23.12.2022, 16:27 ✶
- Jeszcze ktoś pomyśli, że przekupujesz Brygadzistkę - powiedziała do Fergusa, chociaż żartobliwy ton nie pozostawiał wątpliwości, co do tego, że nie mówi poważnie. Przekrzywiła głowę, trochę dziwnym jak na człowieka gestem, wysłuchując jego słów. Gdy odezwała się znowu, mówiła już nie wesoło, a raczej z pewnym namysłem, wyliczając, co mniej dało się stwierdzić w tej chwili.- Pożar zostałby natychmiast zauważony i ugaszony. Inaczej cała Pokątna poszłaby z dymem. Ale z tego co mówisz, nie znają się na różdżkach, nie znali też rozkładu sklepu, więc wcześniej nie zrobili porządnego rozeznania. Witrynę prawdopodobnie rozwalili zaklęciem, same różdżki wyglądają na połamane ręcznie. Nie zniszczyli też innych przedmiotów w sklepie, więc to nie wygląda na prywatną niechęć. Raczej konkretnie chcieli włosów jednorożca i poszli do pierwszego miejsca, w którym pomyśleli, że je znajdą...
Obróciła się ku drugiemu Brygadziście i jego też obdarzyła uśmiechem.
- Sprawdź zaplecze, proszę. Czy nic nie zgubili, nie skaleczyli się, nie zniszczyli nic poza różdżkami - poleciła, w myślach próbując sobie ułożyć, do czego wykorzystywano włosy jednorożca. Niestety, za słabo znała się na alchemii, aby móc być pewną. - Pogadam ze znajomym alchemikiem z Nokturna. I napiszę do kogoś, kto się na tym zna, z pytaniem, do czego używa się tych włosów. - zapewniła Fergusa. - A teraz przepraszam na chwilę...
Wyglądało to tak, jakby Brenna zamierzała rzucić się po prostu na podłogę.
Posadzki dotknęły jednak nie jej ręce, a łapy. Brygadzistka zamieniła się w wilczycę. Nie krępowała się specjalnie tym, że Fergus pewnie nie miał pojęcia o jej animagii - ukrywanie tej zdolności nie miało sensu, gdy było się zarejestrowanym, więc każdy zainteresowany mógł to sprawdzić. A rejestracji musiała dokonać, bo chociaż pierwotnie zaczęła ćwiczyć z bardzo konkretnych powodów (mianowicie wilkołactwa brata), jej animagiczna forma okazała się dość przydatna właśnie w Brygadzie. Nadawała nowe znaczenie zjawisku "psa policyjnego".
Wilczyca - Brenna zaczęła kręcić się po sklepie... węsząc. Najpierw w okolicach witryny, przez którą przeszli włamywacze, potem przy ladzie, a wreszcie zajrzała też na zaplecze. Sklep, tak często odwiedzany jak Ollivanderów, stanowił dla wilczego nosa ogromną mieszankę tropów, z których ciężko było wyłowić konkretne, ale te Fergusa, jego ojca oraz włamywaczy powinny być stosunkowo świeże. Nie liczyła wprawdzie, że je rozpozna albo zdoła za nimi podążyć, mogło to jednak dać pewną wskazówkę, co do liczby włamywaczy. A gdyby któryś z nich przypadkiem miał charakterystyczny zapach czy używał mocnych perfum... to już byłby całkiem mocny trop.
Obróciła się ku drugiemu Brygadziście i jego też obdarzyła uśmiechem.
- Sprawdź zaplecze, proszę. Czy nic nie zgubili, nie skaleczyli się, nie zniszczyli nic poza różdżkami - poleciła, w myślach próbując sobie ułożyć, do czego wykorzystywano włosy jednorożca. Niestety, za słabo znała się na alchemii, aby móc być pewną. - Pogadam ze znajomym alchemikiem z Nokturna. I napiszę do kogoś, kto się na tym zna, z pytaniem, do czego używa się tych włosów. - zapewniła Fergusa. - A teraz przepraszam na chwilę...
Wyglądało to tak, jakby Brenna zamierzała rzucić się po prostu na podłogę.
Posadzki dotknęły jednak nie jej ręce, a łapy. Brygadzistka zamieniła się w wilczycę. Nie krępowała się specjalnie tym, że Fergus pewnie nie miał pojęcia o jej animagii - ukrywanie tej zdolności nie miało sensu, gdy było się zarejestrowanym, więc każdy zainteresowany mógł to sprawdzić. A rejestracji musiała dokonać, bo chociaż pierwotnie zaczęła ćwiczyć z bardzo konkretnych powodów (mianowicie wilkołactwa brata), jej animagiczna forma okazała się dość przydatna właśnie w Brygadzie. Nadawała nowe znaczenie zjawisku "psa policyjnego".
Wilczyca - Brenna zaczęła kręcić się po sklepie... węsząc. Najpierw w okolicach witryny, przez którą przeszli włamywacze, potem przy ladzie, a wreszcie zajrzała też na zaplecze. Sklep, tak często odwiedzany jak Ollivanderów, stanowił dla wilczego nosa ogromną mieszankę tropów, z których ciężko było wyłowić konkretne, ale te Fergusa, jego ojca oraz włamywaczy powinny być stosunkowo świeże. Nie liczyła wprawdzie, że je rozpozna albo zdoła za nimi podążyć, mogło to jednak dać pewną wskazówkę, co do liczby włamywaczy. A gdyby któryś z nich przypadkiem miał charakterystyczny zapach czy używał mocnych perfum... to już byłby całkiem mocny trop.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.