18.05.2024, 21:34 ✶
— Nagłe zderzenie z twardymi faktami może być dla co poniektórych nieco trudne — zgodził się z Nottem.
Nie planował nikogo traumatyzować, jednak czasem dobrze było skonfrontować ludzi z tym, co faktycznie działo się w świecie. Owszem, aspekt szokowy takich spraw uchodził za kontrowersyjny, jednak to właśnie kontrowersje pozostawały w głowie na dłużej. Wystarczyło spojrzeć na zasady bezpiecznego przebywania nad wodą: ludzie byli świadomi regulaminów czy zasad wynikających ze zdrowego rozsądku, ale zaczynali zwracać na nie uwagę, dopiero gdy wydarzył się jakiś wypadek. A to ktoś potknął się na pomoście i wpadł do głowy, a to ktoś zaczął się topić, bo wszedł do wody krótko po jedzeniu. Zdarzały się przypadki, gdy potrząśnięcie ludźmi mogło im wyjść na dobre.
— Wszystko jest dobre, tak długo, jak otrzymuje się odpowiednią dawkę — odparł na słowa szukającego. — Z ćwiczeniami można przesadzić i podobnie jest również z prawdą. Niestety, po ostatnich wydarzeniach mam wrażenie, że niektórzy poniekąd potrzebują tego zderzenia z rzeczywistością, aby zobaczyć, jak naprawdę się sprawy mają.
Nie było łatwo określić, gdzie kończyła się rola rzeczników prasowych w kwestii informowania populacji o najnowszych osiągnięciach, a gdzie zaczynała potrzeba zachowania tajemnic śledztwa stricte w rękach pracowników określonego biura. Chociaż Erik nie przepadał zbytnio za tym, gdy nieoczekiwanie stawał się bohaterem jakiegoś kontrowersyjnego artykułu, tak musiał przyznać, że jedną rzecz prasa czarodziejów robiła dobrze: publikowała informacje, do których ludzie mieli prawo.
Społeczność powinna wiedzieć, co się wydarzyło w maju podczas obchodów Beltane. Podobnie, jak powinna wiedzieć, jakie działania podejmuje rząd, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Nowe normy i regulacje nie powinny być omawiane tylko i wyłącznie w zamkniętych gabinetach podczas narad głów poszczególnych departamentów. Należało wyjść do ludzi, aby pokazać im, że dalej istnieją fundamenty, wokół których warto się gromadzić. Longbottom szczerze wierzył w to, że wyjście do społeczeństwa z otwartymi rękami mogło tylko pomóc Ministerstwu.
— To prawda, pociągi wydają się w tym wszystkim najmniej wypadkowe — stwierdził, kiwając powoli głową. — I jest znacznie mniejsze ryzyko, że nagle zmieni się trasa lub punkt docelowy. — Nachmurzył się na moment. — Nieco ironiczne, że synonimem bezpieczeństwa podczas podróży pośród czarodziejów stał się wynalazek zapożyczony od mugoli. Myślałby kto, że to wszystko pójdzie w drugą stronę.
Skinął głową. Gargulki i magiczne szachy mimo wszystko cieszyły się sporym zainteresowaniem, chociaż główni zainteresowani raczej nie mieli zbytnio okazji partycypować w zawodach poza sezonem wakacyjnym. Bądź co bądź, to właśnie wśród dzieci i nastolatków te hobby były najbardziej popularne. Dla wielu czarodziejów i czarownic Hogwart był pierwszym miejscem, w którym mogli faktycznie doświadczyć magicznych rozrywek, a biorąc pod uwagę dosyć spory odsetek uczniów z rodzin mugolskich czy półkrwi, zapewne wiele chłopców i dziewczyn to właśnie w szkolnych murach zaczynało bawić się zaklętymi kulkami czy szachami czarodziejów.
— Obawiam się, że tutaj nawet cud by nic nie dał. — Pokręcił głową, zupełnie pozbawiony co do zmian w mieście na tym polu.
Wolał się nawet nie zastanawiać, jak kosztowne byłoby gruntowne oczyszczenie i wysprzątanie rzeki tak, aby faktycznie stała się chociaż trochę reprezentatywna. Taki projekt zapewne pochłonąłby znaczną część finansów stolicy mugolskiego rządu, ale nawet czarodzieje mieliby zapewne z tym problem. Aby faktycznie coś zmienić, należałoby zadbać o współpracę całej masy specjalistów z najróżniejszych dziedzin. Ewentualnie zainwestować w drużynę, która byłaby w stanie rzucić bardzo potężny rytuał zauroczenia czy transmutacji, który całkowicie odmieniłby oblicze rzeki.
— Eh, obawiam się, że pogaduszki powoli dobiegają końca — rzucił po dłuższej chwili, wskazując na zegar. Zbliżała się pora wejścia na antenę. Pytanie tylko, kogo z nich wezwą jako pierwszego.
Nie planował nikogo traumatyzować, jednak czasem dobrze było skonfrontować ludzi z tym, co faktycznie działo się w świecie. Owszem, aspekt szokowy takich spraw uchodził za kontrowersyjny, jednak to właśnie kontrowersje pozostawały w głowie na dłużej. Wystarczyło spojrzeć na zasady bezpiecznego przebywania nad wodą: ludzie byli świadomi regulaminów czy zasad wynikających ze zdrowego rozsądku, ale zaczynali zwracać na nie uwagę, dopiero gdy wydarzył się jakiś wypadek. A to ktoś potknął się na pomoście i wpadł do głowy, a to ktoś zaczął się topić, bo wszedł do wody krótko po jedzeniu. Zdarzały się przypadki, gdy potrząśnięcie ludźmi mogło im wyjść na dobre.
— Wszystko jest dobre, tak długo, jak otrzymuje się odpowiednią dawkę — odparł na słowa szukającego. — Z ćwiczeniami można przesadzić i podobnie jest również z prawdą. Niestety, po ostatnich wydarzeniach mam wrażenie, że niektórzy poniekąd potrzebują tego zderzenia z rzeczywistością, aby zobaczyć, jak naprawdę się sprawy mają.
Nie było łatwo określić, gdzie kończyła się rola rzeczników prasowych w kwestii informowania populacji o najnowszych osiągnięciach, a gdzie zaczynała potrzeba zachowania tajemnic śledztwa stricte w rękach pracowników określonego biura. Chociaż Erik nie przepadał zbytnio za tym, gdy nieoczekiwanie stawał się bohaterem jakiegoś kontrowersyjnego artykułu, tak musiał przyznać, że jedną rzecz prasa czarodziejów robiła dobrze: publikowała informacje, do których ludzie mieli prawo.
Społeczność powinna wiedzieć, co się wydarzyło w maju podczas obchodów Beltane. Podobnie, jak powinna wiedzieć, jakie działania podejmuje rząd, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Nowe normy i regulacje nie powinny być omawiane tylko i wyłącznie w zamkniętych gabinetach podczas narad głów poszczególnych departamentów. Należało wyjść do ludzi, aby pokazać im, że dalej istnieją fundamenty, wokół których warto się gromadzić. Longbottom szczerze wierzył w to, że wyjście do społeczeństwa z otwartymi rękami mogło tylko pomóc Ministerstwu.
— To prawda, pociągi wydają się w tym wszystkim najmniej wypadkowe — stwierdził, kiwając powoli głową. — I jest znacznie mniejsze ryzyko, że nagle zmieni się trasa lub punkt docelowy. — Nachmurzył się na moment. — Nieco ironiczne, że synonimem bezpieczeństwa podczas podróży pośród czarodziejów stał się wynalazek zapożyczony od mugoli. Myślałby kto, że to wszystko pójdzie w drugą stronę.
Skinął głową. Gargulki i magiczne szachy mimo wszystko cieszyły się sporym zainteresowaniem, chociaż główni zainteresowani raczej nie mieli zbytnio okazji partycypować w zawodach poza sezonem wakacyjnym. Bądź co bądź, to właśnie wśród dzieci i nastolatków te hobby były najbardziej popularne. Dla wielu czarodziejów i czarownic Hogwart był pierwszym miejscem, w którym mogli faktycznie doświadczyć magicznych rozrywek, a biorąc pod uwagę dosyć spory odsetek uczniów z rodzin mugolskich czy półkrwi, zapewne wiele chłopców i dziewczyn to właśnie w szkolnych murach zaczynało bawić się zaklętymi kulkami czy szachami czarodziejów.
— Obawiam się, że tutaj nawet cud by nic nie dał. — Pokręcił głową, zupełnie pozbawiony co do zmian w mieście na tym polu.
Wolał się nawet nie zastanawiać, jak kosztowne byłoby gruntowne oczyszczenie i wysprzątanie rzeki tak, aby faktycznie stała się chociaż trochę reprezentatywna. Taki projekt zapewne pochłonąłby znaczną część finansów stolicy mugolskiego rządu, ale nawet czarodzieje mieliby zapewne z tym problem. Aby faktycznie coś zmienić, należałoby zadbać o współpracę całej masy specjalistów z najróżniejszych dziedzin. Ewentualnie zainwestować w drużynę, która byłaby w stanie rzucić bardzo potężny rytuał zauroczenia czy transmutacji, który całkowicie odmieniłby oblicze rzeki.
— Eh, obawiam się, że pogaduszki powoli dobiegają końca — rzucił po dłuższej chwili, wskazując na zegar. Zbliżała się pora wejścia na antenę. Pytanie tylko, kogo z nich wezwą jako pierwszego.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞