Cóż, na pewno nie znał go, tak dobrze, jak ona go znała, albo nie znała? Coraz bardziej nie wiedziała, co się dzieje i miała wrażenie, że Isaac trochę bagatelizuje jej problem. Może faktycznie się tym wszystkim za bardzo przejęła, może po prostu powinna żyć, jak gdyby nigdy nic? Tylko, jak mogła to zrobić, skoro Florence powiedziała jej, że widziała jej przyszłość i w tej przyszłości umierała? To nie było wcale takie proste, pogodzić się z takim losem.
- Sama nie wiem, co myśleć. - Miała mętlik w głowie, straszny.
- Nie mogę przestać o nim mówić. - Chyba był to odpowiedni moment, żeby wyznać mu to, o czym nie mogła przestać myśleć.
- Nie mogę, bo to się może dla mnie skończyć źle, jasnowidzka widziała moją przyszłość i mówiła, że istota, o której śniłam, istnieje i chce mnie pożreć.- Była w tym co mówiła śmiertelnie poważna, Isaac raczej rzadko kiedy miał okazję widzieć ją w tym stanie.
- Nie chcę umrzeć, na pewno jeszcze nie teraz. - Dodała już bardzo cichym tonem głosu.
- Musimy coś znaleźć, muszę wiedzieć, co się dzieje. - W końcu weszli do biblioteki Parkinsonów, miejsca, w którym mogła znaleźć choć część odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Na szczęście był tu Bagshot, bo sama pewnie nawet nie wiedziałaby, gdzie ma zacząć szukać. Przytłaczało ją to miejsce.