16.05.2024, 20:04 ✶
- Jeśli w tej twierdzy śniłaś o istocie, którą widzę w twojej przyszłości, twój umysł lub ciało nie są tu należycie chronione - odparła Florence. Jej ton znów brzmiał tak jak zwykle, na twarz powrócił spokój, wyprostowała ramiona. Wciąż była wstrząśnięta tym, co zobaczyła, ale nie mogła się temu poddać. Nie teraz, gdy przecież to Geraldine miała znacznie więcej powodów do niepokoju. Jej brat zachowywał się jak szaleniec, ojciec nie rozpoznawał syna, a coś polowało na tę, która dotąd sama polowała na innych. - Ten sam Thoran, którego nie pamiętają twój ojciec, twój znajomy i ja - dodała cicho odnośnie zapewnień Yaxleya. Florence nie wiedziała, co tu się dzieje i kto, co, jest za to odpowiedzialne, ale była pewna jednego: temu człowiekowi, który dał się przywieźć do Munga tylko po to, by ukraść parę specyfików, nie wolno było ufać.
Być może to on wpuścił tę istotę do twierdzy.
Florence podniosła się z miejsca i znów wyjrzała przez okno, częściowo skryta za zasłoną. Thoran znikł już jednak, podobnie jak stajenny.
- To pierwsza, której może się udać.
Okrutne słowa? Być może. Wcale nie chciała straszyć Geraldine, ale lepszy był strach niż beztroska. Yaxleyówna ignorowała często zagrożenie, ale tym razem było realne i kryło się tuż za rogiem. Gdyby nie istniała szansa, że zostanie pożarta, Florence nie zobaczyłaby jej końca.
Odwróciła się do kobiety, a gdy na nią spojrzała, wyraz jej twarzy był poważny, niemalże chmurny.
- Widzę tylko dwie odpowiedzi. Po pierwsze... powodem jest twój brat.
On zdziwaczał po Beltane, on miał dziwną przyszłość i on wreszcie napadł na Florence w Mungo. Wszystko kręciło się wokół niego.
Ale było przecież coś jeszcze.
- Druga możliwość... dlaczego potwór nie miałby chcieć zapolować na łowczynię potworów?
Zemsta lub wyzwanie.
Łowca stawał się zwierzyną.
- Musisz odkryć, co to za stworzenie i co planuje twój brat. Przeszukaj jego pokój. Dowiedz się, czy ktoś jeszcze o nim nie zapomniał. Sprawdź w BUM lub u kogoś, kto może to wiedzieć, czy nie zrobił czegoś jeszcze. I na wszystkie świętości... bądź ostrożna.
Być może to on wpuścił tę istotę do twierdzy.
Florence podniosła się z miejsca i znów wyjrzała przez okno, częściowo skryta za zasłoną. Thoran znikł już jednak, podobnie jak stajenny.
- To pierwsza, której może się udać.
Okrutne słowa? Być może. Wcale nie chciała straszyć Geraldine, ale lepszy był strach niż beztroska. Yaxleyówna ignorowała często zagrożenie, ale tym razem było realne i kryło się tuż za rogiem. Gdyby nie istniała szansa, że zostanie pożarta, Florence nie zobaczyłaby jej końca.
Odwróciła się do kobiety, a gdy na nią spojrzała, wyraz jej twarzy był poważny, niemalże chmurny.
- Widzę tylko dwie odpowiedzi. Po pierwsze... powodem jest twój brat.
On zdziwaczał po Beltane, on miał dziwną przyszłość i on wreszcie napadł na Florence w Mungo. Wszystko kręciło się wokół niego.
Ale było przecież coś jeszcze.
- Druga możliwość... dlaczego potwór nie miałby chcieć zapolować na łowczynię potworów?
Zemsta lub wyzwanie.
Łowca stawał się zwierzyną.
- Musisz odkryć, co to za stworzenie i co planuje twój brat. Przeszukaj jego pokój. Dowiedz się, czy ktoś jeszcze o nim nie zapomniał. Sprawdź w BUM lub u kogoś, kto może to wiedzieć, czy nie zrobił czegoś jeszcze. I na wszystkie świętości... bądź ostrożna.