18.05.2024, 17:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2024, 17:48 przez Leonard Mulciber.)
Leonard nie zamierzał nikogo prowokować, a tym bardziej zaczynać z nikim zwad. Nie spodziewał się, lub też po prostu nie zakładał, że kogokolwiek aż tak urazi jednym, prostym zaklęciem. Spoglądając w stronę kobiety, uniósł pytająco lewą brew. Trudno było mu powiedzieć, czy to kwestia kulturalna, czy raczej typu osobowości. Anglików potrafiły czasami denerwować dziwne rzeczy. Niesamowite, jak bardzo różnili się od takich Norwegów, od których przecież po części się wywodzili. Ale, ale! Był tu zaledwie od trzech dni i nie zamierzał nadmiernie narzekać. Powinien i zamierzał cieszyć się, że wreszcie mógł wychodzić na miasto bez poczucia potrzeby ciągłego oglądania się dookoła.
- Przedstawienie? - powtórzył, postukując palcem wskazującym w stojące przed nim szkło. - Jeśli tak to pani odebrała, moja wina. Nie przepadam za zapachem tytoniu w zamkniętych pomieszczeniach, co nie znaczy, że zamierzam komukolwiek zabraniać się nim cieszyć. Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że nie do końca jestem tutejszy.
- Przedstawienie? - powtórzył, postukując palcem wskazującym w stojące przed nim szkło. - Jeśli tak to pani odebrała, moja wina. Nie przepadam za zapachem tytoniu w zamkniętych pomieszczeniach, co nie znaczy, że zamierzam komukolwiek zabraniać się nim cieszyć. Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że nie do końca jestem tutejszy.