Widziała, jak Florence się w nią wpatruje, nie była głupia, zdawała sobie sprawę z tego, że to wszystko dotyczyło jej, jej bezpieczeństwa. Nie miała jednak pojęcia jeszcze, jak powinna postępować, jak się zachowywać, co z tym zrobić, właściwie to przecież niczego się nie dowiedziała, znaczy dość istotna była ta informacja, że coś się jej może stać.
- Nie mogę zostawać u rodziców? - Zawsze wydawało jej się, że jest to najbezpieczniejsze miejsce na świecie, w końcu gdzie mogło być bezpieczniej, niż w domu pełnym łowców potworów?
- Ten dom to twierdza Florence. - Przynajmniej tak się jej wydawało do tej pory, bo przecież ten koszmar nie wziął się zniknąd. - Thoran też mnie w tym zapewniał, że nic nie jest w stanie się tutaj dostać. - Może chciał ją oszukać, może te zapewnienia nie wzięły się znikąd, miały jakiś większy cel.
Zbladła. Słowa wypowiedziane przez Bulstrode nie były łatwe do przyjęcia, jak pogodzić się z tym, że coś chciało cię zabić? Szczególnie, że nie do końca wiedziała, co to jest i dlaczego w ogóle się nią interesuje. - Nie jest to pierwsza istota, która chce mojej śmierci. - Próbowała podejść do tego lekko, chociaż nigdy jeszcze nie musiała mierzyć się z czyms takim. Walczyła z błotoryjami, mantykorami i innymi strasznymi stworzeniami, ale takiego przeciwnika jeszcze nie miała.
- Będę miała to na uwadze. - Powinna sprawdzić Thorana, bo zdecydowanie miał z tym coś wspólnego, tyle, że jeszcze nie wiedziała, co takiego. Zbyt dużo było w tym niejasności.
- Tylko dlaczego ja? Dlaczego to chce mnie zeżreć, nie byłam w limbo, nie mieszam się w ten śmieszny konflikt czarodziejów, dlaczego kurwa mać, to coś chce mnie zjeść na obiad? - Nie sądziła, że przyjaciółka da jej odpowiedź akurat na to pytanie, ale musiała to z siebie wyrzucić, musiała się z kimś podzielić swoimi myślami.
- Pierdolony Voldemort i jego nadużywanie magii. - Uważała, że istniały siły, z których czarodzieje nie powinni korzystać, a ten debil, Czarny Dzban w ogóle tego nie rozumiał, tak bardzo pragnął władzy, nie miała pewności, że to przez niego się to wszystko wydarzyło, ale kto mógł to wiedzieć? Dobrze było znaleźć winnego.