17.05.2024, 15:31 ✶
Roześmiał się na tę uwagę.
– No tak. Jeden z najbardziej kluczowych wynalazków naszego świata – stwierdził rozbawiony, nie dodając już, że uważał, że Potterowie nie powinni się zatrzymywać w swoich odkryciach i pójść o krok dalej. On na przykład, chociaż nie miał problemów z niesfornymi włosami, na pewno chętnie by kupił zapas Ulizanny, która pozostawiałaby we włosach złoty połysk. Albo farbowała siwiznę na jakiś ciekawy kolor. No ale nie było to teraz istotne.
– Oh z pewnością. Ostatnio za każdym razem gdy mijam aurorów mam ochotę wcisnąć im jakieś specyfiki na wory pod oczami – stwierdził, wciąż zachowując żartobliwy ton, nawet jeśli akurat w tym wypadku do śmiechu mu nie było.
Nawet jeśli ponure myśli próbowały na chwilę przysłonić humor Selwyna ten szybko powrócił, gdy usłyszał świetną reklamę tego, co Brenna miała mu do zaproponowania.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej i oparł o ścianę.
– Brenno, pracuję już naprawdę bardzo długo w miejscu, w którym ciągle muszę czytać jakieś oferty, ale to co właśnie usłyszałem jest najciekawszą propozycją, jaką otrzymałem od lat. – Jego wewnętrzny Gryfon, już chciał krzyczeć, że tak owszem, zgadza się na cokolwiek Brenna mu proponuje, bo przecież ufał jej, a tak poza tym brzmiało to dobrze. Jednak jego wewnętrzny dyplomata, przybierajacy w jego głowie odzianą na czarno postać Anthony'ego Shafiqa, domagał się od niego, by chociaż usłyszał nieco więcej szczegółów zanim się zgodzi na cokolwiek. – Jeśli mam być z tobą szczery to najchętniej już odpowiedziałbym ci tak, ale pozwól jednak, że najpierw dowiem się nieco więcej o tym, co chodzi ci po głowie. – Czarodziej ruchem głowy wskazał korytarz prowadzący do jego gabinetu. – Chodź, porozmawiamy na spokojnie. W domu jest jeszcze mój skrzat, ale w gabinecie będziemy mieli zapewnioną prywatność.
Gdy tylko weszli do środka, Jonathan postanowił przyjrzeć się aurze czarownicy, by spróbować zorientować się w emocjach, które towarzyszyły jej przy tych odwiedzinach, jednocześnie jakby nigdy nic siadając na jednym z foteli i dając jej znać ręką, by zrobiła to samo. Ciekawość powoli zżerała go od środka.
Rzut na aurowidzenie
– No tak. Jeden z najbardziej kluczowych wynalazków naszego świata – stwierdził rozbawiony, nie dodając już, że uważał, że Potterowie nie powinni się zatrzymywać w swoich odkryciach i pójść o krok dalej. On na przykład, chociaż nie miał problemów z niesfornymi włosami, na pewno chętnie by kupił zapas Ulizanny, która pozostawiałaby we włosach złoty połysk. Albo farbowała siwiznę na jakiś ciekawy kolor. No ale nie było to teraz istotne.
– Oh z pewnością. Ostatnio za każdym razem gdy mijam aurorów mam ochotę wcisnąć im jakieś specyfiki na wory pod oczami – stwierdził, wciąż zachowując żartobliwy ton, nawet jeśli akurat w tym wypadku do śmiechu mu nie było.
Nawet jeśli ponure myśli próbowały na chwilę przysłonić humor Selwyna ten szybko powrócił, gdy usłyszał świetną reklamę tego, co Brenna miała mu do zaproponowania.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej i oparł o ścianę.
– Brenno, pracuję już naprawdę bardzo długo w miejscu, w którym ciągle muszę czytać jakieś oferty, ale to co właśnie usłyszałem jest najciekawszą propozycją, jaką otrzymałem od lat. – Jego wewnętrzny Gryfon, już chciał krzyczeć, że tak owszem, zgadza się na cokolwiek Brenna mu proponuje, bo przecież ufał jej, a tak poza tym brzmiało to dobrze. Jednak jego wewnętrzny dyplomata, przybierajacy w jego głowie odzianą na czarno postać Anthony'ego Shafiqa, domagał się od niego, by chociaż usłyszał nieco więcej szczegółów zanim się zgodzi na cokolwiek. – Jeśli mam być z tobą szczery to najchętniej już odpowiedziałbym ci tak, ale pozwól jednak, że najpierw dowiem się nieco więcej o tym, co chodzi ci po głowie. – Czarodziej ruchem głowy wskazał korytarz prowadzący do jego gabinetu. – Chodź, porozmawiamy na spokojnie. W domu jest jeszcze mój skrzat, ale w gabinecie będziemy mieli zapewnioną prywatność.
Gdy tylko weszli do środka, Jonathan postanowił przyjrzeć się aurze czarownicy, by spróbować zorientować się w emocjach, które towarzyszyły jej przy tych odwiedzinach, jednocześnie jakby nigdy nic siadając na jednym z foteli i dając jej znać ręką, by zrobiła to samo. Ciekawość powoli zżerała go od środka.
Rzut na aurowidzenie
Rzut Z 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana