Wiedziała, że przyszła do odpowiedniej osoby. Tak, jak zakładała - Cain znał kogoś, kto mógłby im pomóc. Nie miała jednak pojęcia, czy jest to rzecz od której powinni zaczynać. W tej sprawie było wiele niewiadomych, wiele pytań, nie miała zresztą póki co pojęcia, czego tak naprawdę powinna szukać. To ją w tym wszystkim najbardziej denerwowało. Ta niewiedza. Nie znosiła poczucia bezsilności, które teraz ją wypełniało. W końcu zawsze znajdowała rozwiązanie, w tym przypadku jednak trudno jej go było go szukać, skoro nie miała zielonego pojęcia o tym, co właściwie się działo. Wkurwiało ją to niemiłosiernie. Nie miała pojęcia, co jest ważne, a co nieistotne, bała się, że nie przekazała Cainowi wszystkich informacji, że coś jej umknęło, co jeśli taki drobny szczegół okaże się mieć faktycznie większe znaczenie?
Zauważyła, że się zamyślił. Może przytłoczył go natłok informacji? Może nie powinna go tak atakować, tyle, że nie widziała innego wyjścia. Nie znosiła prosić innych o pomoc, czuła się wtedy taka malutka, jakby sama nic nie znaczyła. Zawsze wydawało jej się, że jest samowystarczalna, że poradzi sobie z każdym problemem. Najwyraźniej jednak nie była to prawda, nawet ją można było zepchnąć w kozi róg, nawet ona czasem potrzebowała pomocy. Było to dla niej w pewien sposób upokarzające, bo nie przywykła do tego, żeby mówić innym o swoich problemach, nie było to dla niej wcale takie proste. Nie umiała za bardzo otwierać się przed innymi, było to dla niej niewygodne. Ściąganie tej zbroi, w której zazwyczaj tkwiła.
- Nie masz za co przepraszać, wiem, że to dużo, może za dużo. - Może nie powinna go wcale prosić o pomoc, teraz jednak już było zbyt późno na takie rozważania, bo w końcu wyrzuciła to wszystko z siebie.
- Tak, sprawdzić go, wiesz jak... - Wydawało jej się to nie najgorszym rozwiązaniem, wiedziała, że potrafi odczytywać ludzi w głębszy sposób niż większość czarodziejów, posiadał tę umiejętność, której nie każdy mógł się nauczyć. - Wydaje mi się, że jest w domu, ostatnio go tam spotkałam, chyba często tam bywa, czuję, że to tam jest w tej chwili. - Dopiła jednym haustem zawartość swojej szklanki. - To co, idziemy? - Wstała, żeby mogli wyjść z Wiwerny i za rogiem teleportować się do Snowdonii.