15.05.2024, 19:27 ✶
– Och – wyszło z jego zaokrąglonych ust, które takie były przez większość rozmowy. Zdziwione, przejęte, zachwycone. Tego nikt mu nie powiedział, ale rzeczywiście przecież zdarzało mu się wypuszczać nieszkodliwe pędy. Zdarzało mu się w chwilach dobrych i bezpiecznych, nawet przy bardzo dużej ilości emocji odpuścić i dać przepłynąć fali, sprawić że stokrotki zakwitały. Nagle te kropki mu się połączyły. Oddychał coraz szybciej w przejęciu.
– I... i to wystarczy, że będę ćwiczył z różdżką, żeby potem i bez różdżki to zadziałało? – chciał się upewnić, ale widać było że całym sobą jest wypełniony entuzjazmem i radością, jest wypełniony nadzieją, którą ktoś mu odebrał wiele lat temu zamykając go przed ludźmi w małej chatce po środku Kniei.
– Ja... ja zrobię wszystko czego Pani potrzebuję pani Bulstrode. Ja... – czy to mogło być aż tak proste? Rozemocjonowany złapał się za głowę i zaczął walczyć z poczuciem winy, które oblewało go chłodną falą. Nigdy nie uczył się kształtowania az tak bardzo, bo i niby po co. Wszystko mogł osiągnąc praca swoich rąk, a poza podstawami transmutacji oboje rodzice pielęgnowali w nim miłość do pracy fizycznej. Jak najmniej magii, jak najmniej a mógł, móglby nigdy nie zaatakować Nory, mógłby już teraz nie martwić o szczęście Mabel. Samuel zdecydowanie nie był stabilny, z każdym krokiem jego serce biło coraz mocniej, a spirala myśli nakręcała się sama – Jużteraz mógłbym nad tym panować! Ile potrzeba miesiąc, rok, dekadę? Czy pani wie jaki to jest ciężar, lęk, żeby nie zasnąć bo byle koszmar może przywołać atak! Lęk przed tym, żeby się nie kłócić, kiedyś nawet ha! Kiedyś nawet śmiać się bałem! – opowiadał jej w przejęciu, jak pacjent, który w końcu ma być szansę wysłuchany. – I teraz to co sie dzieje z roślinami że tak szybko rosną, byłem przekonany ja... ja myślałem że to wszystko moja wina! – chciało mu się płakać, chciało mu się krzyczeć, chciało mu się zniknąć. Normalna sprawa. Ludzie tak mają. Inni ludzie to badają! Jak to mogło być aż tak proste!? Kształtowanie dobre sobie...
– I... i to wystarczy, że będę ćwiczył z różdżką, żeby potem i bez różdżki to zadziałało? – chciał się upewnić, ale widać było że całym sobą jest wypełniony entuzjazmem i radością, jest wypełniony nadzieją, którą ktoś mu odebrał wiele lat temu zamykając go przed ludźmi w małej chatce po środku Kniei.
– Ja... ja zrobię wszystko czego Pani potrzebuję pani Bulstrode. Ja... – czy to mogło być aż tak proste? Rozemocjonowany złapał się za głowę i zaczął walczyć z poczuciem winy, które oblewało go chłodną falą. Nigdy nie uczył się kształtowania az tak bardzo, bo i niby po co. Wszystko mogł osiągnąc praca swoich rąk, a poza podstawami transmutacji oboje rodzice pielęgnowali w nim miłość do pracy fizycznej. Jak najmniej magii, jak najmniej a mógł, móglby nigdy nie zaatakować Nory, mógłby już teraz nie martwić o szczęście Mabel. Samuel zdecydowanie nie był stabilny, z każdym krokiem jego serce biło coraz mocniej, a spirala myśli nakręcała się sama – Jużteraz mógłbym nad tym panować! Ile potrzeba miesiąc, rok, dekadę? Czy pani wie jaki to jest ciężar, lęk, żeby nie zasnąć bo byle koszmar może przywołać atak! Lęk przed tym, żeby się nie kłócić, kiedyś nawet ha! Kiedyś nawet śmiać się bałem! – opowiadał jej w przejęciu, jak pacjent, który w końcu ma być szansę wysłuchany. – I teraz to co sie dzieje z roślinami że tak szybko rosną, byłem przekonany ja... ja myślałem że to wszystko moja wina! – chciało mu się płakać, chciało mu się krzyczeć, chciało mu się zniknąć. Normalna sprawa. Ludzie tak mają. Inni ludzie to badają! Jak to mogło być aż tak proste!? Kształtowanie dobre sobie...