Zamrugał zdziwiony a z każdym kolejnym wydukanym przez Brennę słowem, kiwał głową coraz szybciej, jakby starał się w locie przyswoić te wszystkie informacje. To było dużo. Dla co poniektórych pewnie nawet zbyt dużo. Longbottom miał jednak już sporo doświadczenia w wyłuskiwaniu najważniejszych wiadomości z niekończących się paplanin swojej siostry, więc i w tym przypadku jego uwagę zwróciło kilka słów kluczowych. I żadne z nich nie nastrajało go do tej rozmowy pozytywnie.
— Kot faktycznie wydaje się odgrywać kluczową rolę w Twoim dość niecodziennym dylemacie — zgodził się Erik, zaczynając od najprostszego aspektu tej sprawy. — Jak on w ogóle zdołał Cię przekonać, że takie śledztwo to dobry pomysł? Na co dzień przesłuchujesz przestępców, a dałaś się zdominować w rozmowie pierwszemu gadającemu sierściuchowi? Bez urazy, Łatek.
Poklepał psa po grzbiecie, nie spuszczając jednak wzroku z siostry. Rozumiał troskę Salema o swoją właścicielkę i bratnią duszę, jednak osobiście miał wrażenie, że tym razem wpychał swoje łapki tam, gdzie nie powinien. Kwestia ojca Mabel była swoistym tematem tabu od chwili, gdy Nora poinformowała swoich najbliższych o ciąży. Nawet Erik nie miał pojęcia, kim jest ten tajemniczy jegomość. Tu i ówdzie pannie Figg może i wymsknęło się mimochodem kilka słów, jednak nie było to nic, co jakkolwiek wskazywałoby na tożsamość jej wybranka.
Gdyby żyli w idealnym świecie, być może przycisnąłby nieco przyjaciółkę w tej sprawie. W końcu pociągnięcie ojca do odpowiedzialności za jego własne dziecko mogłoby przynajmniej pomóc kobiecie finansowo. O ile ten w ogóle miałby z czego płacić, jednak Longbottom starał się wierzyć, że jego najlepsza przyjaciółka mimo wszystko nie ma aż tak złego gustu, żeby przebierać wśród ludzi z marginesu. Poza tym Mabel mogłaby zyskać faktycznego ojca. Niestety, nie był to perfekcyjny świat, a czas nigdy nie wydawał się odpowiedni, aby poruszyć ten temat.
— Wiesz, że Nora nie będzie zadowolona, jak się o tym dowie? — Nie był to otwarty sprzeciw, ani też udzielenie przyzwolenia na użycie kręgu. Wolał jednak przedstawić Brennie możliwe konsekwencje jej działań, zanim cokolwiek zdecydują. — Zawsze chciała być niezależna i wychować Mabel po swojemu. Między innymi dlatego nawet nas ogranicza w kwestii prezentów. — Może nie było to zbyt dobre porównanie, ale raczej trafił w sedno. Chyba. — Szukając ojca bez jej wiedzy, ingerujemy nie tylko w jej sprawy, ale też jej córki. Jeśli okaże się, że grzebiemy w jakimś szambie, to możemy jej tylko przysporzyć kolejnych problemów. Nora ledwo otworzyła kawiarnię, a już wylądowała w gazetach przez tego bobra. Dorzucenie jej jeszcze dawnego partnera do tego równania może się źle skończyć.
Westchnął cicho i przeczesał palcami włosy, wlepiając wzrok w zbiór świec na podłodze. W najlepszym możliwym scenariuszu mogliby przyczynić się do ogólnej poprawy sytuacji ich najbliższej przyjaciółki. W najgorszym doprowadziliby ją do załamania nerwowego i wielkiej kłótni. Jedyne co mu nie pasowało w tym wszystkim to Salem. Nie zacząłby tego tematu, gdyby Nora faktycznie nie dała mu jakiegoś powodu, aby wzbudzić jego podejrzenia. Czyżby za całą historią faktycznie kryło się więcej, niż przypuszczali?
— Co prawda, to prawda. Nieprzeszkadzanie w życiu, to niezbyt dobry powód, żeby nie informować kogoś o dziecku. Myślę, że prędzej bała się jego reakcji. Lub tego, że narobi sobie nadziei, a potem ją straci — Skrzywił się. Nie chciał postrzegać zachowania Nory, jako obiektu analizy, ale monolog Brenny poniekąd to na nim wymusił. Było to jednak dosyć sensowne, prawda? Nie było tajemnicą, że Figg pragnęła związku, jak z bajki, swoistego księcia na białym koniu. Czy strach przed tym, że ktoś mógł ją uświadomić, jak złudne są te plany, mogły sprawić, aby zrezygnowała z prób kontaktu z ojcem swojego dziecka? — Załóżmy, że faktycznie znajdziesz tego faceta. Co zamierzasz zrobić? Zamknąć ich w kawiarni, dopóki sobie wszystko nie wyjaśnią? Zrobisz to z zaskoczenia?
Na Merlina, czy w tym domu chociaż jedna rzecz mogłaby być prosta?, pomyślał, masując sobie skronie. Wrócił wzrokiem do siostry, jakby starał się wybadać, czy jej własna decyzja jakoś się wyklarowała pod wpływem jego słów. Nie podobała mu się perspektywa grzebania w prywatnych sprawach Nory bez jej wiedzy, jednak niespodziewane spotkanie kobiety z dawnym partnerem w cukierni i to w towarzystwie Mabel, również nie malowało się w jego głowie, jako szczególnie zachęcająca perspektywa.
— Już zrobiłaś listę, więc tak czy siak, już zaczęłaś jakieś prace nad tą sprawą — dorzucił. Skoro ojciec ich chrześnicy faktycznie był na balu, a Bren zdołała ograniczyć listę do dziesięciu nazwisk, to i tak znacznie zawęziła grono potencjalnych kandydatów. A biorąc pod uwagę, jak wielu ludzi z Ministerstwa było na balu, to prędzej czy później ich ścieżki ponownie się przetną. Pytanie, czy Longbottomówna będzie w stanie powstrzymać się wtedy od pytań.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞