23.12.2022, 11:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.12.2022, 11:36 przez Morgana le Fay.)
Tej nocy nie spała dobrze, zatem po całym poranku, jaki spędziła, snując się po mieszkaniu, zdecydowała się wybrać do Doliny Godryka. Obchody Ostary od czasów dziecinnych stały się stałym punktem wiosennego programu Moody, jednak w ostatnich latach podchodziła do prezentowanych atrakcji z niewielką dozą zainteresowania. Również i tego popołudnia przechadzała się pomiędzy straganami z obojętną miną na twarzy, tylko okazyjnie kręcąc głową w podzięce za proponowane usługi sprzedawców.
Zatrzymała się tylko raz, nie ze względu na własne zainteresowanie prezentowanymi produktami, ale korek, jaki utworzył się na ścieżce przed nią. Stół zastawiony był drobnostkami, ozdóbkami, pękniętymi dzbankami i ręcznie tworzonymi świecami. Jedna z nich, w ramach prezentacji, zasadzona była w garnku i odpalona pod małym, szklanym kloszem.
Ida przebiegła wzrokiem po całej tej scence i w zamiarze chcąc już ruszyć dalej, spostrzegła, że nie jest w stanie oderwać spojrzenia od wątłego płomienia. Wcześniej porywisty wiatr uspokoił się już na tyle, że złoty język świecy dzielnie piął się ku górze, coraz bardziej nakładając we własnym rozmiarze. Serce kobiety przyspieszyło, zdając się uderzać na alarm, gdy ogień równie łapczywie począł pochłaniać nie tylko cały stragan, ale też wszystko w polu widzenia Moody.
Peryferie wzroku spowiły się smolistą czernią, a swąd spalonej skóry zaczął ją mdlić, pożar przebiegł przez ścieżkę polany, wprost pod jej nogi, by następnie łapczywie zająć na własność ciało czarownicy. Zdusiła w sobie krzyk, z gardła wypuszczając zaledwie gwałtowny wdech i cofając się nagle o kilka kroków.
Coś, a w rozsądniejszym przypuszczeniu ktoś, chwycił ją za ramiona, na co zareagowała drżeniem całego ciała i odrzutem tak gwałtownym, że praktycznie straciła równowagę, szykując się do odparcia ataku. Wreszcie, mrugnęła pierwszy raz od czasu zdającego się wiecznością i zauważyła znajomą twarz. Erik.
Przez pierwsze kilkanaście sekund po prostu się w niego wpatrywała bez słowa. Wysłuchała typowych, longbottomowych grzeczności, a nawet machinalnie podeszła do goblina, w oczekiwaniu na swój wynik loterii. Dopiero gdy koło poszło w ruch, a oni ruszyli na przechadzkę, zdołała zebrać w sobie wystarczająco sił, by skupić się na wypowiedzi płynącej z jej prawej strony.
— Czy ty… — Przerwała natychmiast, odkaszlując zachrypnięcie. Przysięgłaby, że w ustach poczuła przez chwilę smak popiołu. — Widziałeś to? — Spytała cicho, chyba dla zasady niż faktycznej nadziei. Ta opuściła Moody już wiele lat temu, podczas pierwszej, z wielu następnych wizji.
Ogień.
Loteria fantowa
Rzut 1d6 - 6
Ida zdobywa 15 PDLoteria rozliczona
give me a bitter glory.