18.05.2024, 21:54 ✶
Nie miał kompletnie pojęcia gdzie jest. Zapach był obcy, kiedy powoli zaczął wracać "do siebie", ale wciąż jeszcze nie był tak kompletnie "u siebie". Nos przyszedł pierwszy. Inne miejsce. Nieznane. I zioła. Dużo ziół. Maść? Drugie wrażenie to tępy ból w ranie, to władowało się w niego z siłą lokomotywy. Skrzywił się i sapnął boleśnie, spróbował poruszyć się, jakby ciało chciało się upewnić, że nie umarło. Poruszył palcami w dłoniach, poruszył palcami u nóg. Z piersi wysmyknęło mu się stęknięcie.
Jego pamięć była w strzępkach, poza raną na szyi czuł się obolały i słaby. Zęby. Brunatne ciemne futro. Uderzenie łapy. Smak krwi.
Wspomnienia walki przychodziły falą. Mimo bolesności obrócił się i skulił, czując przechodzące dreszcze po całym ciele. Ból był dobry. Ból oznaczał, że żył. Twarz ukrył w dłoniach, ochronnie. Poczuł że pod twarzą znajduje się materiał, to by się zgadzało, zapach, zapach był dziwny, musiał być u kogoś w domu, ale to też nie był Lysander, który przecież mieszkał niedaleko wrzosowisk. Umysł powoli ruszał się, ale było to bardzo, bardzo wolne rozruszanie. Dźwięki nie dochodziły do niego wcale, a sam bał się odezwać...
Jego pamięć była w strzępkach, poza raną na szyi czuł się obolały i słaby. Zęby. Brunatne ciemne futro. Uderzenie łapy. Smak krwi.
Wspomnienia walki przychodziły falą. Mimo bolesności obrócił się i skulił, czując przechodzące dreszcze po całym ciele. Ból był dobry. Ból oznaczał, że żył. Twarz ukrył w dłoniach, ochronnie. Poczuł że pod twarzą znajduje się materiał, to by się zgadzało, zapach, zapach był dziwny, musiał być u kogoś w domu, ale to też nie był Lysander, który przecież mieszkał niedaleko wrzosowisk. Umysł powoli ruszał się, ale było to bardzo, bardzo wolne rozruszanie. Dźwięki nie dochodziły do niego wcale, a sam bał się odezwać...