• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas

[07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas
Pies policyjny
Live fast,
pet dogs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Tomasz przede wszystkim jest wysoki, nawet bardzo. Ma 192 centymetry wzrostu więc nietrudno go zauważyć w tłumie. Nie mówiąc już o tym, że prawie zawsze oślepia uśmiechem. Jego włosy przyjmują barwę bardzo ciemnego blondu, jego oczy są niebieskie, na twarzy często widnieje zarost - uważa, że tak wygląda przystojniej. Jest dość dobrze zbudowany. Zwykle ubiera się w stonowane kolory, jeansom często towarzyszy sweter lub koszulka z kołnierzykiem, rzadko sięga po koszule, które według niego są strasznie niewygodne. Podczas słonecznych dni towarzyszą mu jego ulubione okulary przeciwsłoneczne, w te chłodniejsze ukochana skórzana kurtka z brązowej skóry. Można czasem wyczuć od niego dym papierosowy, znacznie częściej jednak przesiąka zapachem kawy oraz swojej wody kolońskiej o nucie lawendy i cedru.

Thomas Hardwick
#13
15.05.2024, 22:48  ✶  
Abigail polubiła Brennę. Powoli rozumiała, czemu Thomas ją do nich zaprosił, jako pierwszą czarownicę, którą dane im było poznać, oczywiście poza nim samym. Była miła i widać było, że troszczy się o jej brata, który brutalnie został na wielu płaszczyznach odcięty od rodziny Hardwicków. Dobrze było widzieć, że miał kogoś przy sobie, przez co nie czuł się tak samotny. Abigail najbardziej się tego obawiała.
- Wolałabym by zatroszczył się o siebie. Czasem przydałoby się mu trochę zdrowej samolubności. Nie wiem, czy mogę o to ciebie prosić, ale po prostu zadbaj trochę, by o tym pamiętał. - Westchnęła, przeczesując miodowe włosy, które pozostawiła w jeszcze większych nieładzie, niż wcześniej był.
Uniosła brwi, gdy usłyszała zdanie kobiety, Znów się uśmiechnęła, tym razem patrząc w stronę pokoju, gdzie przebywał Matthew.
- Mówisz to samo, co ojciec, nie każde jednak się z nim zgadza. Najgorsze, że trochę rozumiem każde z nich. Prawie wszyscy włożyli w to miejsce wiele serca, pomagali od najmłodszych lat. Wszyscy kochamy to miejsce, a jednocześnie trochę go nienawidzimy. Sama myślę o tym, by jak najszybciej się stąd teraz wyrwać. Tak naprawdę reszta jest do ugłaskania, ale najgorzej jest pomiędzy Albertem i Connorem. Albert jest pierworodnym, ale ma gospodarkę po żonie, Connor za to zajmuje się tym miejscem głównie, ale wiesz, jest najmłodszym z braci. To oni najgorzej się kłócą. Reszta potem do nich dołącza i robi się jeden wielki chaos. Z tego co wiem, masz brata, prawda? Wiesz więc pewnie, że niewiele wystarczy do kłótni, a teraz? Lepiej nie mówić. - Uśmiechnęła się krzywo.
Na przyzwolenie do wygadania się, w jej oczach zapaliły się wesołe ogniki.
- O, słuchaj, jeśli oczywiście możesz i chcesz, też możesz narzekać mi na mojego brata, bo doskonale wiem, że święty nie jest. Mogę ci podać adres, przynajmniej ten tutaj, bo nie wiem gdzie skończę za parę miesięcy, ale wiesz. Po prostu, chcę jak najbardziej uczestniczyć w tym, co dzieje się u Thomasa. W tym jego świecie. Zrozumieć, nawet jeśli on się tego boi. - Zastanawiała się, czy Brenna będzie wiedzieć, o co jej chodzi. Ciekawość, troska, miłość. Wszystko to kryło się za tą prośbą, która mogła nie być tak naprawdę tak prosta do spełnienia.
Thomas cieszył się, że na razie wszystko przebiegało w miarę w porządku. Brenna poznała całą jego najbliższą rodzinę, wszyscy zachowywali się w miarę cywilizowany sposób i mógłby to zaliczyć do całkiem miłych wieczorów. Prawie odetchnął z ulgą. Prawie.
- Dziękuję bardzo. - Mama Thomasa uśmiechnęła się na słowa Brenny. - Nawet nie wiesz, jak ciężko było utrzymać ten dom w całości przy tej gromadzie dzieci, ale w nie żałowałam ani jednej pomalowanej ściany czy rozkopanej grządki. Teraz jak na nich patrzę, trochę tęsknię gdy te ściany tętniły życiem, ale nawet nie wiesz jak się cieszę, gdy widzę, gdy zakładają własne rodziny. Powiedz mi, statkujesz się? Czy jednak jak Thomas unikasz tematu jak ognia? - Pioruny które posłała Thomasowi pani Hardwick sprawiły, że prawie zakrztusił się sokiem, który właśnie pił.
- Mamo, możesz zmienić temat?
- Mówiłam? - uniosła brwi, w geście potwierdzenia.
- Pierwszy raz widzę, by miastowa tak była zainteresowana sprzętem. U was takich nie macie? - zapytał za to ojciec Thomasa, wyraźnie ciekaw. To zdziwiło Thomasa, który wcale tego nie ukrywał. Matthew wcześniej rzadko interesował się światem czarodziejów. A już na pewno mało kiedy zdawał o niego pytania.
I może wieczór skończyłby się na krępujących pytaniach i pozytywnych zaskoczeniach. Ale nigdy nie było tak łatwo. Thomas wiedział, że moment, w którym Albert postawił na stół butelkę mocnego alkoholu, to moment w którym wszystko się sypnie. Zawsze tak się zaczynało. Grzecznie odmówił kieliszka, wiedząc, że woli dziś utrzymać trzeźwość umysłu, ojciec, Albert i Connor jednak nie odmówili. Mama wyjęła jakieś lżejsze wino, proponując je reszcie. Skusiła się Samantha, Lizzie i Abigail, która stwierdziła, że na trzeźwo tego nie zniesie. Nie pochwalał jako starszy brat, ale rozumiał.
Zaczęło się niewinnie.
- A ja ci mówię Connor, nie uciągniesz tego sam bez pomocy, już teraz ledwo dajesz radę, codziennie to jestem by ci pomóc. Odstąp trochę ziemi, to będzie ci łatwiej - Albert widać nie zamierzał dziś dac im spokojnego wieczoru.
- A ja ci za to mówię, że ogarnę i masz się nie wtrącać - młodszy z braci warknął, wyraźnie poirytowany.
- Ziemi nie dzielę. Koniec kropka. Jak masz z tym Albert problem, to może trzeba było trzymać się tego co twoje, a nie uciekać na obczyznę. - Thomas westchnął i spojrzał niemal błagalnie w górę. A potem przeniósł wzrok na Brennę i pokręcił głową.
- Nadal jestem za wezwaniem do tej sprawy profesjonalisty, który pomógłby nam zgodnie z prawem…
- Och tak, zgodnie z prawem, czy tak, żeby to cośmy w tą gospodarkę włożyli się nie liczyło, gdy ty wyjechałeś do wielkiego miasta i się na nas wypiąłeś?
- Własnymi rękami zbudowałem własny biznes, nie potrzebując pomocy nikogo z was…
- A co zarabiało na twoją szkołę, co? Oczywiście, że gospodarka…
- Na twoją tak samo, więc nie wiem, czemu teraz mi robisz wyrzuty
- Należy mi się coś z tej ziemi, która do tej pory obrabiałem…
- Tak, możesz dostać pieniądze, bo nic więcej.
Członkowie rodziny zaczęli się przekrzykiwać. Matka Thomasa wstała od stołu i poszła w stronę kuchni, nikt sobie jednak nic z tego nie robił. Tomek spojrzał przepraszająco na Brennę, nie bardzo wiedząc, co ma ze sobą tak naprawdę zrobić. Abigail wzięła duży haust ze swojego kieliszka.
- Wiedziałem, że tak będzie, nie powinienem był cię jednak zapraszać, bo przecież musiało się tym skończyć, jak zwykle - westchnął i przetarł twarz dłonią, wyraźnie tym zmęczony.
- Czy możecie przestać się wykłócać, gdy mamy gościa? - Próbował złagodzić sytuację, to jednak nie pomogło.
- A ty jak zwykle, nigdy cię w tym domu nie było, a teraz nagle wielki mediator i dobroczyńca. Jak zrezygnowałeś z majątku, to się chociaż nie wtrącaj, bo i tak nic nie rozumiesz. Trzymaj się tych swoich ludzi i daj sobie może w końcu spokój - Albert widać dziś nie szczędził frustracji.
Zabolało. Thomas zamilkł, patrząc w talerz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (5390), Thomas Hardwick (7418)




Wiadomości w tym wątku
[07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 15.03.2024, 23:45
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 16.03.2024, 12:35
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 17.03.2024, 22:42
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 20.03.2024, 17:10
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 24.03.2024, 22:34
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 27.03.2024, 18:06
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 17.04.2024, 18:09
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 18.04.2024, 21:29
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 21.04.2024, 15:21
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 21.04.2024, 20:23
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 24.04.2024, 19:11
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 25.04.2024, 10:02
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 15.05.2024, 22:48
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 19.05.2024, 12:19
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 23.05.2024, 16:33
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 24.05.2024, 15:03
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 30.05.2024, 17:46
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 30.05.2024, 21:21
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 07.06.2024, 15:33
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 08.06.2024, 09:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa