• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Biały Wiwern [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine

[15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
15.05.2024, 19:02  ✶  

Jeszcze w Hogwarcie nie zakładałby, że tak będą wyglądały ich życia. Wydawało jej się, że Cain osiągnie sukces, zdobędzie świat, miał ku temu predyspozycje, przynajmniej zdaniem Geraldine, nadawał się do czegoś więcej, niżeli do gnicia w ministerstwie. Ona sama zresztą podobnie wyobrażała sobie swoje życie, miała podróżować, zwiedzać świat, niczym się nie przejmować, a wszystko się odwróciło. Ciążyła na niej ogromna odpowiedzialność, której nigdy nie chciała, nie znosiła tego uczucia. Wiedziała jednak, że musi zajmować się tymi sprawami, bo okazało się, że z wszystkich dzieci swoich rodziców, to ona jedyna aktualnie mogła to robić. Może i Astaroth nadawał się do tego również, tyle, że jego stan uniemożliwiał mu wiele. To powodowało, że większa część dbania o rodzinny biznes spadła na nią, zdecydowanie wolała być tylko wykonawcą, który nie musi się stosować do żadnych reguł. Niestety, póki co nie widziała innego wyjścia, nie znalazła rozwiązania, także sama nosiła to piętno, o które nigdy się nie prosiła. Musiała dbać o to, aby ich rodzina nadal była szanowana wśród czarodziejów, nie chciała, żeby upadli, zresztą od zawsze i tak byli trochę odsunięci z racji na swoje nieco nieokrzesane charaktery, przez które ciężko im się było dopasować. Robiła wszystko, żeby inni postrzegali ich odpowiednio, żeby nie kwestionowali ich doświadczenia, na dłuższą metę było to jednak bardzo męczące, szczególnie dla osoby, jak ona, która nie przywykła do martwienia się konwenansami.

- Już się bałam, że coś się zmieniło. - Posłała mu ciepły uśmiech, ale jego zapewnienie wystarczyło jej, by mieć pewność, że wcale nie. Nie traktował jej jak kogoś obcego, na szczęście. Może ich kontakt nie był tak bardzo intensywny, jak kiedyś, nie byli już dzieciakami mieszkającymi w jednym zamku, ale nadal coś ich łączyło. Doceniała takie znajomości, wbrew pozorom. Doceniała to, że nie odsunął się od niej, nawet jeśli zdarzało jej się znikać na miesiące.

- To prawda, znieczulenie przy okazji może nieco ułatwić mi sprawę. - Dodała jeszcze. Szkło wydało cichy dźwięk, kiedy ich szklanki się zderzyły. To spowodowało, że przez chwilę poczuła się lekko, jakby wcale to spotkanie nie było spowodowane sporym zamieszaniem w jej życiu.

Pamiętał Thorana. Nie do końca wiedziała, jak zareagować na to stwierdzenie, niby dobrze, że pamiętał, bo potwierdzało to, że nie zwariowała, ale z drugiej strony sugerowała, że ktoś inny tak. Jej ojciec, Louvain? Skupiła się przez chwilę upijając przy tym spory łyk alkoholu. Musiała sobie na spokojnie ułożyć wszystko w głowie, by nie daj Merlinie niczego nie pominąć.

- Sama nie wiem Cain. - Nie mogła jeszcze stwierdzić, czy faktycznie działo się coś złego, czy jej umysł płatał jej figle. - Mój ojciec, ostatnio dosyć często wspomina o tym, że nie mam brata. - Nie patrzyła na niego, kiedy zaczęła mówić, bała się spojrzeć mu w oczy, przynajmniej, jak na razie. - Byłam u rodziców kilka dni temu i Gerard, on prawie udusił konia własnymi rękoma, taki był wkurwiony, krzyczał, że nie ma żadnego Thorana i że to nie jest jego koń. - Nie łatwo było jej mówić o zachowaniu ojca, ale wydawało jej się to być istotne, nie zamierzała ominąć żadnego szczegółu. - Rozmawiałam z nim następnego dnia, mówił mi, że kupił tego konia specjalnie dla mnie, tutaj mogę stwierdzić, że może być to prawda, bo wspominałam mu o tym, że chcę się nauczyć jeździć konno, a ten koń, naprawdę był wspaniały, a jego ubarwienie przypominało to jakie mają skunksy, naprawdę musiał długo szukać takiego okazu. - Miała nadzieję, że Bletchley zrozumie dlaczego podobny do skunksa, jako jedna z nielicznych osób wiedział o tym, że Gerry jest animagiem i przemienia się w uroczego skunksa. - Do tego, gdy byłam u rodziców, miałam sen, nie sen, a koszmar, śniło mi się, że coś próbuje wyrwać mi serce, nie mogłam się ruszyć, skończyło się na tym, że faktycznie ta istota wyrwała mi serce, wtedy się obudziłam, z takim krzykiem, że przybiegli wszyscy domownicy, to coś mówiło do mnie: Twoje życie jest moje, głosem Thorana. - Zrobiła krótką przerwę na kolejny łyk alkoholu. - Mój brat też przybiegł do mnie, kiedy się obudziłam, zapewniał mnie, że to był tylko sen, wypytywał jak się czuje, ale Cain, ja nigdy nie miałam snu jak ten, czułam dotyk tego stworzenia na swoim ciele jeszcze długo po obudzeniu. - Dopiero wtedy spojrzała na przyjaciela, wpatrywała się w niego dłuższa chwilę, wzrok miała wystraszony.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (2321), Geraldine Greengrass-Yaxley (2522)




Wiadomości w tym wątku
[15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.05.2024, 17:41
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Cain Bletchley - 13.05.2024, 22:21
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.05.2024, 11:03
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Cain Bletchley - 15.05.2024, 17:10
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.05.2024, 19:02
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Cain Bletchley - 17.05.2024, 11:59
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.05.2024, 14:46
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Cain Bletchley - 18.05.2024, 18:34
RE: [15.06.1972] you're so hypnotizing | Cain & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.05.2024, 19:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa