18.05.2024, 15:43 ✶
Gdyby Marta była trochę bardziej żywa niż obecnie, jej twarz zapewne przybrałaby nie czerwoną, a purpurową barwę. Całe szczęście, zanim postanowiła przepłoszyć dwójkę natrętów poprzez zalanie całej łazienki, Isaac postanowił ratować sytuację w bardziej wysublimowany sposób.
Duch, mimo iż łypnął w jego kierunku nieufnie, teatralnie wręcz pociągając przy tym nosem, wyraźnie nadstawił tym razem uszu.
- To czemu nie można było tak od razu? - fuknęła, zdejmując okólary z nosa i przecierając je pod światło ze wciąż nadąsaną miną. - Może i nie żyję, ale dla waszej wiadomości, ja też coś jeszcze czuję!
Pociągając nosem po raz wtory, Marta nałożyła okulary z powrotem na nos i palcami zaczęła przeczesywać jeden ze swoich kucyków. Wciąż wyglądała na nieco nadąsaną, ale już dużo mniej podenerwowaną.
- Pomijając wszystkie obrzydlistwa, jakie ludzie kochają o mnie mówić - tu rzuciła jadowite spojrzenie w stronę Milly, zanim wróciła do Isaaca. - Nie rozumiem, jak może powstawać tyle głupich plotek o śmierci jednej uczennicy - prychnęła i zarzuciła kucykami. - Rowena jakoś nigdy nie miała z tym problemów!
Marta zmarszczyła nos i usiadła w powietrzu z nogą przerzuconą na nogę, zupełnie jakby ktoś podstawił jej tam niewidzialne krzesło.
- To była taka smutna śmierć! - zalamentowała. - Umarłam tutaj, przy tej właśnie kabinie - wskazała palcem. - Schowałam się w niej, bo Oliwia Hornby nabijała się, że mam paskudne okólary. Rozpaczałam i płakałam! Nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie widział! Ale wtedy usłyszałam, że do łazienki wchodzi ktoś, kto brzmi, jak chłopak. Więc, oczywiście, otworzyłam drzwi, żeby go stąd wyrzucić! I... Koniec. Poczułam, jak sztywnieję, upadam, a potem... Odlatuję.
Marta westchnęła dramatycznie.
Duch, mimo iż łypnął w jego kierunku nieufnie, teatralnie wręcz pociągając przy tym nosem, wyraźnie nadstawił tym razem uszu.
- To czemu nie można było tak od razu? - fuknęła, zdejmując okólary z nosa i przecierając je pod światło ze wciąż nadąsaną miną. - Może i nie żyję, ale dla waszej wiadomości, ja też coś jeszcze czuję!
Pociągając nosem po raz wtory, Marta nałożyła okulary z powrotem na nos i palcami zaczęła przeczesywać jeden ze swoich kucyków. Wciąż wyglądała na nieco nadąsaną, ale już dużo mniej podenerwowaną.
- Pomijając wszystkie obrzydlistwa, jakie ludzie kochają o mnie mówić - tu rzuciła jadowite spojrzenie w stronę Milly, zanim wróciła do Isaaca. - Nie rozumiem, jak może powstawać tyle głupich plotek o śmierci jednej uczennicy - prychnęła i zarzuciła kucykami. - Rowena jakoś nigdy nie miała z tym problemów!
Marta zmarszczyła nos i usiadła w powietrzu z nogą przerzuconą na nogę, zupełnie jakby ktoś podstawił jej tam niewidzialne krzesło.
- To była taka smutna śmierć! - zalamentowała. - Umarłam tutaj, przy tej właśnie kabinie - wskazała palcem. - Schowałam się w niej, bo Oliwia Hornby nabijała się, że mam paskudne okólary. Rozpaczałam i płakałam! Nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie widział! Ale wtedy usłyszałam, że do łazienki wchodzi ktoś, kto brzmi, jak chłopak. Więc, oczywiście, otworzyłam drzwi, żeby go stąd wyrzucić! I... Koniec. Poczułam, jak sztywnieję, upadam, a potem... Odlatuję.
Marta westchnęła dramatycznie.