• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo

[20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#4
15.05.2024, 10:49  ✶  
– Chodzi o to, że... Pamiętam, że byłam tutaj na twoich dwudziestych dziewiątych urodzinach – powiedziała Florence powoli. – Twój ojciec uznał, że przysłała mnie jakaś Karen Morhen, ale zapewniłaś go, że nie mam z nią nic wspólnego. Twoja matka przekonywała twojego młodszego brata, że powinien wreszcie przyprowadzić do domu dziewczynę o odpowiedniej krwi. Twój starszy brat podarował ci nową kuszę. Przy stole pilnowałaś, żebym siedziała z dala od Eden Lestrange, by nie polała się krew, a dwóch łowców z waszego koła myśliwskiego się upiło jeszcze zanim rozpakowałaś prezenty. Pamiętam to wszystko. Nie mogę sobie przypomnieć twojego brata.
Czy to były właśnie urodziny spędzane osobno? Podczas sabatów w końcu większość osób raczej świętowała w Dolinie Godryka, ale... czy nie było dziwne, że na przyjęciu gościł tylko jeden z solenizantów? I Florence byłaby gotowa pomyśleć, że Geraldine faktycznie coś się uroiło, ale... Thoran faktycznie był tutaj, przy stajniach domu Yaxleyów, pełnoprawny syn głowy rodu. Kiedy wezwana przez Yaxleyównę podeszła bliżej i spojrzała w dół zza zasłony, dostrzegła go i rozpoznała.
Albo w szpitalu rzucony na nią urok wcale nie był nieszkodliwy, albo to ona, nie Geraldine oszalała.
– Może wymazał mi w klinice pamięć, żebym go nie rozpoznała?
To było to najmniej szalone wyjaśnienie. Może wymazał i pamięć tamtemu wspólnemu znajomemu, kiedy zrobił coś, czym nie chciał się chwalić.
Florence umilkła, podparła się o parapet i spojrzała na Thorana Yaxleya.
A potem zwróciła spojrzenie trzeciego oka ku jego przyszłości.
Milczała bardzo długo. Początkowo patrzyła po prostu, potem zamrugała kilka razy, wreszcie potrząsnęła głową, skonsternowana. Na moment spojrzała na Geraldine, a potem znowu w dół, ku stajni. Nieprzyjemny dreszcz, jaki przeszedł ją w klinice, znów powrócił.
- Nie jestem pewna, ile wiesz o jasnowidzeniu i wróżbach – powiedziała w końcu Florence z wahaniem. Raczej nigdy nie miała okazji tego tłumaczyć. Chociaż jej rodzina była powiązana z Departamentem Tajemnic, zwłaszcza Komnatą Przepowiedni, ona sama obrała zupełnie inną ścieżkę. A mimo tego, że zdawało się jej spoglądać w przyszłość pacjentów, ich rodzin czy bliskich, bo było to naturalne jak oddychanie, rzadko o tym mówiła. Nie przypominała Morpheusa, z nieodłącznymi kartami w dłoniach. Była uzdrowicielką. Córką i siostrą. Dopiero w dalszej kolejności jasnowidzem. - Przyszłość zależy od naszych decyzji. Wróżbici widzą w kartach czy szklanej kuli pewne wskazówki, ale to przede wszystkim... znaki od losu, dokąd podejmowane wybory mogą doprowadzić. Kiedy ja patrzę na człowieka, mogę zobaczyć to, do czego prawdopodobnie dąży. Na przykład jeśli planujesz jutro iść na kolację u Blacków, spojrzę na ciebie i zobaczę cię na tej kolacji. Gdybym była naprawdę silną jasnowidzką... mogłabym być może zobaczyć, że ktoś cię tam skrzywdzi: ale to mój talent wychwyciłby ślad jego intencji. Tego, że jakaś osoba zamierza tam iść, żeby to zrobić. Ale jeśli miałabyś się potknąć i zrobić sobie krzywdę, prawdopodobnie tego nie zobaczę. Nie planujesz się potknąć i nikt nie planuje podstawić ci nogi.
Oderwała wreszcie spojrzenie od Thorana Yaxleya, rozmawiającego ze stajennym. Od prób patrzenia w jego przyszłość bolała ją głowa. I chociaż wiedziała, że nie jest naprawdę wybitną profetką, świetnie rozumiała, że w tym przypadku problem nie jest – a przynajmniej nie jest jedynym problemem - niedostatek jej umiejętności.
– Jego intencji nie mogę odczytać. Nie dlatego, że ich nie widzę, ale dlatego, że widzę ich zbyt wiele. Tam gdzie ludzie mają przed sobą zwykle kilka nici, biegnących w różne strony, on ma cały, splątany kłębek. Jakbym próbowała zobaczyć przyszłość kilkunastu osób na raz. Geraldine, trzecie oko otworzyło się, kiedy miałam jakieś siedem lat. Przez dwadzieścia pięć lat nie spotkałam się z czymś takim.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1993), Geraldine Greengrass-Yaxley (2178)




Wiadomości w tym wątku
[20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.05.2024, 23:14
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Florence Bulstrode - 15.05.2024, 06:42
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.05.2024, 09:52
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Florence Bulstrode - 15.05.2024, 10:49
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.05.2024, 11:43
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Florence Bulstrode - 15.05.2024, 15:24
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.05.2024, 19:16
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Florence Bulstrode - 16.05.2024, 12:44
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.05.2024, 14:22
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Florence Bulstrode - 16.05.2024, 20:04
RE: [20.06.1972] najciemniej pod latarnią | Ger & Flo - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.05.2024, 09:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa