Nie mógł powiedzieć, że było najgorzej, ale zdecydowanie nie było najlepiej. Bezsenne noce, podczas których leżał godzinami w łóżku, gapił się w sufit lub kręcił się na wszystkie możliwe boki, dręczyły go coraz częściej, powodując rozdrażnienie i kłopoty z koncentracją. Jakby nie wystarczyły mu coraz częstsze kłótnie ze stryjem i problemy z koncentracją.
Wciąż przyjmował tę samą dawkę Eliksiru Słodkiego Snu, niezmiennie już od dłuższego czasu, ale nawet on zaczynał zawodzić i z oczekiwanego całonocnego snu dostawał jedynie kilkanaście minut drzemki, w porywach do dwóch godzin. Zdecydowanie za mało, żeby organizm mógł normalnie funkcjonować.
Po kilku kłótniach, kilkunastu przypalonych przez rozkojarzenie obiadach i paru szybkich drzemkach zdecydował się wreszcie odwiedzić lekarza, który postawił mu diagnozę, której się spodziewał, ale jednak nie chciał słyszeć. Organizm po prostu przyzwyczaił się do przyjmowanego eliksiru, przez co działanie mikstury nie było tak efektywne, jak do tej pory, i trzeba było znaleźć jakiś zamiennik.
Nikolai nigdy jeszcze nie próbował świec ani kadzideł, przynajmniej nie z własnej chęci czy ciekawości, ale czegoś nowego spróbować trzeba było, a i do jego uszu dotarły pogłoski o efektywności tych właśnie specyfików. Dlatego poszukał, popytał i w końcu trafił na konkretne nazwisko. Nikolai wahał się może dwa dni, bo co jeśli to nie zadziała? Jeśli kadzidła jedynie zaczadzą pokój, a świeca po prostu się wypali, nie spełniając swojej funkcji?
Nie mógł się dowiedzieć, jeśli nie spróbuje. Dlatego właśnie wysłał w końcu list do mężczyzny, który zajmował się handlem kadzidłami i świecami, i czekał na powrót sowy, z nadzieją na pozytywną odpowiedź. Ta nadeszła całkiem szybko. Zdziwił się? Ucieszył? Jedno i drugie.
Na miejsce spotkania, zaproponowane przez drugiego czarodzieja, dotarł dwie, może trzy minuty przed umówionym czasem. Trochę się stresował, choć nie wyglądało na to, by miał ku temu powód. Miejscem spotkania była kawiarenka, a nie jakaś speluna na Nokturnie, więc raczej nie powinno stać się nic złego. Mimo to zatrzymał się na chwilę przed drzwiami kawiarenki i odetchnął nerwowo, nim wszedł do środka.
Może powinien był zapytać w liście o coś charakterystycznego, dzięki czemu rozpoznałby mężczyznę? Tak, to by ułatwiło sprawę, bo nie chciał teraz podchodzić do każdego klienta kawiarni po kolei i pytać, czy to z nim Nikolai był umówiony. Na szczęście ludzi w środku wielu nie było.
Mężczyzna, siedzący przy stoliku z filiżanką, teczką i katalogiem, leżącymi na stoliku, zwrócił jego uwagę. Jeżeli to nie był mężczyzna, z którym się umówił, to byłby skłonny uwierzyć, że pomylił datę albo miejsce umówionego spotkania. Ruszył w stronę mężczyzny. Ulżyło mu, kiedy drugi czarodziej sam się do niego odezwał. Czyli dobrze trafił.
-Dokładnie. Miło mi - odpowiedział, ściskając rękę mężczyzny, i usiadł na wskazanym miejscu. -Dziękuję za tak szybką odpowiedź, panie Mulciber - oby tylko nie powiedział źle nazwiska. W zmęczeniu czasami plątał mu się język.