15.05.2024, 22:54 ✶
Nie był pewny czy można było ująć to słowami „układało się”, ale nie będzie się jej tutaj teraz z tego spowiadał. Ani z tego, że przy nim trzeci raz mógł być jeszcze tego samego dnia, chociaż miał trzydzieści lat i powinien się już uspokoić. Może jej bratu się wyzerowało? Nie zażartował z tego, bo takie żarty bawiły go kiedy żartował w gronie innych osób z ciągotami do tej samej płci, a ona... ona się w to nie wpisywała, przy niej był zwyczajnie wulgarny i używał tego słowa, żeby obrazić samego siebie.
- No jasne, że go pamiętam - odpowiedział, chociaż wcześniej wydawało mu się, że to w tej historii bez znaczenia? Na dźwięk słowa Beltane, Crow zmrużył oczy. Nie musiało to być jednak powiązane bezpośrednio z tym - bo on często mrużył oczy, być może przez jakieś problemy ze wzrokiem, o których nie zwykł mówić. Wątpliwości rozwiał dopiero, odzywając się po długiej ciszy. - Tam się działo tyle w chuj dziwnych rzeczy, których nikt nie rozumie. Ludzie wrócili stamtąd zimni jak trupy... Thoran też? - Czytał gazety, ale o nim nie było tam nic. Pamiętał go, dlaczego miałby więc zakładać, że stary Gerard, co się zjebał z kuca i uderzył głową o krawężnik, stanowił ostoję poczytalności. Zrozumiał więc tę historię zupełnie na opak, nie jako przerażające dopisywanie się do życiorysu Yaxleyów, tylko równie przerażające znikanie z niego. - Czyli... myślisz, że coś go wymazuje? - Przestał opierać się tak dziwnie o oparcie i pochylił nad stołem, przesuwając swój kufel łokciem. - Wymazuje ludziom wspomnienia o nim? - Czy on też mógł stracić wspomnienia o nim? Nie chciał, żeby to się działo, ich relacja była zamkniętym rozdziałem, ale przecież te obrazy zapisane w jego głowie były dobre. Przyjemne.
Głupio było mu przyznać się, jak ciężko było mu sobie o nim przypomnieć. Gdyby to było tak, że Gerry by nad nim wisiała i mówiła: pamiętasz go, pamiętasz?! A on miałby pustę w głowie - okej, ale jego ciąg myśli wyszedł od bycia na nią napalonym. Z łatwością zrzucił to na długą nieobecność w swoich życiach...
- Czy to znaczy, że są inni ludzie, o których mogłem zapomnieć? - Wyglądał na zszokowanego, jakby coś do niego dotarło. No bo... No bo skoro Cain był Aurorem, skoro Bulstrode wszedł do tego cholernego ogniska, skoro oni wszyscy byli powiązani ze sprawą, Cain też mógł zniknąć? Jeżeli nie dowie się o tym wszystkiego, czego mógł, to zdechnie. Wyciągnął z kieszeni kurtki zeszyt, w którym zaczął coś zapisywać, nie pokazując jej treści. - Zapisałem tu wszystko, co o nim pamiętam. Nie pokażę ci tego teraz, bo chuj ci do tego, ale jeżeli zacznę pierdolić kocopoły, że go nie znam - a znał go przecież, był tego bardziej pewny niż tego, że barman nie nasikał wcześniej do beczki z piwem - każ mi to otworzyć i przeczytać. - Zdradził się pewnie w swojej obsesji na punkcie zachowania pamięci, ale póki nie wiedziała, dlaczego tak bardzo mu na tym zależy, czuł się z tym bezpiecznie.
- No jasne, że go pamiętam - odpowiedział, chociaż wcześniej wydawało mu się, że to w tej historii bez znaczenia? Na dźwięk słowa Beltane, Crow zmrużył oczy. Nie musiało to być jednak powiązane bezpośrednio z tym - bo on często mrużył oczy, być może przez jakieś problemy ze wzrokiem, o których nie zwykł mówić. Wątpliwości rozwiał dopiero, odzywając się po długiej ciszy. - Tam się działo tyle w chuj dziwnych rzeczy, których nikt nie rozumie. Ludzie wrócili stamtąd zimni jak trupy... Thoran też? - Czytał gazety, ale o nim nie było tam nic. Pamiętał go, dlaczego miałby więc zakładać, że stary Gerard, co się zjebał z kuca i uderzył głową o krawężnik, stanowił ostoję poczytalności. Zrozumiał więc tę historię zupełnie na opak, nie jako przerażające dopisywanie się do życiorysu Yaxleyów, tylko równie przerażające znikanie z niego. - Czyli... myślisz, że coś go wymazuje? - Przestał opierać się tak dziwnie o oparcie i pochylił nad stołem, przesuwając swój kufel łokciem. - Wymazuje ludziom wspomnienia o nim? - Czy on też mógł stracić wspomnienia o nim? Nie chciał, żeby to się działo, ich relacja była zamkniętym rozdziałem, ale przecież te obrazy zapisane w jego głowie były dobre. Przyjemne.
Głupio było mu przyznać się, jak ciężko było mu sobie o nim przypomnieć. Gdyby to było tak, że Gerry by nad nim wisiała i mówiła: pamiętasz go, pamiętasz?! A on miałby pustę w głowie - okej, ale jego ciąg myśli wyszedł od bycia na nią napalonym. Z łatwością zrzucił to na długą nieobecność w swoich życiach...
- Czy to znaczy, że są inni ludzie, o których mogłem zapomnieć? - Wyglądał na zszokowanego, jakby coś do niego dotarło. No bo... No bo skoro Cain był Aurorem, skoro Bulstrode wszedł do tego cholernego ogniska, skoro oni wszyscy byli powiązani ze sprawą, Cain też mógł zniknąć? Jeżeli nie dowie się o tym wszystkiego, czego mógł, to zdechnie. Wyciągnął z kieszeni kurtki zeszyt, w którym zaczął coś zapisywać, nie pokazując jej treści. - Zapisałem tu wszystko, co o nim pamiętam. Nie pokażę ci tego teraz, bo chuj ci do tego, ale jeżeli zacznę pierdolić kocopoły, że go nie znam - a znał go przecież, był tego bardziej pewny niż tego, że barman nie nasikał wcześniej do beczki z piwem - każ mi to otworzyć i przeczytać. - Zdradził się pewnie w swojej obsesji na punkcie zachowania pamięci, ale póki nie wiedziała, dlaczego tak bardzo mu na tym zależy, czuł się z tym bezpiecznie.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.