18.05.2024, 16:57 ✶
- Ona jest Widzącą, ta? - No bo jak nie jest, to skąd kurwa to wiedziała? Wyssała te informacje z dupy Thorana? Czy po prostu to było coś, co wydarzyło się już wcześniej, a on... On wcale nie był taki durny z tą całą paranoją, o! - Może to zżera cię już teraz? - Zasugerował nieco dowcipnym tonem, a później podsumował we łbie wszystkie te przekazane dane i to już nie wydawało się takie zabawne. Stwór wysysający się w nocy jak jakiś wampir, ale zamiast karmienia się twoją krwią, pożerał twoje życie, wspomnienia, dobre chwile. Odbierał cię innym. Skazywał na nieistnienie. Z jednej strony go to pociągało - jak wszystkie zagadnienia z tematyki dookoła śmierci, z drugiej - było jak ziszczenie najgorszych koszmarów - całe jego szczęście opierało się na tym, że wciąż był dla kogoś ważny. Niby zawsze zapierał się rękoma i nogami jak mu to będzie obojętne i tak dalej, ale w głębi duszy chyba każdy miał czasem takie pragnienie, aby bliscy za nim zatęsknili... - Nie no. Przesadzam. - Niezgrabnie się z tego żartu wycofał i głośno przełknął ślinę. - Przesadzam, prawda? - Dopytał dla pewności, bawiąc się pustą szklanką. Jakoś tak sucho mu się zrobiło w gębie.
On zdecydowanie wolałby być zeżarty. Jego pragnienie odebrania sobie życia to wieczna sinusoida, a fantazje o tym jak wyglądała sama śmierć, zakrawały na szczyty hipokryzji. Niby chciał od nich uciekać, żeby mogli żyć bezpiecznie, ale... tak go napełniało to, że za nim tęsknili, że był dla nich ważny...
- Teraz ty przesadzasz. Masz prawie dwa metry, nie wierzę, że żaden facet ci tego nigdy nie powiedział. To tak jakby żaden nie prosił, żebyś usiadła mu na mordzie. - Odstawił tę szklankę na blat. Mogło też być tak, że Thoran podrywał wszystkich jej potencjalnych adoratorów. To by pewnie tłumaczyło, dlaczego z tak dobrym nazwiskiem pozostała starą panną. W świecie konserw używano tego określenia jako obelgi, prawda? - Uhh, gdzieś, czyli gdzie potencjalnie? Byle nie na Ścieżkach. - Nie chciał, aby jego powrót w stare strony był zwieńczony plotkami o romansie z Yaxleyem. Do diabła, Cain tam czasem pracował... A jego rodzina mogła przejść się tam z czystej ciekawości i przekazać to Alexandrowi. Głupi był, ale nie aż tak, żeby nadstawiać policzek.
On zdecydowanie wolałby być zeżarty. Jego pragnienie odebrania sobie życia to wieczna sinusoida, a fantazje o tym jak wyglądała sama śmierć, zakrawały na szczyty hipokryzji. Niby chciał od nich uciekać, żeby mogli żyć bezpiecznie, ale... tak go napełniało to, że za nim tęsknili, że był dla nich ważny...
- Teraz ty przesadzasz. Masz prawie dwa metry, nie wierzę, że żaden facet ci tego nigdy nie powiedział. To tak jakby żaden nie prosił, żebyś usiadła mu na mordzie. - Odstawił tę szklankę na blat. Mogło też być tak, że Thoran podrywał wszystkich jej potencjalnych adoratorów. To by pewnie tłumaczyło, dlaczego z tak dobrym nazwiskiem pozostała starą panną. W świecie konserw używano tego określenia jako obelgi, prawda? - Uhh, gdzieś, czyli gdzie potencjalnie? Byle nie na Ścieżkach. - Nie chciał, aby jego powrót w stare strony był zwieńczony plotkami o romansie z Yaxleyem. Do diabła, Cain tam czasem pracował... A jego rodzina mogła przejść się tam z czystej ciekawości i przekazać to Alexandrowi. Głupi był, ale nie aż tak, żeby nadstawiać policzek.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.