• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu

[6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#9
18.05.2024, 14:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2024, 15:03 przez Millie Moody.)  
– Ach, a więc wychwalałeś pieśnią sam siebie? Chwilę tylko mnie nie było, a Twoje ego ledwie mieści się w tej kuchni panie detektywie. Jak do tego doszło? Jak tylko wrócę na służbę, masz co najmniej dziesięć patroli ze mną, trzeba przebić ten balon zanim sobie zrobisz krzywdę panie Erik Oślepiam Was Samym Swoim Ryjem Longbottom. – Brakowało jej alkoholu. Takie rozmowy po bimbrze miały lepsze uzasadnienie, każde słowo mogło łatwiej wywołać śmiech. Nie mogła pić, eliksiry, które w siebie wlewała wymagały abstynencji. Ale byłoby zabawniej, byłoby milej. Byłoby łatwiej udawać.

Wspomnienie o bracie i kuzynach wytrąciło ją nieco z równowagi. Uciekła do babeczki, nagle cukrowe grzybki były bardzo interesujące. W sumie, jakby tak zmrużyć oczy i popatrzeć pod odpowiednim kontem, Erik i Alastor mieli kilka punktów wspólnych. Wzrost, postawa, zamiłowanie do łowienia ryb. Służba, lojalność, wierność ideałom. Podążanie szlakiem wyznaczonym przez rodzinę. Problemy z futrem raz w miesiącu i oddech śmierdzący eliksirem tojadowym... A jednak, byli absolutnie oddzielnymi figurami w jej życiu, odrębnymi wyspami i paradoksalnie Mildred oddałaby bardzo wiele, by czuć się względem brata, tak jak czuła się względem Erika. Z tym drugim bowiem relację miała prostą jak budowę cepa. I jakże piękny, solidnie wykonany był to cep! Ta relacja, w przeciwieństwie do tych w których stronę zazdrośnie spoglądał Longbottom, była bezpieczna. Była czymś na czym mogła polegać i co mogła rozumieć, bez mdlistej, nęcącej ją aury tych, którzy tak jak ona potrafili zaglądać za zasłonę życia i śmierci.

Wiele słów tłukło jej się na języku, wiele myśli i jeszcze więcej emocji, ale wszystko to dociążał ciężki płaszcz zmęczenia i otumaniające leki, które nie pozwalały jej funkcjonować w tempie do którego przywykła. Czuła się tak jakby miała na siebie nałożone permanentne spowolnienie i to zdecydowanie nie było miłe uczucie. Z drugiej strony o ileż siedzenie przy kuchennym stole i podglądanie przyszłości było lepszym zajęciem niż bierne oczekiwanie na lodowate spojrzenie utkwione w jej karku, na czerń rozlewającą się po suficie i ściekająca jej na twarz?

– Słuchaj, jak na mnie to możemy się ujebać w ręce i se zrobić braterstwo krwi. Tylko czy wytrzymasz i Brenne i mnie na karku? – cmoknęła, kręcąc głową z powątpiewaniem. – Widzisz jak o Ciebie dbam? Lepiej niż Ty o moje matrymonialne standardy. Ale jeśli się znajdzie taki, co ze mną wytrzyma dłużej niż miesiąc, to wyślę go najpierw do Ciebie, zanim Alik weźmie go w obroty. Powiem mu, że bez akceptacji mojego szefa i brata nie mogę się na nic zgodzić. Albo najlepiej jakbyście go wzięli we dwóch, żebym mogła słyszeć jak kwiczy – położyła między nimi tą słodką dwuznaczność i wróciła do herbaty w czarnym jak noc kubku. Earl Grey. Bergamotka dodała goryczy, uprzednio mówiąc o problemach, które zwiastowały fusy.

Rzut Symbol 1d258 - 60
Gwóźdź (ostry ból/niesprawiedliwość)


– Widzę mmm... tak, zdecydowanie ktoś Ci spuści łomot. Będzie bolało. Albo wypuszczą kolejnego zbira, którego zamknęliśmy. Wiesz, ten gwóźdź to taki chrystusowy, jak stygmat... – umilkła nagle przypominając sobie, że przed momentem mówiła o nacinaniu dłoni do krwi, a ołówek w Lecznicy sam się w jej dłoń nie wbił. – Kurwa dobra, teraz stul dziób i daj mi pozostałe dwie filiżanki, te Wasze fusy podsłuchują lepiej niż nasz wydział wewnętrzny! – przynagliła go, bo tego już było dość. Herbata pogrywała sobie z nią gorzej niż jej własna tarotowa talia.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2728), Millie Moody (3047)




Wiadomości w tym wątku
[6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 14.05.2024, 22:59
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Erik Longbottom - 15.05.2024, 02:58
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 15.05.2024, 08:02
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Erik Longbottom - 15.05.2024, 23:55
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 16.05.2024, 12:19
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 18.05.2024, 01:52
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Erik Longbottom - 18.05.2024, 00:06
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Erik Longbottom - 18.05.2024, 14:10
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 18.05.2024, 14:14
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Erik Longbottom - 18.05.2024, 15:36
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 18.05.2024, 15:47
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Erik Longbottom - 18.05.2024, 20:25
RE: [6.08 - wieczór | Warownia Longbottomów] Impromptu - przez Millie Moody - 18.05.2024, 23:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa