18.05.2024, 15:36 ✶
— Wolałbym, żebyśmy nie zarazili się swoimi chorobami od siebie nawzajem — odparł, bez większego wahania odrzucając ofertę Millie. Zaśmiał się krótko na wspomnienie o siostrze. — Radzę sobie z Brenną, Norą, Danielle, Lucy i Mabel, kiedy znajdują się w jednym pomieszczeniu. Nawet kobieta z twoją... osobowością nie sprawi, że będzie mi ciężej.
Wprawdzie kuzynki Longbottomów przebywały obecnie daleko poza Doliną Godryka, jednak jeszcze niedawno całkiem często zdarzało się, że cała ta grupa kobiet przebywała razem na małym metrażu. Skoro z takich starć wychodził bez szwanku, to z Moody byłoby niewiele gorzej. Uniósł pytająco brwi, dy wspomniała o jakimś facecie, jakiego miałaby przedstawić mu i Alastorowi. Czyżby poznała kogoś podczas swojego pobytu w Lecznicy Dusz? A może jedynie teoretyzowała, chcąc mu napędzić stracha przed potencjalną konfrontacją ze swoim wyimaginowanym wybrankiem?
— Przyznam, że fantazję masz całkiem niezłą. Chociaż radziłbym też zahaczyć z typem o moją siostrę. Ona też jest całkiem dobra w selekcji partnerek i partnerów dla swoich bliskich — mruknął, przypominając sobie stosunkowo niedawno widowisko randkowe, na którym Brenna prawie urwała mu głowę, gdy okazało się, że pchnął Norę ku bandzie ''hazardzistów, leniów, męt z Nokturnu i pozerów''. Cóż, każdy miał czasem słabsze pomysły. — Jak przetrwa rozmowę z nią, to wtedy porozmawiamy o skonfrontowaniu twojego lowelasa ze mną i Alastorem.
Szczęście, rozczarowanie, ból i niesprawiedliwość, podsumował w myślach dotychczasowe wróżby, zastanawiając się, w jakim stopniu są one ze sobą faktycznie powiązane. Może powinien później skonsultować te rewelacje z innymi wróżbitami ze swojego otoczenia? Na jego twarzy rozgościł się lekki uśmiech, gdy wyobraził sobie jak lata między Mildredą, Morfeuszem a Vakelem, porównując ich interpretacje i przepowiednie, aby ułożyć tę układankę w jedną logiczną całość. Och, cóż by to była za przygoda. A może byłaby to samospełniająca się przepowiednia? Jego pęd ku wiedzy sprawiłby, że zacząłby wypełniać przekazane mu wróżby?
— Nie znam się za dobrze na wierzeniach mugoli — przyznał bez większych oporów. — To jakiś ich zbawca, jeśli dobrze kojarzę? Czy to znaczy, że będę cierpieć za grzechy całej reszty czarodziejów i czarownic?
Nabrał powietrza w usta, nadymając przy tym policzki. W gruncie rzeczy składało się to w całkiem logiczną historią: złote dziecko Longbottomów najpierw publicznie nawołuje do napiętnowania Śmierciożerców jako pełnoprawnych terrorystów, staje się uosobieniem walki z nadchodzącą ciemnością i nienawiścią, a koniec końców jego działania spełzają na niczym, bo społeczeństwo nie jest w stanie zjednoczyć się pod jednym sztandarem. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo okaże się, że Quidditch bardziej łączył czarodziejów niż konflikt społeczno-polityczny wstrząsający fundamentami brytyjskiej społeczności czarodziejów.
— Jak zajrzę do magazynu ezoterycznego, to przynajmniej dowiem się, czy powinienem w danym tygodniu omijać ludzi albo wystrzegać się inwestowanie dużych kwot w jakieś projekty — napomknął przekornie, odstawiając poprzednią filiżankę i sięgając po następną. Co też kryło się na jej dnie? — A tutaj to na razie cierpienie, ból i przeciwności losu. Dosyć monotematycznie, biorąc pod uwagę, jak... chaotyczna bywa przyszłość.
Wprawdzie kuzynki Longbottomów przebywały obecnie daleko poza Doliną Godryka, jednak jeszcze niedawno całkiem często zdarzało się, że cała ta grupa kobiet przebywała razem na małym metrażu. Skoro z takich starć wychodził bez szwanku, to z Moody byłoby niewiele gorzej. Uniósł pytająco brwi, dy wspomniała o jakimś facecie, jakiego miałaby przedstawić mu i Alastorowi. Czyżby poznała kogoś podczas swojego pobytu w Lecznicy Dusz? A może jedynie teoretyzowała, chcąc mu napędzić stracha przed potencjalną konfrontacją ze swoim wyimaginowanym wybrankiem?
— Przyznam, że fantazję masz całkiem niezłą. Chociaż radziłbym też zahaczyć z typem o moją siostrę. Ona też jest całkiem dobra w selekcji partnerek i partnerów dla swoich bliskich — mruknął, przypominając sobie stosunkowo niedawno widowisko randkowe, na którym Brenna prawie urwała mu głowę, gdy okazało się, że pchnął Norę ku bandzie ''hazardzistów, leniów, męt z Nokturnu i pozerów''. Cóż, każdy miał czasem słabsze pomysły. — Jak przetrwa rozmowę z nią, to wtedy porozmawiamy o skonfrontowaniu twojego lowelasa ze mną i Alastorem.
Szczęście, rozczarowanie, ból i niesprawiedliwość, podsumował w myślach dotychczasowe wróżby, zastanawiając się, w jakim stopniu są one ze sobą faktycznie powiązane. Może powinien później skonsultować te rewelacje z innymi wróżbitami ze swojego otoczenia? Na jego twarzy rozgościł się lekki uśmiech, gdy wyobraził sobie jak lata między Mildredą, Morfeuszem a Vakelem, porównując ich interpretacje i przepowiednie, aby ułożyć tę układankę w jedną logiczną całość. Och, cóż by to była za przygoda. A może byłaby to samospełniająca się przepowiednia? Jego pęd ku wiedzy sprawiłby, że zacząłby wypełniać przekazane mu wróżby?
— Nie znam się za dobrze na wierzeniach mugoli — przyznał bez większych oporów. — To jakiś ich zbawca, jeśli dobrze kojarzę? Czy to znaczy, że będę cierpieć za grzechy całej reszty czarodziejów i czarownic?
Nabrał powietrza w usta, nadymając przy tym policzki. W gruncie rzeczy składało się to w całkiem logiczną historią: złote dziecko Longbottomów najpierw publicznie nawołuje do napiętnowania Śmierciożerców jako pełnoprawnych terrorystów, staje się uosobieniem walki z nadchodzącą ciemnością i nienawiścią, a koniec końców jego działania spełzają na niczym, bo społeczeństwo nie jest w stanie zjednoczyć się pod jednym sztandarem. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo okaże się, że Quidditch bardziej łączył czarodziejów niż konflikt społeczno-polityczny wstrząsający fundamentami brytyjskiej społeczności czarodziejów.
— Jak zajrzę do magazynu ezoterycznego, to przynajmniej dowiem się, czy powinienem w danym tygodniu omijać ludzi albo wystrzegać się inwestowanie dużych kwot w jakieś projekty — napomknął przekornie, odstawiając poprzednią filiżankę i sięgając po następną. Co też kryło się na jej dnie? — A tutaj to na razie cierpienie, ból i przeciwności losu. Dosyć monotematycznie, biorąc pod uwagę, jak... chaotyczna bywa przyszłość.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞