15.05.2024, 06:42 ✶
Florence była poważnie zaniepokojona.
Ostatecznie nie codziennie zostajesz napadnięta i nawet jeśli wychodzisz z sytuacji bez szwanku odkrywasz, że napastnikiem był brat twojej przyjaciółki, o którego istnieniu nie wiedziałaś. Nie wspominając już o tym, że w jego istnienie nie wierzy też ojciec i znajomy, za to najwyraźniej doskonale pamięta go rodzeństwo, matka i kilka innych osób. A jeszcze ten sen Geraldine? Yaxleyóna nie była jasnowidzem, w teorii więc to był tylko koszmar, ale... kiedy brało się pod uwagę całokształt... Florence zaczęła się obawiać, że ten drań, Thoran, chciał kogoś skrzywdzić.
I być może tym kimś była jego własna siostra.
Bulstrode nie miała pojęcia, co się tutaj dzieje dokładnie, ale była niemal pewna, że coś złego. Pozostawało więc spróbować się czegoś dowiedzieć, w najprostszy dostępny jej sposób - próbując przejrzeć intencje Thorana. Skoro świt, jeszcze przed pracą, pojawiła się więc u Geraldine, a potem na dwa skoki teleportacyjne znalazły się w posiadłości Yaxleyów.
– Tak, byłam – potwierdziła, nawet niezbyt się dziwiąc, że przy takich… wybiórczych problemach z pamięcią różnych osób, Geraldine się w tym upewnia. Wprawdzie raptem ze dwa czy trzy razy, przy okazji urodzin i jakiegoś większego przyjęcia Jeniffer, na które sproszono czystokrwistych, ale posiadłość nie była jej obca.
Teraz jednak, idąc za Geraldine, pomyślała, że tym dziwniejsze jest, że nie widziała wtedy Thorana.
– Geraldine… urodziny obchodzicie… razem? – zapytała z wahaniem, bo przecież pamiętała, że był tutaj Astaroth, ale do licha, Thoran Yaxley? Może jednak miała coś z głową?
!GerJasnowidz
Ostatecznie nie codziennie zostajesz napadnięta i nawet jeśli wychodzisz z sytuacji bez szwanku odkrywasz, że napastnikiem był brat twojej przyjaciółki, o którego istnieniu nie wiedziałaś. Nie wspominając już o tym, że w jego istnienie nie wierzy też ojciec i znajomy, za to najwyraźniej doskonale pamięta go rodzeństwo, matka i kilka innych osób. A jeszcze ten sen Geraldine? Yaxleyóna nie była jasnowidzem, w teorii więc to był tylko koszmar, ale... kiedy brało się pod uwagę całokształt... Florence zaczęła się obawiać, że ten drań, Thoran, chciał kogoś skrzywdzić.
I być może tym kimś była jego własna siostra.
Bulstrode nie miała pojęcia, co się tutaj dzieje dokładnie, ale była niemal pewna, że coś złego. Pozostawało więc spróbować się czegoś dowiedzieć, w najprostszy dostępny jej sposób - próbując przejrzeć intencje Thorana. Skoro świt, jeszcze przed pracą, pojawiła się więc u Geraldine, a potem na dwa skoki teleportacyjne znalazły się w posiadłości Yaxleyów.
– Tak, byłam – potwierdziła, nawet niezbyt się dziwiąc, że przy takich… wybiórczych problemach z pamięcią różnych osób, Geraldine się w tym upewnia. Wprawdzie raptem ze dwa czy trzy razy, przy okazji urodzin i jakiegoś większego przyjęcia Jeniffer, na które sproszono czystokrwistych, ale posiadłość nie była jej obca.
Teraz jednak, idąc za Geraldine, pomyślała, że tym dziwniejsze jest, że nie widziała wtedy Thorana.
– Geraldine… urodziny obchodzicie… razem? – zapytała z wahaniem, bo przecież pamiętała, że był tutaj Astaroth, ale do licha, Thoran Yaxley? Może jednak miała coś z głową?
!GerJasnowidz