Słowa Florence były bolesne, ale powodowały, że zaczynała jeszcze intensywniej o tym myśleć. Komu, jak komu, ale akurat jej wierzyła, wiedziała, że by nie okłamała Ger bez powodu, zawsze przecież mogła na nią liczyć, w każdej sytuacji, mimo ich bardzo różnych charakterów.
- Czy jest to w ogóle możliwe? - Nadal, nie do końca rozumiała, co Bulstrode miała na myśli. Jak w ogóle można mieć przed sobą przyszłość należącą do kilku osób, czy zabierał czyjeś życia, może był mordercą? Może to przez to? Wiedziała, że nie jest dobrym człowiekiem, może sięgnął już aż do takich środków. Zrobiło jej się gorąco, coraz bardziej przerażała ją ta cała sytuacja.
- Myślisz, że tym można manipulować? Nie znam się zupełnie na tym temacie intencji, ale może mógł rzucić jakiś urok, nie wiem, może talizman, cokolwiek? - Nie była to dziedzina, która ją interesowała, jej pytania mogły więc brzmieć bardzo głupio, musiała jednak je zadać, żeby chociaż trochę rozjaśnić sobie całą tę sytuację.
Wtedy Flo na nią spojrzała. Geraldine nie wiedziała, że postanowiła spojrzeć na nią, tak jak patrzyła przed chwilą na Thorana, że korzysta ze swoich umiejętności. Tyle, że bardzo szybko jej przyjaciółka cofnęła się, aby usiąść, jakby coś ją wystraszyło, jakby przeraziła się zupełnie bez powodu, może przeciwnie, może faktycznie miała powód. Gerry stała nieruchomo, przeraziło ją zachowanie Bulstrode, wiedziała, że nie łatwo jest ją wystraszyć, że rzadko kiedy reagowała tak emocjonalnie. Musiała zobaczyć coś naprawdę strasznego.
Co mogło być aż tak przerażające, że zareagowała w ten sposób? Miała świadomość, że jako uzdrowicielka spotykała się na swojej drodze z naprawdę okropnymi przypadkami, była więc mocno uodporniona na wszelkie obrzydliwości.
Poczuła silny uścisk dłoni na swoim nadgarstku, przeniosła wzrok na swoją rękę, nie spodziewała się, że Bulstrode ma taką siłę. Zbliżyła się do niej o krok. Zbledła, bała się tego, co zaraz usłyszy, bo już była pewna, że Florence nie ma dla niej dobrych wieści. Zapytała o sen, skąd wiedziała, co się jej przyśniło, nie opisywała jej w końcu dokładnie tej istoty. - Nie miała kształtu, była ciemna, wyrwała mi serce. Nie mogłam się przed tym obronić. - Głos jej drżał, bo czuła, że to co mówi ma jakieś znaczenie, może to nie był tylko sen? - Później, gdy się obudziłam, czułam dalej na swym ciele takie dziwne uczucie, nie potrafię nawet tego opisać, jakby to pozostawiło na mnie jakiś niewidzialny ślad.