Dostrzegła go, kiedy tylko przekroczył próg tej uroczej knajpy. Skinęła mu głową na przywitanie, a później odprowadziła wzrokiem do lady. Wreszcie się zjawił, będzie mogła dowiedzieć się, co takiego znowu zrobił jej brat. Miała wrażenie, że jest coraz gorzej. Żyła ostatnio w dziwnej niepewności, jakby czekając, kiedy to wszystko całkowicie pierdolnie. Nie wiedziała z czego to wynika, ani co właściwie się działo, dlatego tak się tym wszystkim denerwowała.
W końcu przyszedł do stolika z piwem w dłoni, mogła mu to odradzić, bo to jej smakowało jak szczyny, ale na to chyba było już za późno. - Też się cieszę, że znalazłeś dla mnie chwilę, chociaż mam przeczucie, że powód tego spotkania nie jest specjalnie przyjemny. - Wolałaby się spotkać w innych okolicznościach, niż te, jakie ich tutaj sprowadziły. Ostatnio jej życie kręciło się tylko i wyłącznie wokół jej brata bliźniaka, a raczej tego, co kombinował. Nie sądziła, że kiedyś będzie musiała prowadzić śledztwo związane z jego osobą. Ufała mu przecież całe życie, byli blisko, mimo, że ich drogi trochę się rozeszły. Wydawało jej się jednak, że nadal może na niego liczyć - jak widać myliła się, co trochę ją martwiło.
- Nie przepraszaj, nie masz za co. Jestem tylko i wyłącznie siostrą, która martwi się o drogę, jaką podąża jej brat. Chyba każdy na moim miejscu by to przeżywał. - Był rodziną, tą najbliższą, jaką miała, nie ma się co dziwić, że przejęła się tym, co zrobił. Nie chciała, żeby kroczył przestępczą ścieżką, bała się, że może skończyć w Azkabanie, jeśli tak dalej pójdzie. Nie chodziło nawet o to, że mógłby splamić honor ich rodziny, po prostu chciała dla niego, jak najlepiej.
Sięgnęła po kufel i zbliżyła go do ust, upiła niewielki łyk. Piwo nie było nigdy jej pierwszym wyborem, wolała mocniejsze trunki, dzisiaj jednak nie chciała się upić, tylko trochę dodać sobie odwagi, przy piwie też jakoś przyjemniej się dyskutowało, niż przy herbacie. - Co ukradł? - Przeszła od razu do konkretów, bo może mogłoby ją to w jakiś sposób naprowadzić na to, czego potrzebował.
Nie ufała już Thoranowi, nie po tym, jak Florence powiedziała jej, jak widzi jej przyszłość. Czuła, że jest to z nim związane i zależało jej na tym, aby dowiedzieć się w jaki sposób. Nie było w tym nic dziwnego, bo przyjaciółka poinformowała ją o tym, że gdzieś tam istnieje coś, co chce ją pożreć. Miała prawo się bać, musiała zbadać każdą nietypową sytuację, bo mogła jej przynieść informacje, których potrzebowała.