18.05.2024, 10:51 ✶
Charlie rozumiał. Unikał spojrzenia wuja jak psidwak, którego skrzyczał właściciel. Zwiesił głowę, przyjmując reprymendę i rozumiejąc słuszny wstyd, jaki czuł. Robert miał rację. Starsi zawsze mieli rację.
- Tak jest, wuju. - Zgodził się. - Żadnych pochopnych decyzji. Rozumiem. - Powtarzał, przyjmując uwagi bez dalszej dyskusji. Miał swoje pomysły, ale te... musiały poczekać. Aż będzie starszy, bardziej doświadczony, z większą możliwością decydowania o tym, w którą stronę podąży interes. Ale czy będzie to w ogóle możliwe, gdy Robert i Richard wciąż trzymali się jak dwa młode bóstwa? - Dziękuję.
Westchnął głęboko. Nie uśmiechało mu się jechać do Oslo, ale musiał, skoro wuj kazał. Pokiwał głową, zgadzając się ze wszystkim, co Robert postanowi. On był głową rodziny, on wiedział najlepiej, co należało zrobić. Jeśli w Oslo miał znaleźć się jakiś łącznik, to choćby Charlie miał zmuszać cruciatusem, taki łącznik się znajdzie!
- Pójdę z wujem do Olibanum kiedy będzie wuj miał czas. - Powiedział oficjalnie, nie chcąc nakładać na Roberta żadnych kolejnych wymagań. To nie on był tu od stawiania warunków. - I... c-co tylko wuj chce! Zrobię wszystko! - Nieco entuzjazmu wróciło w jego słowa, gdy uniósł głowę, by spojrzeć na wuja. Jeden dług to nie było tak dużo, prawda? Przecież wuj nie zażądałby niczego, czego Charlie nie mógłby zrobić!
- Tak jest, wuju. - Zgodził się. - Żadnych pochopnych decyzji. Rozumiem. - Powtarzał, przyjmując uwagi bez dalszej dyskusji. Miał swoje pomysły, ale te... musiały poczekać. Aż będzie starszy, bardziej doświadczony, z większą możliwością decydowania o tym, w którą stronę podąży interes. Ale czy będzie to w ogóle możliwe, gdy Robert i Richard wciąż trzymali się jak dwa młode bóstwa? - Dziękuję.
Westchnął głęboko. Nie uśmiechało mu się jechać do Oslo, ale musiał, skoro wuj kazał. Pokiwał głową, zgadzając się ze wszystkim, co Robert postanowi. On był głową rodziny, on wiedział najlepiej, co należało zrobić. Jeśli w Oslo miał znaleźć się jakiś łącznik, to choćby Charlie miał zmuszać cruciatusem, taki łącznik się znajdzie!
- Pójdę z wujem do Olibanum kiedy będzie wuj miał czas. - Powiedział oficjalnie, nie chcąc nakładać na Roberta żadnych kolejnych wymagań. To nie on był tu od stawiania warunków. - I... c-co tylko wuj chce! Zrobię wszystko! - Nieco entuzjazmu wróciło w jego słowa, gdy uniósł głowę, by spojrzeć na wuja. Jeden dług to nie było tak dużo, prawda? Przecież wuj nie zażądałby niczego, czego Charlie nie mógłby zrobić!