18.05.2024, 22:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2024, 22:24 przez Olivia Quirke.)
- No niby tak, ale w sumie to jest ciemno - powiedziała, mrużąc oczy. W zasadzie to oświetlał ich blask lumos z różdżek oraz kilka unoszących się w powietrzu lampek, o które zadbała Olivia. No, kilka to było za dużo powiedziane, bo były aż trzy sztuki, ale wydawało się, że krąg światła był na tyle mocny, że powinny wszystko zobaczyć. Tylko że - no właśnie - wszystko w obrębie tego oświetlonego kręgu. Światło w ciemności mocno upośledzało wzrok, o czym Olivia nie do końca wiedziała. Nie pomyślała, że gdyby teraz wszystko pogasiły i gapiły się w ciemność, to pewnie zobaczyłyby więcej szczegółów tego upiornego ogrodu. - Ty to masz łeb. Faktycznie z tyłu byłoby bezpieczniej.
Pochwaliła, bo sama tak by zrobiła, ale nie wpadła na to, że ktoś inny też byłby takim spryciarzem. Ruszyła więc za Brenną, wcześniej machając różdżką, by latarenki popłynęły w powietrzu za nimi. Jedna oświetlała brygadzistce drogę, dwie pozostałe krążyły gdzieś po bokach, tak na wszelki wypadek. Potem rzuciła podobne zaklęcie, chociaż nie było już takiej potrzeby, bo ostrza Brenny skutecznie wykosiły całkiem szeroką, łatwą do przejścia ścieżkę.
Kształtowanie x 2
Przy latarenkach pojawiły się dwa wielkie sekatory. Idealne do ucinania suchych gałęzi, nawet tych grubszych. Zadowolona z siebie Quirke potrząsnęła głową, pozwalając by kosmyki rudych włosów rozsypały się wokół jej twarzy i...
- Brenna, uważaj! - to, co wcześniej dostrzegła w ciemności, mignęło jej znowu. Teraz jednak była pewna, że to nie był cień. To było białe. Białe i duże. Odruchowo posłała w tamtą stronę nie sekator, a latarenkę, która przecież była gorszą bronią, a właściwie to żadną. Ale dzięki temu były w stanie zobaczyć, że z boku ścieżki wyrastała jakaś pojebana, wielka stokrotka, która swoją wysokością była jak połowa Brenny. Jej okalana białymi płatkami głowa była wielkości głowy dużego psa. A listki... Kurde, nie miała liści - zamiast nich z łodygi wyrastały dziwne, długie i falujące pnącza, które właśnie szybowały w kierunku dwóch kobiet.
Pochwaliła, bo sama tak by zrobiła, ale nie wpadła na to, że ktoś inny też byłby takim spryciarzem. Ruszyła więc za Brenną, wcześniej machając różdżką, by latarenki popłynęły w powietrzu za nimi. Jedna oświetlała brygadzistce drogę, dwie pozostałe krążyły gdzieś po bokach, tak na wszelki wypadek. Potem rzuciła podobne zaklęcie, chociaż nie było już takiej potrzeby, bo ostrza Brenny skutecznie wykosiły całkiem szeroką, łatwą do przejścia ścieżkę.
Kształtowanie x 2
Rzut Z 1d100 - 96
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!
Przy latarenkach pojawiły się dwa wielkie sekatory. Idealne do ucinania suchych gałęzi, nawet tych grubszych. Zadowolona z siebie Quirke potrząsnęła głową, pozwalając by kosmyki rudych włosów rozsypały się wokół jej twarzy i...
- Brenna, uważaj! - to, co wcześniej dostrzegła w ciemności, mignęło jej znowu. Teraz jednak była pewna, że to nie był cień. To było białe. Białe i duże. Odruchowo posłała w tamtą stronę nie sekator, a latarenkę, która przecież była gorszą bronią, a właściwie to żadną. Ale dzięki temu były w stanie zobaczyć, że z boku ścieżki wyrastała jakaś pojebana, wielka stokrotka, która swoją wysokością była jak połowa Brenny. Jej okalana białymi płatkami głowa była wielkości głowy dużego psa. A listki... Kurde, nie miała liści - zamiast nich z łodygi wyrastały dziwne, długie i falujące pnącza, które właśnie szybowały w kierunku dwóch kobiet.