Mulciber nie musiał dosłownie na siebie brać całość zabezpieczania domu, mogą się podzielić pomieszczeniami z Traversem. I choć Nicholas mógłby to także zaproponować, postanowił posłuchać i rozejrzeć się w poszukiwaniu odpowiedniego pomieszczenia do przeprowadzenia Eksterioryzacji.
Pomieszczenie odpowiednie ku temu, znalazł. Dodatkowo wziął sobie na drugie, które miało w miarę dobre spojrzenie na ulice okolicy. Ścieżkę, która kierowała się do domu Greybacka.
Nicholasowi nie umknęło zmęczenie dostrzeżone na twarzy Roberta, który postanowił usiąść na zasłoniętym płótnem fotelu, czy krótkiej sofie. Wyjaśnił mi swoje spostrzeżenia i przedstawił także to, czego będzie potrzebował do dodatkowego ochronienia siebie. Swojego ciała, kiedy dusza podejmie swoją wędrówkę.
Nicholas do swojego towarzystwa zaproponował Rodolphusa. Ale pamiętając uwagi od Roberta, odniósł wrażenie, że mógłby nie chcieć tej współpracy. Co jak się okazało, wytłumaczył Lestrange’a, albo raczej usprawiedliwił go jako zajętego innymi zadaniami. Zatem, Travers przyjął to do wiadomości.
- Rozumiem.Nie drążył tematu. Robert w zamian zaproponował Pardusa, Sauriela tego imienia. Ciekawe, że wspomniany śmierciożerca, też coś na temat tej sprawy wiedział. A także że teren ten jest mu co prawda znany.
- To poniekąd ułatwia sprawę.
Stwierdził po krótkiej chwili zastanowienia. Pardus znał teren. Być może swoją wiedzą coś dopomoże?
Skoro to mieli omówione, mogli przejść do kolejnej sprawy. Produkty, które potrzebowałby na jedną sesję Nicholas.
- Dobrze. Gdybyś jednak czegoś nie miał, wyślij mi sowę, to zdążę sprawdzić u siebie w zapasach lub zakupię od kogoś innego.
Dodał do jego odpowiedzi. Zgadzając się na to, że nie będzie musiał osobiście odbierać przygotowanego ”zamówienia do zlecenia”.
Rozejrzał się raz jeszcze po pomieszczeniu, jakby chciał je dość dobrze zapamiętać, aby móc później dać radę wrócić tutaj przez teleportację. I to już nie sam.
- Najszybciej za dwa dni zacznę.
Poinformował, co by Robert wiedział, kiedy Nicholas będzie wstanie dokonać eksterioryzacji. Wtedy też najpewniej mógłby spodziewać się raportu.
Wracając spojrzeniem na Mulcibera, Travers znów uważniej go obserwował. Aby wiedzieć, mieć pewność, że zmęczenie powoli schodziło. Najwyżej to on ich teleportuje stąd do Londynu.