił rzucić urok na jej przyjaciółkę? Liczyła na to, że dowiedzą się czegoś więcej dzisiaj, w jej domu rodzinnymi.
Nie pamiętała, czy Florence była tutaj wcześniej, co nieco ją zaniepokoiło, szczególnie przy tych jej aktualnych problemach z pamięcią. - Byłaś już tutaj, prawda? Na którychś moich urodzinach na pewno musiałaś być. - Powiedziała cicho do Bulstrode, przyjaciółka mogła zauważyć zmianę w jej zachowaniu, Yaxley była dziwnie wyciszona jak na siebie, zdecydowanie mocno przejmowała się tym, co się działo.
Zaprowadziła ją do swojej sypialni, nie wiedzieć czemu to miejsce wydawało jej się być najbardziej bezpieczne.