Co się dzieje z Thoranem? Gdyby tylko znała odpowiedź na to pytanie... - Zaatakował Florence, zostawił w Mungu dokumenty, wziął jakieś leki, nie wiadomo, czy chciał zaszkodzić sobie, czy innym. - Nie miała pojęcia po co mu były, wiedziała jednak, że Bulstrode była wiarygodna, ufała jej bardzo, kobieta nieraz bezinteresownie jej pomagała. Zresztą nie zapomniała jej wzburzenia, kiedy pojawiła się u niej w mieszkaniu, nie zapomniała również reakcji na to, co zobaczyła, gdy na nią spojrzała, korzystając ze swojej intuicji, trzeciego oka. Nigdy nie widziała jej jeszcze tak wyprowadzonej z równowagi, tak wystraszonej.
- Tak się składa, że rozmawiałam z Peregrinusem, Thoran mu również nadepnął na odcisk, ostatnio. - Nie wiedziała czego szukał w gabinecie Dolohova, na szczęście nie skrzywdził zbyt mocno jego asystenta, jeszcze tego brakowało, żeby go zamknęli w Azkabanie.
- Nie wiem, czy był chory, nie pamiętam tej sytuacji wcale, a on nie potrafił mi nic powiedzieć na ten temat, jakby unikał tematu. - Dodała jeszcze, bo coś jej w tym wszystkim nie pasowało.
- Ojciec nie zabił konia, chciał to zrobić, ale nie zrobił. Udało się go powstrzymać. Wkurwiał się bo to był mój koń, a nie Thorana i jestem w stanie mu uwierzyć, że kupił go specjalnie dla mnie. - Zacisnęła swoją dłoń na ręce Isaaka, widać było, że jest wzburzona. Geraldine bardzo kochała swojego ojca i ufała jego przeczuciom, mimo tego, że trochę go pojebało po tym, jak spadł z konia. - Gerard, znaczy mój tata, nie jest jedyną osobą, która kwestionuje istnienie Thorana, zaczęło się od Lou, wysłałam mu kiedyś list, wyśmiał mnie, napisał, że nie mam przecież żadnego brata, a rękę bym dała sobie uciąć, że wiele razy piliśmy we trójkę, to samo Florence, była na moich urodzinach w tym roku, Thoran się na nich zaręczył, a Florence nie wiedziała, że mam brata bliźniaka, po drugie w ogóle nie pamięta tych zaręczyn, przyjaźnię się z nią od lat i jestem pewna, że była w tym roku na naszym przyjęciu urodzinowym, jak to możliwe, że go nie pamięta? - Ruszyła ponownie w stronę biblioteki, wydawało jej się, że tam znajdą jakieś odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania. Ktoś, kiedyś musiał przeżyć coś podobnego.
- Co Thoran? Co Thoran, dokończ! - Uniosła głos, bo miała dość niedopowiedzeń, musiała wiedzieć wszystko, każdy szczegół mógł okazać się istotny.
- Nie wiesz jaki on jest? Nie toleruje nikogo poza mną, z moim bratem się żre, naszych pracowników, służbę traktuje okropnie, myślę, że wystarczyło jedno źle wypowiedziane słowo, a byłby w stanie kogoś zaatakować. - Zresztą lista się powiększała, Florence, Peregrinus, kto będzie następny?
- Nie wiem, czy przybiera ludzką formę, nie wiem, czy ten sen może się spełnić, kiedy Florence spojrzała na mnie, żeby sprawdzić moją przyszłość zobaczyła tę istotę, dokładnie tę samą, która zabiła mnie we śnie, nie opisywałam jej tego stworzenia... - Doszli wreszcie do biblioteki Parkinsonów.