Cóż, przy Geraldine ciężko było być wulgarnym, nie przejmowała się słowami, które rzucali jej towarzysze. Dla niej kurwa często była przecinkiem, ciężko było o to, żeby jakiekolwiek słowo odebrała jako wulgarne, mimo swojego wspaniałego pochodzenia. Mało było panien z dobrych domów jej podobnych, nie do końca wpasowywała się w ramy, ale Edge na pewno o tym wiedział, znali się przecież już jakiś czas.
- Gdyby to było, aż takie jasne, to bym o to nie pytała. Niektórzy go pamiętają, inni nie. Moja przyjaciółka nie wiedziała o jego istnieniu, jak się okazuje, przyjaźnimy się od czasów szkoły, myślisz, że to możliwe, że nie wspomniałam jej o nim przez tyle lat? Była na naszej, pierdolonej imprezie urodzinowej i go nie pamięta. - To nie dawało jej spokoju, bo jakim cudem Florence mogła zapomnieć o tym, że był drugi jubilat? Wiele razy obchodzili urodziny wspólnie, ich więź była przecież wyjątkowa, musieli ją odpowiednio celebrować, ona i Thoran, drogi życia splecione ze sobą od samego poczęcia, relacja silniejsza od każdej innej.
- Nie wiem, gdzie był, chyba nie jest zimny, nie wydaje mi się. Po tym sabacie zniknął na trochę, zaczęłam go szukać, aż pojawił się znikąd. - Miała mu to za złe, że nawet do niej nie napisał, nie poinformował, że żyje, kurwa, martwiła się.
- Nie wiem, co jeśli to działa w drugą stronę, jeśli on się do nas dopisuje? - Miała ochotę nim potrząsnąć, żeby zaczął jej słuchać, bo najwyraźniej zrozumiał wszystko na opak. Prościej jednak było jej wytłumaczyć o czym myśli, niżeli próbować przemówić mu do rozsądku w inny sposób. - Dużo się działo, niepokoi mnie najbardziej sen, który miałam, kojarzysz takie realistyczne koszmary, że myślisz, że wydarzyły się naprawdę? - Nie miała pojęcia, czy wie, o czym mówi, bo sama tak naprawdę nigdy nie przeżyła czegoś podobnego, pierwszy raz przytrafiło jej się to w czerwcu tego roku. - Pojawiła się w nim istota, nie wiem nawet jak ją opisać, mówiła, że moje życie jest jej życiem, rozumiesz to? - Wryło jej się to w pamięć, nie mogła przestać o tym myśleć. - Później mnie zabiła, ta czarna, bezkształtna kreatura wyrwała mi serce, zjadła je na moich oczach. Nie mogłam się pozbyć tego uczucia, kurwa, jakby dotyk tego czegoś nie zniknął we śnie, jakby zostawił ślady. - Przerażało ją to strasznie, Crow mógł zauważyć strach w jej oczach, gdy o tym opowiadała, a to na pewno nie było czymś, co zdarzało się często, bo Yaxley przecież nie bała się niczego.
- Nie wydaje mi się, że chodzi o ciebie Crow, bez urazy. - Nie mogła zrozumieć dlaczego uważał, że zaczął zapominać ludzi, chociaż może nie była jedyna, może on też miał jakąś paranoję, chuj wiedział o co w tym wszystkim chodzi tak naprawdę. Obserwowała go, gdy zaczął notować coś w swoim zeszycie, musiało mu to mocno wjechać na psychikę, że od razu zaczął to robić. - Mam nadzieję, że mnie wtedy posłuchasz. - Dodała jeszcze, kiedy wspomniał jej o tym, co zapisał w zeszycie.
- Czy mógłbyś go znaleźć, Thorana i spróbować wyciągnąć z niego cokolwiek? Może przed tobą by się otworzył. Trochę niepokoi mnie, to co widziała moja przyjaciółka, jasnowidzka kilka dni temu. Nie wspominałam jej o tej istocie ze snu, znaczy mówiłam, że miałam koszmar, ale ona, kiedy na mnie spojrzała przeraziła się i jakby chuj wie skąd wiedziała, jak wygląda ten stwór, mam wrażenie, że ktoś, lub coś może chcieć mnie zabić. - Po tym stwierdzeniu wypiła jednym haustem zawartość swojej szklanki, nie wiedziała, jak na tę informację zareaguje Edge, czuła, że może być to mu obojętne, jednak chciała się tym z kimś podzielić. Musiała wyrzucić to z siebie.